iOS 7.1. poza niewielkimi, acz widocznymi zmianami w interfejsie przyniósł także kilka nowych opcji jego ustawień. Docenią je zwłaszcza osoby niedowidzące, ale też ci, którzy gubią się w płaskim interfejsie iOS 7. Ostatnia aktualizacja systemu przyniosła m.in. funkcję wyświetlania kształtów przycisków. Przypomnę, że przyciski pozwalające na wygodną nawigację istniały w iOS do wydania wersji siódmej tego systemu, w którym zostały zastąpione przez swego rodzaju linki tekstowe - choć ich działanie jest właściwie identyczne. Aktywacja funkcji "kształty przycisków" wyświetla je ponownie, choć moim zdaniem nie wyglądają szczególnie ładnie. Aby aktywować tę funkcję należy otworzyć aplikację Ustawienia, przejść do widoku "Ogólne", a następnie "Dostępność". W tym widoku na dole listy opcji znajdziemy "Kształty przycisków". Wystarczy teraz przełączyć znajdujący się przy tym punkcie przełącznik, by je aktywować. Obserwuj @mackozer
Grę OLO znam już od dość dawna, przez ten czas chyba wcale się nie zmieniła a wciąż jest świetną rozrywką. Minimalistyczna gra z płaską grafiką i przyjemnymi kolorami.
OneNote to dzisiejszy debiutant w Mac App Store. Jest to program do robienia notatek. Z założenia powinien być lekki, szybki, łatwy w użyciu. Dobra, OneNote to nie są systemowe Notatki, oferuje znacznie więcej, ale jak program do robienia notatek może zajmować prawie 0,5GB tego nie mogę rozumieć.
Od nagrania ostatnich odcinków, pod wspólnym tytułem "Czy technologia jest bogiem?", w których gościem był Przemysław Marczyński minęło już trzy miesiące. Po tak długim czasie wracam z moim podcastem. Pierwszy odcinek nowego sezonu poświęcony jest muzyce, a goszczą w nim moi przyjaciele z mojego zespołu SonusVena. Rozmawiamy o muzyce, ale także i mobilnych urządzeniach i technologiach wykorzystywanych przy jej tworzeniu ale i dystrybucji. Nie zabrakło oczywiście samej muzyki. Tym razem w odcinku możecie posłuchać aż trzech utworów (w tym dwóch premierowych). Nowy odcinek podcastu Diabelskie Ustrojstwa dostępny jest już w aplikacjach Podcasty, Instacast, Downcast dla iOS i OSX, a także TUTAJ. W iTunes Store powinien pojawić się w ciągu kilku najbliższych godzin. Diabelskie Ustrojstwa w iTunes StoreObserwuj @mackozer
Kiedy w kwietniu 2012 r. Google podniósł ceny, wydawało się, że skończyło się eldorardo niskich cen za większą pojemność w Gmailu, więcej miejsce na zdjęcia w Picasa, czy dokumenty w Google Drive. Poprzedni cennik, sprzed kwietnia 2012 r. kształtował się następująco:
Aktualizacja iOS 7 do wersji 7.1. przyniosła jedno drobne, ale jakże przydatne udogodnienie jeśli chodzi o aplikację aparatu w iPhone. Przy automatycznym trybie HDR i lampy błyskowej aplikacja poinformuje nas czy zdjęcie zostanie wykonane z lampą lub czy będzie to zdjęcie HDR właśnie. W dole obszaru podglądu obrazu z kamery pojawia się mały żółty prostokąt informujący o trybie pracy. Mała rzecz ale mnie osobiście bardzo cieszy. Podpatrzone na Cult of MacObserwuj @mackozer
Myślę, że aplikacji Speedtest.net nie trzeba nikomu przedstawiać. To chyba najbardziej popularna usługa, a także aplikacja dla iOS i Androida, pozwalająca na pomiary prędkości przesyłu danych w sieci, w której się aktualnie znajdujemy. Wspominam o niej dlatego, że program dla iOS został właśnie zaktualizowany do wersji uniwersalnej. Cieszyć się nim mogą teraz także użytkownicy iPadów. Trzeba przyznać, że sporo wody upłynęło od czasu kiedy Speedtest.net dla iPhone'a pojawił się w App Store. Było to w 2009 roku. Wspomniana aktualizacja przyniosła także lepszy wybór serwerów, z którymi łączyć się będzie aplikacja, a także dynamiczne dostosowanie się "prędkościomierza' do pomiarów połączeń dużych prędkości. Speedtest.net to program darmowy, ale wyświetlający reklamy. Nie przeszkadzają one specjalnie. Można się ich pozbyć za opłatą w wysokości 0,89 €. Moim zdaniem to niewiele. Pobierz z App StoreObserwuj @mackozer
Pisałem już o aktualizacji iOS 7.1, aktualizacji Apple TV, a także o aktualizacji Intsagram. To jednak nie wszystko co zostało wczoraj zaktualizowane. Nowej wersji doczekał się także moim zdaniem najlepszy klient Twittera dla iPhone'a - Tweetbot 3. Program zyskał nowy krój liter o nazwie Avenir, znany już z innych klientów tego serwisu społecznościowego. To z użyciem liter tego kroju, obok domyślnego Helvetica Neue, mogą być wyświetlane treści poszczególnych tweetnięć. Nowością jest także podgląd obrazków znajdujących się w tweetnięciach w pełnej szerokości linii czasu (timeline). Możemy oczywiście dalej wyświetlać małe miniaturki, takie ja w poprzedniej wersji tego programu. Nowością jest także natychmiastowe przefiltrowanie już wyświetlonych tweetnięć z linii czasu lub listy, po wprowadzeniu nowego filtra. Tweetbot 3 dla iPhone'a dostępny jest w App Store w cenie 4,49 €. Pobierz z App StoreObserwuj @mackozer
Wczoraj aktualizację systemu iOS 7.1. otrzymały nie tylko iPhone'y, iPady i iPody touch ale także Apple TV (oznaczoną jako Apple TV 6.1). Jedną z niewielu widocznych nowości, jakie przyniosła aktualizacja systemu dla tego urządzenia jest możliwość ukrywania niepotrzebnych kanałów bezpośrednio w głównym widoku. Wystarczy zaznaczyć kanał, który chcemy usunąć i przytrzymać przyciśnięty przycisk wyboru na pilocie do Apple TV. Zacznie on drgać. Teraz pozostaje wcisnąć przycisk Play i wybrać opcję "ukryj", a ikona danego kanału zniknie z głównego widoku Apple TV. Kontrola nad tym, jakie kanały widoczne są na głównym ekranie, a które nie, możliwa jest z menu Ustawienia/Ekran główny. Tutaj znajdziemy pełną listę dostępnych kanałów i możemy wybrać, które z nich mają być widoczne. W tym miejscu możemy także przywrócić jakiś kanał, który wcześniej ukryliśmy. Obserwuj @mackozer
Wczorajszy dzień to nie tylko aktualizacja iOS 7 ale także kilku mniej lub bardziej popularnych programów. Wśród nich znalazł się zdecydowanie popularny Instagram. Aplikacja zyskała nowe ustawienia światła, które zastąpiły automatyczną korekcję. Stukając w ikonę żarówki przechodzimy do ustawień światła na zdjęciu, a następnie suwakiem ustawiamy stopień jego zmiękczenia lub wyostrzenia. Skrajne efekty widać na powyższych zrzutach ekranu. Nowość to mała, ale powinna ucieszyć użytkowników tej aplikacji, którzy lubią "upiększać" zdjęcia (ja się do takich osób zaliczam, a znajdziecie mnie w tym serwisie oczywiście pod nickiem mackozer). Instagram dostępny jest w App Store za darmo. Pobierz z App StoreObserwuj @mackozer
Poza głównymi zmianami jakie opisałem we wczorajszym newsie na MyApple aktualizacja przyniosła wiele innych bardziej drobnych, np. w wyglądzie interfejsu użytkownika. Jedną z takich zmian jest wygląd aktywnego CAPS LOCK-a na klawiaturze w iOS 7.1. Jak widać zamiast zwykłej inwersji kolorów, CAPS LOCK zyskał nowy symbol. Zasada aktywowania dużych liter (a więc CAPS LOCK-a) w iOS 7.1. nie zmieniła się. Wystarczy stuknąć dwa razy w klawisz "Shift" (strzałka w górę) by aktywować tryb pisania tylko dużymi literami. Standardowo jedno stuknięcie daje nam możliwość wprowadzenia jednej dużej litery z automatycznym powrotem do pisania małymi literami. Podpatrzone na iMoreObserwuj @mackozer
Z pewnością wiecie, że mniej więcej dwa miesiące temu przesiadłem się na Kindle'a jeśli chodzi o czytanie e-booków. Nie oznacza to, że książki, które czytam na Kindle'u nie są także dostępne w iBookstore i nie można ich czytać w iBooks na iPhone, iPadzie czy Maku. Najnowszą pozycją jaka zagościła na moich urządzeniach jest wydana nakładem Insignis Media kolejna książka z cyklu Universum Metro 2033 - "Dziedzictwo Przodków. Tod mit uns" autorstwa Surena Cormudiana. Jej akcja przenosi czytelnika do postapokaliptycznego Kaliningradu (leżącego blisko polskiej granicy Królewca), a dokładnie do skrywających tajemnice III Rzeszy podziemi tego miasta. Nie ukrywam, że jeszcze się za tego e-booka nie wziąłem. Jak tylko go przeczytam na pewno podzielę się z wami moimi wrażeniami. Tymczasem mogę podzielić się z Wami kodami na tego e-booka do iBookstore. Rozdam je dzisiaj (poniedziałek, 10 marca) pomiędzy godziną 19:00, a 20:00 na Twitterze z mojego prywatnego konta (@mackozer). Dziedzictwo Przodków w iBookstore w cenie 6,49: Pobierz z iBook Store Aby umilić Wam czas podrzucam dłuższy fragment wersji audio tej książki (kolejne fragmenty dostępne w serwisie YouTube). Obserwuj @mackozer
Kilka miesięcy temu przeczytałem na blogu Fabryka pikseli o programie f.lux. Ponieważ był on darmowy, zainstalowałem go... i po kilku minutach odinstalowałem. Problem polegał na tym, że zrobiłem to w ciągu dnia, a że nie doczytałem dokładnej specyfikacji tego programu, nie dałem mu nawet szansy się wykazać. W zeszłym tygodniu natrafiłem jego opis ponownie, tym razem dając programowi podziałać, gdy za oknem panował zmrok. Teraz już wiem, że nie prędko zniknie on z mojego Maca.
Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że należę do tych graczy, którzy raczej marnują czas na prostych produkcjach niż na operacjach wojskowych gdzieś na Bliskim Wschodzie czy w jakimś lochach świata fantazji. Dalej co prawda zagrywam się w Threes! - grze o której pisałem TUTAJ. Ostatnio na moim iPhone i iPadzie zagościła także gra Smash Hit, w której naszym zadaniem jest rozbijanie szklanych konstrukcji za pomocą stalowych kulek. Wiem, że rozbijanie szkła to niezbyt zachęcający opis, ale gra wciąga, głównie za sprawą całkiem niezłej ścieżki dźwiękowej i ładnej grafiki z bardzo fajnymi efektami rozbijania szyb czy innych szklanych konstrukcji. Nasze zadanie jest stosunkowo proste. Poruszamy się naprzód w dziwnym, zdecydowanie nierealnym świecie, gdzie na naszej drodze czekają na nas właśnie różnego rodzaju poruszające się tafle szkła. Musimy je rozbijać rzucając w nie stalowymi bilami. Ich liczba jest jednak ograniczona. Możemy uzupełniać ich zapasy niszcząc szklane ostrosłupy. Za rozbicie każdego otrzymamy trzy dodatkowe stalowe kule. Są oczywiście także różnego rodzaju bonusy za tzw "kombosy", czyli rozbicie bez pudła pewnej liczby wspomnianych ostrosłupów. Zyskujemy wtedy podwójne czy potrójne strzały (zamiast jednej bili). Każdy z etapów to inna rzeczywistość i trochę inna muzyka. Na początku każdego etapu jest też tzw. punkt kontrolny (check point), od którego możemy zacząć nową grę. Tutaj jednak autorzy gry zdecydowali się na mały trick. Smash Hit to gra udostępniania w modelu freemium. Pobierzemy ją za darmo, jeśli jednak będziemy chcieli zacząć od najdalszego osiągniętego przez nas punktu kontrolnego, będziemy musieli zapłacić 1,79 €. Smash Hit nie jest pozycją wybitną, to gra z cyklu zainstaluj, pograj kilka dni i skasuj. Na pewno jednak warto spróbować. Smash Hit dla iPhone'a i iPada w App Store za darmo: Pobierz z App StoreObserwuj @mackozer
Kilka tygodni temu opisywałem TUTAJ na blogu dziwną ale jednocześnie bardzo ładną grę dla iOS o nazwie Oquonie, która właśnie dostępna jest za darmo. Aktualizacja: promocja niestety już się skończyła. Przypomnę w skrócie, że jest to gra przypominająca stare przygodówki z izometryczną grafiką (takie niby 3D) dla ZX Spectrum, Atari XL/XE i Commodore 64. Dla mnie klimatem i dziwacznością Oquonie najbardziej zbliżona jest do gry Amourote dla Atari XL/XE właśnie. Posiada bowiem piękną monochromatyczną grafikę izometryczną, tyle że w o wiele wyższej rozdzielczości iPhone'a i iPada. Odsyłam Was do recenzji - nie ma sensu ponownie jej opisywać. Teraz zagłębienie w ten dziwny izometryczny świat nie będzie Was nic kosztować, no może trochę straconego czasu. Oquonie dla iPhone'a i iPada w App Store za darmo. Promocja się niestety skończyła. Oquonie znowu kosztuje 2,69 €. Pobierz z App StoreObserwuj @mackozer
Podstawową aplikacją, w której słucham muzyki na iPhone czy iPadzie, a za ich pośrednictwem także na dużych głośnikach, jest Spotify w wersji premium. Czasem jednak, głównie dla bootlegów, nagrań koncertowych korzystam z YouTube. Niestety oficjalna aplikacja tego serwisu nie wspiera odtwarzania w tle. Wychodząc z tego programu muzyka przestawała grać. Centrum sterowania w ogóle nie widzi tego programu. Okazuje się, że problem ten można dość łatwo obejść. Jego rozwiązanie podsunął jak zwykle nieoceniony blog OS X Daily. Sztuczka polega na otworzeniu serwisu YouTube w Safari. Przeglądarka co prawda zasugeruje nam otwarcie lub instalację dedykowanej aplikacji, ale tym razem z niej nie skorzystamy. Po znalezieniu interesującego nas wideo odtwarzanie uruchomi się automatycznie w odpowiednim widoku. Teraz możemy już wyjść z Safari i choć odtwarzanie zostanie wstrzymane, to będziemy mogli uruchomić je w tle z wysuwanego z dołu ekranu centrum sterowania. Sztuczka ta nie działa z listami odtwarzania, ale jak dla mnie to i tak rozwiązuje problem. Podpatrzone na OS X DailyObserwuj @mackozer
Jeśli chodzi o konsumpcję treści na iPadzie, to urządzenie to jest niezrównane jeśli chodzi o wszelkiej maści galerie fotografii, zwłaszcza aplikacje prasowe. Jedną z najlepszych moim zdaniem jest Wider Image od Reutersa. Serwuje ona każdego dnia nowe fotoreportaże z całego świata. Tekst łączy się tutaj ze świetnymi fotografiami prasowymi. To jeden z tych programów, dzięki którym poznaję świat nie ruszając się z fotela. Pisałem o nim już kiedyś TUTAJ. Wider Image pozwala na przeglądanie nie tylko aktualnych fotoreportaży. Możemy podejrzeć je na linii czasu i mapie, a także zawęzić tematykę do wybranych kategorii. Wspominam o tej aplikacji jeszcze raz w związku z jej aktualizacją, która przyniosła jedną, bardzo przydatną funkcjonalność dla posiadaczy zarówno iPada jak i Apple TV. Przy klonowaniu ekranu iPada na telewizorze za pośrednictwem Apple TV, powierzchnia robocza zostaje rozszerzona. Na ekranie telewizora widać więcej niż na ekranie iPada, a podczas przeglądania konkretnych fotoreportaży na ekranie telewizora możemy zobaczyć wybrane zdjęcia w powiększeniu. Program Wider Image dla iPada dostępny jest w App Store za darmo. Pobierz z App StoreObserwuj @mackozer
Mobilne aplikacje społecznościowe to temat rzeka, co rusz powstają nowe i to w różnych kategoriach. Dzisiaj internet mniej lub bardziej szeroko rozpisuje się o aplikacji Findery, stworzonej przez współzałożycielkę serwisu Flickr, co ma być wystarczającą rekomendacją. Czy tak jest w rzeczywistości? Findery to serwis służący do zostawiania notatek, rekomendacji, recenzji miejsc, które przypinamy do mapy. Jeśli nasze notatki udostępniamy publicznie, będą one widoczne na mapie i być może pomogą innym użytkownikom. Nie ma tutaj żadnych wymogów co do typu notatki. Możemy zostawiać swoje własne przemyślenia, związane z konkretnymi miejscami, lub poczuć misję i stworzyć większą bazę danych miejsc. Wszystkie te pineski widoczne są potem na mapie. Na razie w niektórych miastach jest ich mało, ale są już takie - jak na przykład San Francisco - gdzie od ilości tych pinesek można dostać oczopląsu. I tutaj mam pierwsze negatywne odczucie co do tego programu. Popularne miejsce może być wręcz naszpikowane do tego stopnia, że nie będziemy mogli otworzyć wszystkich pinesek z przypiętymi informacjami nawet przy maksymalnym powiększeniu. Dla mnie osobiście jest to bez sensu - pineski powinny być grupowane pod względem miejsc. Druga uwaga - kiedy otwieramy mapę, dajmy na to San Francisco właśnie, to w centrum tego miasta znajdziemy dziesiątki pinesek. Nie wiadomo jednak co się pod nimi kryje. Nie ma żadnej kategorii. Trudno jest stukać w ekran na chybił trafił, chcąc np. poznać ciekawe miejsca w okolicy. Jest co prawda zakładka "Discover", w której znajdziemy swego rodzaju przewodniki poświęcone konkretnym miejscom i to mi się w tym programie chyba najbardziej podoba. Właściwie przede wszystkim dla tej funkcji warto zainstalować Findery. Każdą notatkę możemy skomentować, polubić. Możemy dodawać też własne. Wystarczy wybrać miejsce na mapie, możemy wyszukać też konkretną lokalizację (np. bar, restaurację, muzeum). Pozostaje dodać swoją własną notatkę i zdjęcie. Tutaj jednak miałem problem z dodaniem zdjęcia z biblioteki w iPhone. Dodatkowo każdą notatkę oznaczyć odpowiednimi tagami. Jak w każdym serwisie społecznościowym możemy śledzić innych użytkowników. W dzisiejszych czasach tego funkcje to właściwie standard. Findery nie wygląda najgorzej ale nie powiedziałbym, że to mistrzostwo projektowania. Zastanawiam się czy tzw. wartość dodana Findery jest wystarczająca by ten serwis przetrwał. Mam spore wątpliwości, zwłaszcza, że jest mocny konkurent - Foursquare, który pod tym względem jest moim zdaniem o wiele bardziej wygodny, choć ma trochę inne zastosowanie. Jeśli jednak Foursquare wprowadził by funkcję tworzenia własnych przewodników tematycznych, to Findery może pakować walizki. Tak czy inaczej, warto sprawdzić Findery samemu. Pobierz z App StoreObserwuj @mackozer
Stało się! Dziś po południu odebrałem paczkę z Nexusem 5 i tak oto po prawie 7 latach z iPhonem postanowiłem jeden z telefonów zamienić na dłużej na coś z Androidem - padło na Nexusa bo dostaje zawsze na czas aktualizacje, ma dobre opinie użytkowników i generalnie jest "czysty".
Świat technologii wciąż nas zaskakuje. Tak właśnie się stało w przypadku przejęcia Whatsapp przez Facebooka. Nie mogliśmy sobie odmówić skomentowania tej transakcji. Postanowiliśmy przy okazji przedstawić Wam kilka innych komunikatorów na OS X i iOS, które cenimy, używamy i… nienawidzimy. Zastanawiamy się przez chwilę o czym Apple rozmawiał z szefami Tesli - samochodu na prąd. Posłuchacie opinii Michała na temat nowego iPada mini z Retiną. Na deser obedrzemy ze skóry kolejny anty-applowy wpis o dziesięciu największych przywarach Apple. Mocno nas ten teks rozjuszył, a po szczegóły zapraszamy do 81 odcinka. Żeby ładnie zakończyć odcinek udzielimy rad jak ogarnąć niechcianych rozmówców w iMessage. Dobrego odbioru.
Wiele osób denerwuje, że nie da się w łatwy sposób usunąć maili przychodzących na pocztę Gmail w aplikacji Mail na iPhonie i iPadzie. Sam używam poczty Google jako dodatkowe skrzynki i rozwiązanie przenoszenia niechcianych maili najpierw do archiwum a następnie do kosza było dla mnie uciążliwe i przede wszystkim niewygodne. Jest jednak szybki sposób na rozwiązanie tego problemu.
Pamiętacie jak kiedyś mówili, że iPad służy tylko do konsumpcji treści? Każdy, kto tak twierdził chyba już dawno zmienił zdanie. Duży, zwłaszcza 10-calowy ekran świetnie nadaje się do tworzenia prezentacji. Wie to oczywiście Apple, które już dawno wydało na iOS aplikację Keynote. Trzeba jednak się trochę napracować by stworzyć w tym programie ładną prezentację. O wiele szybciej można to zrobić w programie Haiku Deck dla iPada.
Aplikacje dla dzieci to dość specyficzna grupa programów. Dorośli często nie są w stanie odkryć ich możliwości czy wręcz piękna, a tym, którzy jeszcze mają mleko pod nosem, ale już się golą zdarza się je obrzucać błotem w komentarzach. Tymczasem to dzieci powinny je testować i oceniać, oczywiście pod czujnym okiem rodziców. Tak właśnie jest u mnie w domu. Są aplikacje, które sam oceniłem negatywnie (i nie chodzi mi o nieodpowiednie dla dzieci treści) ale okazywały się strzałem w dziesiątkę. Gra, czy też aplikacja Tiny Firefighters spodobała się zarówno mojemu starszemu synowi, jak i mnie, choć to aplikacja typowo dla dzieci. Tiny Firefighers to rodzaj gry w odkrywanie. Animowany obrazek przedstawia w zależności od wyboru albo miasto z remizą strażacką i strażakami albo jego inny fragment, w którym znajduje się komisariat policji. Stukając w poszczególne miejsca dziecko aktywuje różnego rodzaju scenki, które czasem wymagają dodatkowej interakcji (stuknięcia). W przypadku straży są to więc pożary, kot na drzewie, wyciąganie krowy ze stawu. Oczywiście elementów interaktywnych jest masa i wszystkie jakoś łączą się z działalnością straży pożarnej. W przypadku policji są to analogicznie złodzieje, wypadki samochodowe, kierowanie ruchem, ściąganie z dachu paparazzich itp. działania. Gra ma bardzo ładną grafikę i sympatyczną ścieżkę dźwiękową, a do tego przez najbliższe dni dostępna jest za darmo. Nie jest to może rewelacja, coś wybitnego, ale mój syn dość często się tą grą bawi. Z zupełnie innej beczki, w opisie Tiny Firefighters w App Store występuje słowo "The pussy cat" - "pussy" w slangu ma jednak drugie znaczenie, które nasze pociechy pewnie prędzej czy później poznają. Apple dla pewności jednak wykropkowało to słowo. Tiny Firefighters dla iPhone'a i iPada w App Store za darmo. Pobierz z App StoreObserwuj @mackozer
Brian Cox wraca z nową aplikacją popularnonaukową dla iPhone'a i iPada. Brian Cox to chyba jeden z najbardziej medialnych profesorów, który potrafi zamienić wiedzę czysto akademicką na popularną i podać ją masom, w tym i użytkownikom iPhone'ów i iPadów. Pamiętam kiedy podczas konferencji Ull w Dublinie zobaczyłem pierwszy raz jeszcze przed jej premierą aplikację Wonders of Universe. Z wrażenia rozdziawiłem usta. Kiedy program pojawił się w App Store szybko go kupiłem. Jego recenzję możecie przeczytać jeszcze na MacKozer.pl (TUTAJ i TUTAJ). Teraz Brian Cox wraca z kolejnym programem pod tytułem Wonders Of Life. W Wonders Of Life Cox wraca z najdalszych znanych obszarów kosmosu na ziemię i przedstawia nam świat, w którym żyjemy, a przynajmniej życie na naszej planecie. Na obecną chwilę przedstawione jest życie i ekosystemy na trzech kontynentach: w Afryce (z wyłączeniem Madagaskaru), Australii i Ameryce Północnej. Cox przedstawia najciekawsze, a wręcz zadziwiające organizmy, od termitów i tworzonych przez nich termitier, będących sztucznymi ekosystemami z wilgotnym klimatem tropikalnym, przez migrację motyli, które przebywają kilka tysięcy kilometrów (a których osobniki na czas tej wędrówki żyją nie jedynie cztery tygodnie a kilka miesięcy). Cox nie skupia się tylko na zwierzętach, prezentuje też organizmy jednokomórkowe, a także ciekawe twory geologiczne, jak na przykład sieć zatopionych jaskiń na półwyspie Jukatan w Meksyku, które służą za naturalne zbiorniki czystej wody. Cox nie ogranicza się jednak tylko do biologii, przedstawia podstawowe zagadnienia z chemii (np. właściwości węgla i jego rolę w powstaniu i istnieniu życia na ziemi), czy fizyki. Wyjaśnia np. proces powstawania wyładowań atmosferycznych czy pojęcie światła. Całość jest bogato ilustrowana filmami oraz obrazkami, a język angielski, w jakim przedstawiono wszystkie zagadnienia jest prosty na tyle, że łatwo zrozumieć wszystkie teksty. Szkoda tylko, że zarówno Wonders of Life jak i Wonders of Universe nie są dostępne w języku polskim. Za moich czasów w szkole podstawowej i liceum chemia i fizyka były koszmarem prowadzonym przez monstra, które potrafiły uśpić uczniów w pięć minut (zwłaszcza kiedy fizyka przypadała na tzw. "zerówkę". Przyczepię się tylko trochę do interfejsu. Nawigacja w programie nie jest do końca czytelna. Animowana Ziemia sugeruje możliwość nawigacji gestami, powiększanie i stukanie w poszczególne miejsca, jak we wspomnianej aplikacji Wonders Of Universe. Tak jest niestety tylko w części. Ziemi nie możemy dowolnie obracać, co początkowo trochę irytuje. Zdecydowanie lepiej stuknąć w pole wyszukiwania i wybrać interesujący nas kontynent lub dział wiedzy. Dalej nawigacja pomiędzy poszczególnymi odbywa się przez dolny pasek z miniaturami zdjęć czy filmów ilustrujących konkretne zagadnienia. Szczerze polecam! Brian Cox's Wonders of Life dla iPhone'a i iPada w cenie 4,49 €: Pobierz z App StoreObserwuj @mackozer
Zegary świata to jedna z funkcji systemowej aplikacji zegara. W odpowiednim widoku możemy podejrzeć aktualną godzinę w wybranym miejscu na świecie oraz dowiedzieć się jaka dokładnie jest różnica czasu pomiędzy miejscem, w którym się znajdujemy, a innym wybranym gdzieś na świecie. Z racji dość częstych podróży i śledzenia wydarzeń na całym świecie nie zawsze ta systemowa aplikacja mi wystarcza. W App Store pojawiła się ciekawa alternatywa, mowa o Globo dla iPhone'a. Globo wizualnie kojarzy mi się z Clear, choć serwuje zdecydowanie bardziej stonowane kolory. Program serwuje prostą listę lokalizacji z aktualnym czasem w każdym z tych miejsc. Każda z miejscowości posiada swój własny kolor. Bardzo łatwo możemy je usuwać lub dodawać nowe. W tym pierwszym przypadku wystarczy przesunąć palcem z prawej do lewej po wybranej miejscowości. Dodanie nowej możliwe jest po stuknięciu w ikonę "+" w prawym górnym rogu ekranu. W głównym widoku nie znajdziemy informacji o różnicy czasu pomiędzy bazową (domyślnie miejsce, w którym się znajdujemy), a wybraną lokalizacją - coś co pokazuje systemowa aplikacja. Globo serwuje jednak znacznie więcej informacji po stuknięciu w wybrany punkt (miejsce) z listy. Program informuje nas o strefie czasowej w jakiej znajduje się dane miejsce, o różnicy czasu, położeniu i odległości do wybranej lokalizacji. Pozwala także na ustawienie dowolnego innego czasu i sprawdzenie, która wtedy będzie godzinna w tym właśnie miejscu. Na koniec wreszcie Globo pozwala na ustawienie alarmów dla wybranego miejsca, które aktywują się o odpowiedniej godzinie w danej strefie czasowej. Możemy w sumie utworzyć 64 tego typu alarmy. Globo to nie jest program dla każdego. Podejrzewam, że jest całkiem spora grupa użytkowników, którzy nigdy nie zajrzeli do zakładki "Zegary Świata" w systemowej aplikacji zegara (no dobrze, może zajrzeli raz z ciekawości, by sprawdzić co tam jest). Dla osób, które niejako żyją w różnych strefach czasowych to przydatne narzędzie. Globo dla iPhone'a w App Store w cenie 0,89 €. Pobierz z App StoreObserwuj @mackozer
Jeden z ładniejszych ale bardzo prostych managerów list rzeczy do zrobienia dla iPhone'a i iPada dostępny jest za darmo. Nie ma co ukrywać, że Realmac Software trochę namieszało, kiedy wprowadziło zupełnie nową aplikację Clear w wersji uniwersalnej, dla iPhone'a i iPada. Okazało się bowiem, że starsza, oryginalna wersja dla iPhone'a nie tylko nie została zaktualizowana ale i nie zyskała nowych funkcji. Taka sama nazwa obydwu programów wprowadziła też wiele osób w bład i zrobiła się afera. Najpierw Realmac zmienił nazwę nowego programu na Clear+, a starszą wersję Clear dla iPhone'a zaktualizował o nowe funkcje, by po niemal roku jeszcze raz zmienić swoją decyzję. Clear+ zniknął z App Store, a oryginalny, ten pierwszy Clear został zaktualizowany do wersji uniwersalnej. Nadążacie? W związku z tym zamieszczaniem ekipa Realmac postanowiła udostępnić dwa razy na krótko zaktualizowany Clear za darmo. To właśnie dzisiaj. Przypomnę tylko, że Clear to program, w którym interfejs tworzony jest przez to co najważniejsze - treść. Sterowanie programem opiera się na gestach przesuwania palcem, rozszerzania palców i szczypania celem dodania nowego zadania, oznaczenia go jako wykonane, przesuwania go względem pozycji na liście itp. Więcej o Clear pisałem TUTAJ. Aby się nie powtarzać zacytuję to, co pisałem już wcześniej: "Clear synchronizuje listy przez iCloud. To co dodamy lub oznaczymy jako wykonane na iPhone, zostanie uwzględnione na iPadzie i na Maku. Przypomnę, że program obsługuje się za pomocą gestów. Przeciągnięcie listy w dół dodaje kolejny punkt na samej liście, lub kolejną listę - w zależności od tego w jakim widoku się znajdujemy na iPhone i Maku. Przesunięcie palcem w lewo po wybranym punkcie kasuje go. Mamy także możliwość przesuwania poszczególnych pozycji na liście. Wystarczy przytrzymać palec na jednej z nich." Clear dla iPhone'a i iPada za darmo przez chwilę. Pobierz z App StoreObserwuj @mackozer
Pokolenie ludzi urodzonych na początku lat 90', do którego i ja należę, z pewnością pamięta urządzenie o nazwie Game Boy. Na przełomie XX i XXI wieku ta przenośna konsola do gier zdobyła dużą popularność, a sporo tytułów gier do teraz wspomina się z sentymentem. Wraz z pojawieniem się konkurencyjnej konsoli PSP, a następnie smartphone'ów, które są same w sobie konsolą do gier, z Game Boya już wszyscy przestali korzystać. Dla tych, którzy jednak czasem chcieliby powspominać gry z urządzenia Nitendo pojawiło się niedawno rozwiązanie.
Choć na co dzień korzystam niemalże wyłącznie ze sprzętu Apple to jednak staram się co jakiś czas zobaczyć co dzieje się niejako po drugiej stronie barykady (a więc na rynku urządzeń z systemem Android). Dorastałem w czasach kiedy komputery były luksusem, na który mało kto mógł sobie pozwolić, dlatego ciekawi mnie zwłaszcza to, co dzieje się w segmencie urządzeń zdecydowanie tańszych niż te wiodących światowych marek. Ponad rok temu moją uwagę zwróciły tablety z systemem Android polskiej firmy GoClever (same urządzenia są oczywiście produkowane w Chinach). Kiedy zapytałem kilka osób o tę firmę otrzymałem odpowiedź, że są to "tablety z Biedronki". Faktycznie urządzenia tej marki pojawiają się w dyskontach. Kiedy rok temu trafił do mnie na testy tani tablet tej firmy zdziwiłem się zarówno tym, jak duże postępy zrobiło Google w rozwoju systemu Android, jak i możliwościami samego urządzenia. Przez dwa tygodnie korzystałem wtedy z tabletu za kilkaset złotych zamiast mojego iPada 3 i choć widziałem różnice w jakości i wykonaniu na plus produktu Apple, to i tak tablet GoClever pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Teraz, rok później trafił do mnie jeden z najnowszych tabletów firmy GoClever model Orion 785. Kiedy otworzyłem pudełko i wyjąłem ten tablet z foliowej torebki bardzo się zdziwiłem. Oto trzymałem w dłoni urządzenie do złudzenia przypominające iPada mini. Nie ma co ukrywać. GoClever wzorowało się tutaj na produkcie Apple. Rozmiary urządzenia są niemal jednakowe. Podobnie jest z ekranem o proporcjach 4:3 i przekątnej 7,85 cala (stąd nazwa urządzenia). Jego rozdzielczość to 1024 x 768 (czyli tak jak iPadzie mini z 2012 roku). Po chwili zauważyłem jednak pierwszą różnicę - brak przycisku Home. W tabletach z Androidem rolę tę spełnia ikona w dolnym pasku nawigacyjnym. Tylna część obudowy tego tabletu wykonana jest ze szczotkowanego aluminium. W jej dolnej części znalazły się wycięcia na dwa głośniki, na górnej znajduje się plastikowy wtręt mieszczący porty mircoUSB i microHDMI, gniazdo mini jack i mikrofon. Z boku urządzenia znalazło się także gniazdo na karty microSD. Całość wykonana jest bardzo dobrze i solidnie, większość elementów jest także dobrze dopasowana, może za wyjątkiem punktu łączenia wspomnianego już plastikowego elementu z portami. Nic nie trzeszczy, nie skrzypi, a aluminiowa obudowa sprawia bardzo dobre wrażenie. Ekran urządzenia również jakościowo przypomina iPada mini. Jasność i odwzorowanie kolorów jest znośne i porównywalne z tym tabletem Apple. Zauważyłem jednak lekkie prześwity światła przy krawędziach ekranu. Widoczne są one właściwie tylko wtedy, kiedy tło czy obrazy wyświetlane na ekranie są bardzo ciemne. Z mojej obserwacji wiem, że mniejsze czy większe tego typu problemy z prześwitami mają chyba wszystkie tańsze tablety. GoClever Orion 785 to tablet pozbawiony modemu 3G, łączy się z siecią tylko przez WiFi, co dla mnie nie stanowi problemu. Posiadając w kieszeni smartfona internet na tablecie nie jest dla mnie problemem. Na tablecie fabrycznie zainstalowany jest system Android 4.2 Jelly Bean. Nie ukrywam, że to od tej wersji przekonałem się do tego systemu. Nie porzucę dla niego iOS-a, ale Android w wersji 4 nie odrzuca mnie tak, jak wcześniejsze. Sercem tabletu jest czterordzeniowy procesor AllWinner taktowany zegarem 1GHz. Urządzenie posiada 1GB pamięci RAM. Wystarcza to do pracy właściwie ze wszystkim aplikacjami. Przeglądarkami internetowymi, klientami poczty, czytnikami RSS, czytnikami e-booków, a także do grania w gry. System działa płynnie, zauważyłem drobne jego przycięcia, ale przy intensywnym korzystaniu zdarzają się one niekiedy także w iOS na iPhone 5S. Z ciekawości uruchomiłem na nim także benchmark Geekbench. Orion 785 uzyskał następujące wyniki: Dla mnie jednak ważniejsze są wrażenia użytkowe niż liczby w wynikach testów czy te w parametrach technicznych procesora. Standardowo odpaliłem jedną z najlepszych moim zdaniem prostych strzelanek w widoku z pierwszej osoby, jaka powstała na tablety - Dead Trigger 2, z którą Orion 785 poradził sobie bez jakichś specjalnych problemów. Jestem co prawda przyzwyczajony do ekranów Retina, więc trochę raziły mnie piksele widoczne w grafice. To, do czego się przyczepię to ilość dostępnej pamięci masowej. Tablet wyposażony został jedynie w 8 GB. To moim zdaniem zdecydowanie za mało. Ja mam często problem z miejscem na moim iPadzie 3 z 32 GB, a tutaj do dyspozycji jest mniej niż 8 GB (sporo zajmuje sam system). Całkiem nieźle grają wbudowane głośniki, choć nie ukrywam, że moim zdaniem słuchanie muzyki nawet z głośnika iPhone'a czy iPada to akt desperacji. Zwykle słucham muzyki na słuchawkach lub wysyłam dźwięk na głośniki Bluetooth. Zdecydowanie najsłabszym elementem całego zestawu są moim zdaniem wbudowane aparaty. Ten przedni posiada matrycę o rozdzielczości jedynie 0,3 megapiksela. Matryca tylnego aparatu to jedynie 2 megapiksele. Jak dla mnie za mało by zrobić dobre zdjęcia czy filmy, ale biorę poprawkę na cenę tego urządzenia. Zdjęcie wykonane tylnym aparatem 2.0 mpx: Zdjęcie wykonane przednim aparatem 0,2 mpx: Bateria w GoClever Orion 785 ma pojemność 3800 mAh i wystarcza na około cztery - pięć godzin korzystania z urządzenia. GoClever Orion 785 to urządzenie, które można kupić za 449 zł. To nie wiele jak na jego możliwości. Pewnie, że nie jest to iPad, ale jeśli ktoś szuka dobrego tabletu w przystępnej cenie, za pomocą którego będzie mógł wygodnie czytać czy przeglądać treści w sieci (moje ulubione RSS-y), czytać i odpowiadać na maile, słuchać muzyki, oglądać filmy w trakcie podróży i grać w popularne mobilne gry, słowem żyć w erze Post PC, to Orion 785 jest urządzeniem które z powodzeniem mu na to pozwoli. Orion 785 śmiało można określić jako tablet dla ludu. Nie ma w tym określeniu nic pejoratywnego. To przykład urządzenia, które wpisuje się w ideę "Post PC dla wszystkich". Więcej o tablecie GoClever Orion 785 można dowiedzieć się TUTAJObserwuj @mackozer
Czytam w sieci artykuły z krzyczącymi tytułami, że większy smartfon znaczy lepszy, do czego starają się przekonać nas głównie producenci urządzeń z systemem Android, ale także Windows czy nawet BlackBerry (model Z30). Tymczasem mam wrażenie, że jest zupełnie odwrotnie.
Kalendarz to koń pociągowy wśród aplikacji, bez którego wielu nie byłoby w stanie sobie poradzić. Będąc osobą dość roztrzepaną staram się notować w kalendarzu wszystkie spotkania i wydarzenia, tak by po prostu o nich nie zapomnieć. Istotną cechą każdego programu tego typu jest jego wygląd. Stąd też podobnie jak to ma miejsce w przypadku aplikacji pogodowych, twórcy tych programów próbują stworzyć aplikację, która będzie wygodniejsza i ładniejsza od pozostałych. Bez wątpienia zarówno ładnym jak i wygodnym jest program Peek Calendar dla iPhone'a. Aplikacja zwraca uwagę kolorowym interfejsem. W domyślnym temacie kolorystycznym (dostępne są dwa), bieżący dzień zaznaczony jest na pomarańczowo, a bieżący miesiąc na niebiesko. Przyszłe miesiące oznaczone są na zielono. Przeszłość, zarówno dni jak i miesiące oznaczone są na ciemno szaro. Dostępny jest też drugi temat kolorystyczny. Peek Calendar łączy w sobie zarówno widok tygodniowy, obejmujący najbliższe dni, jak i miesięczny. Muszę przyznać, że takie połączenie widoku dziennego z miesięczny, bardzo mi się podoba i jest bardzo wygodne. Jeśli do jakiegoś dnia z bieżącego tygodnia przypisane jest wydarzenie, oznaczony jest on punktem przy prawej krawędzi ekranu. W przypadku późniejszych dni (ale także tych z przeszłości) wydarzenia przedstawiane są w postaci słupka (czym więcej wydarzeń danego dnia, tym wyższy słupek). Stuknięcie palcem w wybrany dzień odsłania prostą listę wydarzeń. Aby podejrzeć czas trwania i miejsce wybranego z nich wystarczy przesunąć po nim palcem z lewej na prawą stronę. Stuknięcie palcem w wybrane wydarzenie odsłania szczegółowy podgląd, w którym możemy ustawić czas, w jakim Peek Calendar ma nam o nim przypomnieć, miejsce, a także powtarzalność wydarzenia. Możemy też zmienić czas trwania wydarzenia. Wystarczy przytrzymać palec w odpowiednim miejscu, a program przełączy się na rodzaj suwaka, pozwalającego na ustawienie czasu trwania wydarzenia. Aby dodać nowe wydarzenie wystarczy przytrzymać przez pół sekundy palec na wybranym dniu. Peek Calendar zawiera także rodzaj zestaw "złotych myśli", porad dla użytkownika szukającego np. inspiracji. Są to porady w stylu "rób to co kochasz", czy "pij więcej wody". Aby wyświetlić tego typu poradę wystarczy potrząsnąć telefonem. Peek Calendar to kolejna z propozycji dla osób szukających alternatywy dla systemowego kalendarza. Peek Calendar oferuje przede wszystkim ciekawy, a przede wszystkim bardzo ładny wygląd i interfejs użytkownika. Osobiście brakuje mi w nim prostej informacji pogodowej - funkcji, która pojawia się coraz częściej w aplikacjach tego typu. W widoku tygodniowym taka informacja w postaci choćby temperatury i ikony przedstawiającej zachmurzenie i opady zmieściła by się bez problemu. Na zdecydowany plus odnotować trzeba pełne tłumaczenie programu na język polski. Peek Calendar dla iPhone'a dostępny jest w App Store w cenie 1,79 €. Pobierz z App StoreObserwuj @mackozer