Od wczoraj w App Store, aplikacja Sally Park Pro - the best car finder jest dostępna za darmo. Jak sama nazwa mówi, aplikacja służy do lokalizacji naszego samochodu (czy też innej rzeczy, którą zostawiamy w danym miejscu). Na tle innych tego typu aplikacji wyróżnia ją przyjazny wygląd, wybitnie prosta obsługa i kilka dodatkowych funkii które mogą się przydać.
Całkiem niedawno, bo kilka dni i wpisów temu wspominałem tutaj na blogu o bardzo ładnym przeliczniku miar o nazwie Konvert (recenzja). To tylko jeden z wielu programów tego typu, które oferują podobną funkcjonalność. Równie ciekawą aplikację umożliwiającą przeliczanie różnych miar opisywałem jeszcze na MacKozer.pl w lutym bieżącego roku. Mowa o Amount dla iPhone'a. Program ten doczekał się właśnie aktualizacji przynoszącej kilka ciekawych nowości i wygląd dostosowany do iOS 7. Warto więc poświęcić mu kilka zdań także tutaj. Amount oferuje możliwość przeliczenia różnego rodzaju miar. Lista jest bardzo długa: ciężar i masa, ciśnienie, czas, częstotliwość, dane, długości i odległości, elektryczność, energia, gęstość, gotowanie, kąty, luminacja, moc, moment siły, natężenie oświetlenia, objętość, obszar, paliwo, prędkość, promieniowanie, przepustowość sieci, siła, temperatura, typografia oraz swego rodzaju świeczka na torcie - przelicznik walut. W każdym przypadku liczba dostępnych jednostek jest ogromna. Zwłaszcza lista niemal wszystkich walut świata robi wrażenie. Można jednak ograniczyć ją tylko do tych, które nas interesują. To, co wyróżnia obecnie Amount od innych tego typu aplikacji to funkcja prostego kalkulatora. Zanim przeliczymy jakąś wartość, możemy dokonać prostych działań matematycznych. Amount dla iPhne'a dostępny jest w App Store w cenie 0,89 €. Amount w App Store
Nie jestem wielkim miłośnikiem tego typu wyścigów, w których możemy do woli ocierać się o betonowe ściany czy inne samochody, a jedynie przy zderzeniach czołowych nasz samochód rozpada się na części, by za moment znowu stanąć na torze, czy ulicy. Do tej kategorii zaliczają się wszystkie gry z serii Asphalt, choć jednego nie można im odmówić - są ładnie zrobione, dlatego odpalam je choćby po to, by na cieszyć oczy ładną wizualizacją miast i innych lokalizacji, w których toczą się wyścigi. Nie inaczej jest z najnowszą częścią - Asphalt 8: Airborne dla iPhone'a i iPada.
Sylwester Łoś, twórca opisywanej już na blogu aplikacji do nagrywania filmów wideo o nazwie Videon, przygotowuje jej aktualizację wykorzystującą możliwości iOS7 i nowego iPhone'a 5S. W iOS 7 program zyska tryb slow motion, pozwalający na nagrywanie z szybkością 60 klatek na sekundę na iPhone 4S, 5 i iPadzie mini oraz 120 klatek na sekundę na iPhone 5S. Poprawiona zostanie też jakość funkcji zbliżeń (zoomu) Aktualizacja powinna pojawić się chwilę po udostępnieniu przez Apple systemu iOS 7. Przypomnę, że Videon oferuje całkiem spore możliwości nagrywania filmów. Pozwala na określenie dokładnego i zablokowanie punktu ostrzenia i ekspozycji, zablokwoanie balansu bieli. Pozwala także na wygodne i płynne zoomowanie za pomocą specjalnego pokrętła, bez potrzeby korzystania z gestów rozszerzania dwóch palców. Aplikacja pokazuje także stan baterii oraz ilość wolnego miejsca w pamięci iPhone'a lub iPada. Nagrany film można edytować na różne sposoby, zmieniając jego proporcje, rozdzielczość, prędkość odtwarzania, zmieniając nasycenie, kontrast i koory, a także połączenie kilku nagrań w jeden dłuższy. Więcej o Videonie pisałem TUTAJ. Videon dla iPhone'a dostępny jest w App Store w cenie 2,69 €. Videon w App Store
Ochłonęliśmy już po prezentacji Apple. Nowe telefony i kolejna odsłona iOS 7 były głównym tematem spektaklu jaki 10. września odbył się w Cupertino. Dzielimy się dzisiaj z Wami naszymi wrażeniami odnośnie zaprezentowanego sprzętu. Z jednej strony wiemy, że w nowym iPhonie ukryte są ogromne możliwości, patrząc z innej perspektywy widzimy, że Apple obniża poprzeczkę wymagając mniej od swoich produktów. Dla nas było to najważniejsze wydarzenie 2013 świata IT.
Od śmierci Steve'a Jobsa przy premierze każdego produktu Apple pojawiają się różne negatywne komentarze na ich temat. Za mało innowacyjne, za duże, za małe, za wolne, za szybkie no i przede wszystkim, że Steve by na to nie pozwolił. Miałem okazję zobaczyć ostatnio na Facebooku tag #zastefanabyłolepiej. Oczywiście z częścią komentarzy się zgadzam, ale nie zawsze z tymi, które mówią, że gdyby Steve Jobs nadal kierował Apple to byłoby lepiej. Moim zdaniem Steve nie pozwoliłby na zwiększenie ekranu w iPhone, lub produkcję iPada mini, a to moim zdaniem efekty bardzo dobrych decyzji ze strony Apple. Mam także wątpliwości co do aprobaty Steve'a dla iOS 7. Największa lawina "Steve by na to nie pozwolił" pojawiła się jednak po premierze iPhone'a 5C, odbiło się to także na giełdzie (wykres poniżej).
Jak wiadomo, w związku z nadchodzącym wprowadzeniem iOS 7 Apple kazało wszystkim deweloperom zaktualizować ikony swoich aplikacji, aby pasowały one do nowych wymiarów. Fakt, iż Apple chce, aby system wyglądał na spójny, estetyczny nie dziwi. Już dzisiaj, kilka dni przed premierą nowego systemu możemy zobaczyć kilka zaktualizowanych ikon, z popularniejszych na przykład Day One, Google Chrome o której pisał dzisiaj Mackozer ( klik), Wunderlist i kilka innych.
Przeglądarka Chrome dla iOS doczekała się wczoraj aktualizacji przynoszącej ciekawą funkcję managera przepustowości. Oficjalnie nie jest ona jeszcze dostępna u wszystkich użytkowników, u mnie jednak już się pojawiła. Działa to chyba trochę na podobnej zasadzie jak stara przeglądarka web Opery. Strony są najpierw kompresowane na serwerze Google i dopiero później przesyłane do przeglądarki. Kompresja przy krótkiej zabawie w moim przypadku osiągnęła ponad 50 procent, to dość sporo jeśli ktoś przegląda strony www na iPhone lub iPadzie, łącząc się z internetem przez 3G. Statystyki przepustowości można w każdej chwili podejrzeć. Inne nowości to szybki powrót do wyników wyszukiwania. Jeśli otworzymy jakąś stronę z wyników właśnie i stukniemy następnie w przycisk powrotu, to wyniki zostaną natychmiast wyświetlone. Poprawiono także wyszukiwanie głosowe w wersji angielskiej. Teraz można zadawać kolejne pytania na zasadzie: "Kto jest aktualnym prezydentem USA" i następnie "Kto jest jego żoną" (przyznaję, że przykład zerżnąłem bezpośrednio z opisu nowości na stronie Chrome w App Store). W polskiej wersji językowej niestety to nie działa, choć Chrome bardzo dobrze rozpoznaje język polski. Jeszcze jedna mała nowość, którą zauważą chyba tylko osoby, które zainstalowały na swoich iPhone'ach i iPadach system iOS 7. Google przygotowało już nowe logo, pasujące do interfejsu tego systemu. Przeglądarka Chrome dla iPhone'a i iPada dostępna jest w App Store za darmo. Chrome w App Store
Nagrywanie tego, co dzieje się na ekranie iPhone'a czy iPada bez uciekania się do wprowadzania tych urządzeń w tryb jailbreak, nastręcza sporo problemów. Aplikacje pozwalające na nagrywanie ekranu pojawiają się co prawda w App Store ale Apple bardzo szybko je usuwa. Ostatnia, którą testowałem xRec działa co prawda całkiem nieźle, ale tylko na iPhone. Tymczasem rozwiązaniem nie jest wcale aplikacja dla iOS a program dla OS X lub Windows pozwalający na klonowanie iPhone'a i iPada na ekranie komputera. Takim właśnie programem jest Reflector. Reflector pozwala właśnie na możliwość nie tylko sklonowania iPhone'a i iPada poprzez Air Play ale na nagranie tego co dzieje się na ekranie, włącznie z dźwiękiem. Sklonowany ekran iPhone'a lub iPada wyświetlany jest dodatkowo w odpowiedniej ramce, choć można ją wyłączyć. Program daje także możliwość wybrania rodzaju ramki (iPhone, iPad, iPad mini) i jej koloru. Można także wymusić zmianę orientacji urządzenia, jeśli to potrzebne. Gotowe nagrania już bez ramki zapisywane są w formacie .mob i automatycznie otwierane w QuickTime. Wydajność programu zależy w dużej mierze od naszego łącza ale też mam wrażenie komputera. Na moim MacBooku Pro 13" z czerwca 2009 występują problemy z grami i YouTubem. Obraz zaczyna się wtedy wyraźnie przycinać. Nie ma za to problemu z innymi programami. Reflector dostępny jest za darmo jako trial, w którym program działa maksymalnie 10 minut. W zupełności to jednak wystarcza do nagrania krótkiej wideo recenzji jakiegoś programu dla iPhone'a i iPada. Odblokowanie pełnej wersji kosztuje 12,99 dolarów. Program w wersji dla Mac i Windows dostępny jest pod adresem: www.airsquirrels.com/reflector/ Przykładowe nagranie:
Jak co piątek, tak też i dzisiaj w App Store możemy znaleźć aplikację tygodnia, którą w tym tygodniu jest ciekawa gra zręcznościowa Pivvot . Warto jej się przyjrzeć, bo jest świetnym zabijaczem czasu, w ciekawej oprawie audiowizualnej.
iPhone i iPad wyposażone są fabrycznie w aplikację map, a my możemy dzielić się ze znajomymi swoim położeniem, wysyłając je czy to poprzez iMessage czy korzystając z aplikacji Find My Friends (znajdź moich przyjaciół). Jest jednak sposób o wiele prostszy, który nie wymaga od nas korzystania ani z systemowych map i iMessage, ani tym bardziej z Find My Friends, a co ważne działa na wszystkich smartfonach wyposażonych w odbiornik GPS i korzystającą z niego przeglądarkę web, działa także na komputerach. Mowa o usłudze webowej o nazwie Longitude. Wystarczy wpisać w przeglądarkę adres Longitude.me, wpisać imię lub nick, a serwis wygeneruje odpowiedni link, którym będziemy mogli się podzielić właściwie z każdym z kim chcemy (pod warunkiem, że posiada smartfona czy komputer z dostępem do internetu). W ten sposób możemy szybko znaleźć się ze znajomymi. W chwili, w której odbiorą ten link także oni pojawiają się na mapie. Będą na niej widoczni do momentu, kiedy nie zamkną okna przeglądarki z serwisem. Korzystaliśmy z tego z Tomkiem Wyką w Berlinie podczas targów IFA. Szczerze polecam!
Na ten program czekałem ponad dwa miesiące, bo od chwili, kiedy Google wyłączyło swoją usługę czytnika i agregatora kanałów RSS o nazwie Reader. Reeder w osobnych wersjach dla iPhone'a, iPada i Maka był zdecydowanie najlepszym spośród aplikacji klienckich Google Readera właśnie. Niestety w lipcu przestały działać wersje dla iPada i Maka, a Silvio Rizzi, twórca Reedera zdążył dodać wsparcie dla alternatywnych usług tylko do wersji dla iPhone'a. Od tego dnia czytanie przeze mnie wiadomości z kanałów RSS stało się męką. Niby jest Mr Reader dla iPada, który wspiera różne agregatory RSS, w tym darmowe Feedly, ale nigdy ten program nie przypadł mi do gustu. Wreszcie po dwóch miesiącach jest, lepiej późno niż wcale, nowy Reeder 2 w uniwersalnej wersji dla iPhone'a i iPada. Reeder 2 to zupełnie nowa aplikacja, napisana właściwie od zera, o czym wspominał jej autor na Twitterze. Stary Reeder w wersji dla iPhone'a wciąż jest dostępny w App Store. Nowy program, podobnie jak stary, wspiera kilka popularnych darmowych i płatnych serwisów, jak Feedbin, Feedly, Feed Wrangler oraz agregatory Fever (które należy zainstalować na serwerze we własnym zakresie). Pozwala także na subskrypcję kanałów RSS bez synchronizacji ze wspomnianymi wyżej usługami. Reeder 2 jest także czytnikiem popularnej usługi archiwum do przeczytania na później Readability. Korzysta z niej także przy wyciąganiu pełnych treści z kanałów serwujących jedynie krótkie zajawki tekstów. Interfejs Reeder 2 jest podobny do starszej wersji, choć oczywiście przeszedł pewien lifting. Zmieniły się delikatnie kolory (w tym ikony aplikacji), program zyskał ciemny panel z listą kanałów lub folderów oraz specjalny panel pozwalający na wysłanie wybranego artykułu do innych serwisów (m.in. Readability, Instapaper, Pocket, Evernote) i aplikacji (w tym Safari i Chrome). Wygląd właściwych treści można dostosować do własnych potrzeb, zmieniają wyrównanie (do lewej i do środka), wielkość liter, wysokość linii. Reeder 2 może wyświetlać obrazki w odcieniach szarości, dzięki czemu jeszcze lepiej komponują się one z tekstem. W przypadku tematyki technologicznej kolory moim zdaniem są jednak dość istotne. Program wygląda dobrze zarówno na iPhone i iPadzie. Użytkownicy starej wersji odnajdą się w nim bez problemu. Pod względem wygody użytkowania Reeder 2 jest tak dobry jak stara wersja. Testowałem go co prawda tylko z darmową usługą Feedly. Nie wiem jak spisuje się w przypadku Feed Wranglera, który z tego co wiem nie oferuje funkcji gromadzenia kanałów w folderach. Jeśli tak, jak ja dziennie przerabiacie setki wiadomości z kanałów RSS na iPhone i iPadzie i korzystacie z jednego ze wspomnianych serwisów (ja korzystam z Feedly) to Reeder 2 jest moim zdaniem dobrym wyborem. Jeśli jednak robicie to tylko na iPhone, to wystarczy Wam w zupełności starsza wersja tego programu. Wiele osób, w tym i ja czeka teraz na Reeder 2 dla Maka. Mam nadzieję, że pojawi się szybciej niż później. Reeder 2 dla iPhone'a i iPada dostępny jest w App Store w cenie 4,49 €. Reeder 2 w App Store
Samsung pospieszył się prezentacją zegarka Galaxy Gear, który delikatnie mówiąc raczej nie jest przełomowym produktem na rynku. Prezentacja zegarka przed Apple miało zapewne też znaczenie prestiżowe, bo umożliwiało pokazanie światu, że Samsung nie tylko kopiuje ale także tworzy. Tymczasem jak donosi serwis CultofMac co-CEO Samsunga -Shin Jong-Kyun ogłosił, że Samsung podjął intensywne prace nad tworzeniem własnego, 64-bitowego procesora mogącego skutecznie konkurować z A7 Apple.
Gdy Apple w 2005 roku ogłosiło, że definitywnie rezygnuje z architektury PowerPC, wielu użytkowników Macintoshy odebrało to jako swoistą zdradę. Znienawidzony i obśmiewany dotychczas Intel miał się okazać wybawieniem dla Apple ? Absurd.
Wszyscy użytkownicy Maców, szczególnie tych które posiadają mniej niż 4GB RAM wiedzą, iż po kilkunastogodzinnym korzystaniu z Maca, jego pamięć podręczna się zapycha. Sam do tej pory, w takich przypadkach wchodziłem do Terminalu i wpisywałem komendą "purge" która rozwiązywała ten problem, oczyszczając pamięć podręczną.
Przyznam się, że rzadko kiedy zdarza mi się zapisywać na iPhone jakieś krótkie notatki głosowe, choć używam go jako rejestratora dźwięku przy wywiadach czy własnych nagraniach wideo (np. w relacjach z IFA). Znam jednak ludzi, którzy niczym agent Mulder lub Sculley korzysta z iPhone'a rejestrując krótkie treści, np. swoje przemyślenia czy uwagi. To właśnie do takich osób skierowana jest polska aplikacja Say&Go. Say&Go pozwala na nagrywanie krótkich, bo trwających maksymalnie 20 sekund notatek głosowych. Co wyróżnia tę aplikację od innych? Program rozpoczyna nagrywanie automatycznie po jego uruchomieniu. Nie trzeba więc dodatkowo dotykać żadnych przycisków na ekranie. Nagranie zostanie zakończone po upływie dostępnego czasu. Można też zakończyć je wcześniej, stukając w przycisk na ekranie. Maksymalną długość nagrania można regulować w ustawieniach aplikacji. Także tam można wyłączyć funkcję automatycznego rozpoczęcia nagrywania. Say&Go wydaje mi się programem stworzonym niejako na własne potrzeby jego twórcy, ale może się przydać wszystkim osobom, które nagrywają notatki głosowe. Program Say&Go dla iPhone'a dostępny jest w App Store w cenie 1,79 €. Say&Go w App Store
Średnio kilka razy w tygodniu potrzebuję przeliczyć coś z systemu imperialnego na metryczny, zwykle są to odległości i prędkości. Czasem są to także inne miary. Sięgam wtedy zwykle po aplikację, która szybko i wygodnie przeliczy np. stopy na metry. W App Store znaleźć można przynajmniej kilka tego typu programów, kilka z nich doczekało się mojego opisu. Od niedawna w App Store znaleźć można kolejny tego typu program dla iPhone'a o nazwie Konvert. Konvert oferuje konwersję miar kątów, powierzchni, energii, długości, masy, siły, energii, ciśnienia, szybkości, temperatury i czasu, a także miar danych oraz przelicznik liczb z systemu dziesiętnego na szesnastkowy. Program ma do tego bardzo ładną, prostą grafikę i interfejs pasujący do system iOS 7. Wrażenie robią zwłaszcza animacje przejścia pomiędzy widokiem menu głównego, a przelicznika konkretnej miary. Nie mam się do czego przyczepić. Jeśli szukacie takiego właśnie konwertera miar, to Konvert jest jednym z ciekawszych programów tego typu, jakie znajdziecie w App Store. Konvert dla iPhone'a dostępny jest w App Store w cenie 0,89 €. Konvert w App Store
Jak wielu z Was ma więcej niż jeden komputer? Czy nie denerwujecie się kiedy zaczynacie coś pisać i okazuje się, że robicie to na nie tej klawiaturze co trzeba? Ja tak miałem dość często... do dziś :)
Starry Night to chyba jedno z bardziej znanych dzień Vincenta Van Gogha, prezentujące jego charakterystyczny styl, grubej, plastycznej kreski, obrazi specyficzną fakturę. Teoretycznie jaki obraz jest każdy widzi. Zwykle do tego typu dzieł dodawane są w albumach i muzeach odpowiednie komentarze lub szersze opisy. Czy można jednak wyjść poza tradycyjną metodę prezentacji? Czy użytkowników iPhone'ów i iPadów można zainteresować twórczością Van Gogha w inny sposób, wykorzystując możliwości tych urządzeń? Pewnie, że można, przykładem jest aplikacja Starry Night. Starry Night zamienia obraz o tym samym tytule w animację, której towarzyszy jeden z trzech podkładów muzycznych. Widać dzięki temu, charakterystyczny styl mistrza, w którym poszczególne pociągnięcia układają się w płynącą rzekę. To jednak nie wszystko. Użytkownik może niejako malować na tym obrazie, kierując strumień kolorów w inną stronę. Najciekawiej jednak wygląda widok 3D. Starry Night umożliwia nam wejście w obraz. Przyjrzenie się z bliska miasteczku widocznemu na obrazie, a nawet zajrzenie w otchłań, która kryje się za wzgórzami. Starry Night nie przypadnie pewnie wszystkim do gustu. To aplikacja dla miłośników sztuki, a i chyba także dla rodziców, którzy chcą zarazić tą miłością swoje dzieci. Aplikacja Starry Night dla iPhone'a i iPada dostępna jest w App Store za darmo. Starry NIght w App Store
Z grami w App Store tak już jest, że albo są bardzo skomplikowane, albo pełne przemocy, albo są to zwykłe "odmóżdżacze" nie wymagające specjalnego wysiłku inteligentnego, lub też po prostu zwykły chłam. Moim zdaniem, najlepsze gry dla dzieci w wieku 6-12 lat to takie, które wymagają skupienia i pewnego wysiłku intelektualnego, nie są jednak zbyt trudne i pełne przemocy. Sam będąc małym dzieckiem sporo grałem w tego typu gry...potem kolega pożyczył mi GTA Vice City i się skończyło, ale teraz nie o tym.
Znana od lat norweska Opera postanowiła zawalczyć o swoje miejsce na trudnym rynku przeglądarek dla iPada zdominowanym przede wszystkim przez systemowe Safari i cieszące się dużą popularnością Chrome. W App Store pojawiła się dzisiaj przeglądarka Coast, wydana właśnie przez Operę. Coast wyróżnia przede wszystkim oryginalny interfejs użytkownika, oparty na kafelkach, przypominających jednocześnie ikony aplikacji i interfejs sytemu Windows 8. Każdy kafelek to nic innego jak strona web dodana do ekranu startowego. Jego dolny pasek mieści ikony stron ostatnio odwiedzanych, które nie zostały na stałe do niego dodane. Nawigacja w programie jest prosta. Wystarczy stuknąć w pasek wyszukiwania i adresu by wpisać adres lub frazę wyszukiwania. W przypadku tego pierwszego program da nam możliwość otwarcia właściwiej strony lub potraktowania go także jako zapytanie wyszukiwarki Google. Nawigacja we właściwiej stronie jest bardzo prosta. Przesunięcie jej w prawo odsłania poprzednio odwiedzony adres, analogicznie podobny ruch w lewo otwiera stronę następną w kolejności. Na samym spodzie znajduje się pasek z dwoma ikonami. Jedna pozwala na szybki powrót do ekranu domowego, druga na podgląd otwartych kart. To w tym widoku użytkownik ma dostęp do funkcji drukowania i dzielenia się adresem strony ze znajomymi za pośrednictwem maila, wiadomości czy serwisów społecznościowych. Usuwanie stron odbywa się poprzez przesunięcie ich w górę ekranu w widoku podglądu kart lub na ekranie domowym. Opera przyznaje, że stworzyła przeglądarkę, której zadaniem nie jest wygrywanie w różnego rodzaju benchmarkach, ale takiej, która zapewni możliwie największą wygodę użytkowania na tablecie. Czy Operze się to uda? Mam poważne wątpliwości, choć trzymam kciuki za tak odważny projekt. Przeglądarka Coast dla iPada dostępna jest w App Store za darmo. Coast by Opera w App Store
Po kilku latach Activision wydało kolejną grę z serii Call Of Duty dla iPhone'a i iPada. Tytuł nie jest jednak portem z konsoli. Call Of Duty: Strike Team to zupełnie nowa gra przygotowana przez studio The Blast Furnance, prowadzone przez Marka Washbrooka i Gordona Halla znanych m.in. z Rockstar Games. Gracz dowodzi drużyną złożoną z maksymalnie czterech żołnierzy. Każdy z nich zdobywa swoje własne doświadczenie, posiada też trochę inne uzbrojenie, a więc i umiejętności. W oddziale znajdzie się m.in. snajper i żołnierz wyposażony karabinek szturmowy. Wyposażenie każdego członka zespołu można zmieniać pomiędzy poszczególnymi misjami, np. dokupując lepsze uzbrojenie czy dodatkowe zdolności (np. umiejętność wstrzymania powietrza przez snajpera). Call Of Duty: Strike Team to gra, która łączy w sobie zarówno strzelankę w widoku z pierwszej osoby, z grą w widoku z lotu ptaka, w którym gracz może skupić się bardziej na kwestiach taktycznych. Przełączanie pomiędzy poszczególnymi widokami odbywa się na bieżąco poprzez ikonę w lewym górnym rogu ekranu. Można więc grać w Call Of Duty: Strike Team na różne sposoby. W widoku z pierwszej osoby, w danej chwili sterujemy właściwie tylko jednym żołnierzem. Drugiego możemy wezwać do miejsca, w którym się aktualnie znajdujemy. Możemy przełączać się pomiędzy poszczególnymi członkami oddziału. Sterowanie w trybie widoku z pierwszej osoby nie wnosi nic nowego. Przesuwając kciukiem po lewej stronie ekranu poruszamy wybranym żołnierzem. Prawa strona ekranu odpowiada za rozglądanie się i celowanie. Znalazły się też tam ikony aktywująca strzelanie, dodatkowe bronie (granat, nóż) czy wskaźnik ilości nabojów w magazynku. Na lewej i prawej krawędzi ekranu znaleźć też można ikony szybkiego celowania, pozwalające na szybki wybór kolejnych przeciwników. W widoku z lotu ptaka możemy sterować zarówno pojedynczym żołnierzem jak i całym oddziałem. Wystarczy tylko stuknąć w wybranego żołnierza, lub szybko w każdego z nich, a następnie w miejsce, w które mają się udać lub w cel. Mamy także możliwość sterowania widokiem z kamery - przybliżać go lub oddalać czy zmieniać kąt widzenia. Akcja gry nawiązuje do Call Of Duty: Black Ops II. Dzieje się co prawda wcześniej bo w 2020 roku, dalej jednak celem gracza są terroryści. Call Of Duty: Strike Team ma świetną grafikę w każdym z dwóch widoków, to jednak nie jest już niczym nowym. Od dłuższego czasu w App Store dostępne już są gry ze świetną grafiką - mowa tutaj zwłaszcza o strzelankach w widoku z pierwszej osoby. Nie powinno więc dziwić to, że Call Of Duty: Strike Team działa jedynie na iPhone 4S i 5. Pójdzie jednak na wszystkich modelach iPadów za wyjątkiem sędziwego już iPada pierwszej generacji. Call Of Duty: Strike Team oferuje tryb jednoosobowej kampanii oraz tryb "survival", w którym musi walczyć z kolejnymi falami przeciwników, walcząc przy okazji o lepsze miejsce w tabeli, ze swoimi znajomymi czy po prostu innymi graczami. To chyba najlepsza obecnie tego typu gra dla iPhone'a i iPada. Call Of Duty: Strike Team dla iPhone'a i iPada dostępna jest w App Store w cenie 5,99 €. Call Of Duty: Strike Team w App Store
Apple kiedyś zasłynęło z solidnego wykonania swoich produktów. Niektórzy do dziś używają starych maczków. Od wielu lat obserwuję ranking rescuecom.com, na który w przeszłości powoływał się naczelny polski bloger o Apple ( tu i tu)
Nowa zaistniała sytuacja życiowa, sprawia iż od 1 października będę musiał zacząć gotować coś więcej niż wodę na herbatę. Muszę przyznać, że w kwestii gotowania jestem stereotypowym facetem. Grill, jajecznica i kanapki, to szczyt moich osiągnięć kulinarnych. Poszukując dogodnego źródła z którego mógłbym opanować tajemną sztukę robienia obiadu, natrafiłem na strychu na "Małą szkołę gotowania", jednak kobieta na okładce wydaje się pokazywać w co mam się stuknąć próbując gotować z tą książką.
W ostatnich dniach w App Store pojawiła się aktualizacja programu Yoink, który dzięki wtorkowej promocji (2$ Tuesday) został wywindowany na szczyt listy najlepszych płatnych aplikacji w App Store. Sam z Yoink korzystam od niedawna, ale już bardzo doceniam ile czasu i stuknięć w klawiaturę (cmd+c, cmd+v) dzięki niemu zaoszczędziłem.
Od dłuższego okresu czasu trwa wyścig, kto zrobi pierwszy super inteligentny zegarek. Pojawiające się w internecie plotki o iWatch nie mówią jednak wiele o funkcjonalności projektu Apple. Zegarek Apple ma pracować oczywiście pod kontrolą iOS lub jakiejś jego okrojonej wersji. iWatch najprawdopodobniej będzie miał rozmaite czujniki związane z kontrolą naszej aktywności fizycznej lub stanu zdrowia. Nie sądzę by Apple podjęło współpracę z konsultantem fitness -Jay Blahnikiem tylko po to, aby zapewnić swoim pracownikom zajęcia ruchowe w przerwie. Opóźnienia w premierze oczekiwanego iWatch'a wynikają głównie z problemów z baterią. Pojawiły się informacje, iż Apple planuje umieścić baterie także w pasku, jednak wynika z nich jedno - czas pracy urządzenia jest ciągle niezadowalający dla Apple bo wynosi tylko kilka dni, a założenie jest takie, by iWatch pracował bez ładowania minimum tydzień. Także i Samsung podjął pospieszne prace nad inteligentnym zegarkiem. Tempo prac było doprawdy imponujące, a wygląd zegarka do wczoraj udało się zachować w całkowitej tajemnicy.
Serwis MacRumors.com opublikował dzisiaj dwa filmy na których możemy zobaczyć (najprawdopodobniej) nowe iPady. Mnie osobiście ich lekko zmieniony design bardzo się podoba, a fakt, iż iPad mini będzie miał ekran Retina cieszy.
W ubiegłym roku, jeszcze na mackozer.pl mogliście przeczytać recenzję baterii Mophie Juice Pack Air dla iPhone'a 4/4S. Wraz z premierą iPhone'a 5 zmieniła się nie tylko wielkość urządzenia i ekranu, ale także gniazdo. Kilka miesięcy po premierze nowego iPhone'a Mophie wypuściło nową serię swoich baterii Juice Pack Helium. Taką właśnie baterię testowałem przez ostatnie tygodnie.
Komunikacja pomiędzy stojącymi na moim biurku urządzeniami to bardzo ważna sprawa. Ostatecznie i tak większość rzeczy trafia na jednego z moich Maków. Zwykle są to zrzuty ekranu i zdjęcia, czasem adresy stron, czy dokumenty. Właściwie to, czego nie mam to synchronizacja schowka, choć i do tego znaleźć można w App Store i Mac App Store odpowiednie programy. Ostatni na jaki trafiłem to DeskConnect, który teoretycznie pozwala na to wszystko co mogę robić za pomocą innych programów. DeskConnect pozwala na przesyłanie zdjęć, dokumentów, zawartości schowka i otwieranie stron na Maku lub iPhone, otwartych uprzednio na drugim urządzeniu. Cały proces odbywa się w chmurze, a więc musimy założyć sobie konto, co nie każdemu musi się podobać. Istnieją wszak rozwiązania, które wymieniają się danymi tylko za pośrednictwem sieci WiFi. Może i w jakiejś kawiarni z publicznym, otwartym WiFI to niezbyt bezpieczne rozwiązanie, ale w domu, gdzie do mojej sieci zalogowane są tylko moje urządzenia, przesyłanie bezpośrednie jest zdecydowanie bardziej bezpieczne i szybsze od wysyłania różnych rzeczy na serwery gdzieś w świat. Poza tym, tego typu rozwiązania już przecież istnieją, weźmy choćby Dropbox. Za jego pomocą prześlę dokumenty, zdjęcia, a nawet inne pliki. Właściwie nie prześlę, a wyślę do chmury. DeskConnect stara się jakby połączyć jedno z drugim. Wszystko ma wyglądać jak przesyłanie, ale jednocześnie odbywać się za pośrednictwem chmury, gdzie nasze dane pozostaną przez 30 dni. Pewnie, że takie rozwiązanie ma swoje zalety. Mogę przesłać coś nie będąc zalogowanym do sieci WiFi. No tak, tylko jeśli przesyłam coś pomiędzy moim iPhonem a Makiem, to zwykle obydwa urządzenia są zalogowane do jakiejś sieci (dla bezpieczeństwa mam też mobilny router, którego zawsze ze sobą zabieram w świat), przesyłanie przez chmurę nie jest więc potrzebne. Może zbyt mocno krytykuję ten program i tę usługę, ale widzę, że to, co ona oferuje, mogę mieć, a właściwie już mam i to od dawna. Otwieranie stron? Mam iCloud od tego, dzięki czemu od razu otworzę na Maku czy iPhone stronę otwartą na drugim urządzeniu. Przesyłanie zdjęć i wideo? Jak na razie nic nie pobiło PhotoSync, który pozwala na przesyłanie pomiędzy wszystkimi urządzeniami między sobą (a więc iPhonem/iPadem, a Makiem, iPhonem, a iPhonem lub iPadem, oraz Makiem a iPhonem/iPadem) i wrzucenie ich do wielu popularnych chmur. Program oczywiście działa. Przesyła zawartość schowka, dokumenty z wybranych programów na Maka (działa np. z TextEdit ale już z moim ulubionym Writerem nie). W przypadku przesyłania stron z iPhone'a na Maka musimy dodać zakładkę, która prześle adres strony do programu. Aplikacja i usługa pozwalać ma także na przesyłanie planu trasy podróży, jednak za nic nie mogłem tego zrobić. DeskConnect ma do tego jedną poważną wadę. Nie oferuje aplikacji dla iPada. Pewnie, że można uruchomić na iPadzie aplikację dla iPhone'a ale przecież nie o to chodzi. Jeśli chcecie spróbować, to nic Was to nie będzie kosztować (poza założeniem kolejnego konta). Obydwa programy dostępne są za darmo. DeskConnect w App Store DeskConnect w Mac App Store