News

W ubiegłym roku na moim blogu w serwisie MyApple pisałem o pewnym moim noworocznym postanowieniu i jego następstwach. Chodziło oczywiście o naukę programowania w Swift i chęć zostania programistą. Tamten tekst był podsumowaniem swego rodzaju pierwszego etapu mojej deweloperskiej kariery - od powzięcia wspomnianego postanowienia i rozpoczęcia nauki po napisanie pierwszych aplikacji i znalezienie pierwszej pracy na tym stanowisku. Od tego czasu zdarzyło się jednak wiele i zebrałem też bardzo dużo doświadczeń, o które jestem stale pytany przez osoby nie tylko w moim wieku (po czterdziestce). Okazuje się bowiem, że takich osób jak ja jest więcej. Wielu zastanawia się, czy rozpocząć swoją przygodę z programowaniem.

O tym, że zaprezentowane przez Samsunga i Huawei na przełomie lutego i marca smartfony ze składanymi ekranami to taki technologiczny Miś z filmu Stanisława Barei, pisałem kilka miesięcy temu. Zdania nie zmieniłem, co więcej coraz bardziej przekonuję się, że oba smartfony niczym filmowy miś miały pokazać niedowiarkom, na co obie firmy stać, no to pokazały. Zwłaszcza Galaxy Fold, kiedy trafił do dziennikarzy i blogerów. Teraz, najpewniej spodziewając się podobnej katastrofy, odpowiednie kroki podjął chiński Huawei.

Kto się nie zmienia, kto stoi w miejscu, ten tak naprawdę się cofa. To powiedzenie jest szczególnie prawdziwe w odniesieniu do spółek technologicznych. Co ważne, procesy te w przypadku tych spółek zachodzą o wiele szybciej niż w przypadku podmiotów tzw. „starej gospodarki”.

Gdy pod koniec 2018 roku pisałem tekst o potrzebnych zmianach w iOS, traktowałem to jak listę życzeń, która z rzeczywistością może mieć bardzo mało wspólnego. To prawdopodobnie ostatnie wydanie magazynu przed WWDC 2019 i wszystkie doniesienia medialne wskazują jasno: to będzie rok iOS i to będzie rok iPada. Jakich zmian w rzeczywistości potrzebuje tablet Apple? Czy iPad to faktycznie komputer? Czy warto go kupić w 2019 roku?

Nowy monitor Apple Pro Display XDR to koszt ponad pięciu tysięcy dolarów. Do tego doliczyć trzeba sprzedawaną osobno stopkę, której cena wynosi 999 dolarów. Tak, to nie błąd. Za ten być może designerski kawałek metalu trzeba zapłacić niemal cztery tysiące złotych. Nic zatem dziwnego, że Apple wspomniało o cenie tego gadżetu mimochodem. Craig, Tim nie chwalili się że to arcydzieło Jonathana Ive'a kosztuje „jednie” 999 dolarów.

Wczoraj wieczorem agencja Reuters podała informację o tym, że Google wstrzymuje wszelką współpracę biznesową z chińskim koncernem Huawei, w tym wymianę sprzętu, oprogramowania i usług. Wyjątkiem jest tylko to oprogramowanie, które dostępne jest na licencji Open Source, a więc z którego Huawei może korzystać bez pytania się Google o zgodę.

Ostatnia konferencja Apple skupiła się przede wszystkim na usługach, którym firma z Cupertino poświęciła tyle czasu, że premiera nowych wersji iPadów, iMaców oraz AirPodsów ograniczyła się do aktualizacji na stronie internetowej. Podejście to nie powinno jednak dziwić – w ostatnim kwartale usługi przyniosły Apple 10,8 miliarda dolarów przychodu (18 procent wzrostu rok do roku), stając się drugą najważniejszą gałęzią biznesu kalifornijskiego producenta. Próba maksymalizacji profitu z tej kategorii wydaje się więc być naturalną drogą rozwoju, szczególnie w obliczu malejącego zainteresowania iPhone’ami.

Po pierwszym tegorocznym wydarzeniu Apple wszystkie oczy zwrócone są na ambitne plany wejścia na rynek VOD. Tymczasem po cichu prawdopodobnie dokonuje się prawdziwa rewolucja w świecie dziennikarstwa. Czy nadchodzący model subskrypcyjny to gwóźdź do trumny, czy może genialne rozwiązanie, które pozwoli autorom skupić się na jakości swoich treści, uwalniając ich od rygoru reklamodawców?

Firma Apple już od wielu lat jest nie tylko korporacją, która ma produkować świetne produkty i przede wszystkim zarabiać pieniądze (do czego jeszcze wrócę), ale swego rodzaju popkulturowym fenomenem. Pod wieloma względami przypomina mi ona cieszący się ogromną popularnością na świecie zespół muzyczny. Kiedy wskutek śmierci lub z bardziej prozaicznych przyczyn, jak różnice charakterologiczne i muzyczne, zespół taki traci swojego frontmana, zwykle wokalistę, często traci też na popularności. Odwracają się od niego fani, którzy narzekają, że „teraz to już nie to”.

Walter Isaacson znany jest czytelnikom MyApple ze świetnej i obszernej biografii Steve'a Jobsa czy dzieła „Innowatorzy" poświęconego osobom, które miały ogromny wpływ na rozwój komputerów i ostatecznie internetu. Ma na swoim koncie także biografie m.in. Benjamina Franklina i Alberta Einsteina, którzy, podobnie jak Jobs, nazywani często byli Leonardami swoich czasów. Kwestią czasu było więc to, kiedy zabierze się on za biografię samego mistrza renesansu. To obszerne dzieło ukaże się w Polsce już 15 maja nakładem wydawnictwa Insignis.

Książek o Stevie Jobsie, założycielu i wieloletnim szefie Apple, powstało przynajmniej kilka, w tym dwie świetne jego biografie: ta oficjalna autorstwa Waltera Isaacsona oraz ta napisana przez Brenta Schlendera i Ricka Tetzeliego. Pokazują one często w drobnych w szczegółach życie Steve'a Jobsa. I choć wzajemnie się uzupełniały, to do kompletu brakowało mi jeszcze czegoś, co stawiałoby go, jego decyzje, zachowania i cechy w szerszej perspektywie, miejsca, środowiska, a także bardzo subiektywnej oceny bliskich mu osób. Sposobnością na przynajmniej częściowe wypełnienie tej luki jest książka Chrisann Brennan pod tytułem „Nadgryzione jabłko. Steve Jobs i ja - wspomnienia”

Do składanego właśnie numeru naszego magazynu, który ukaże się po świętach, miałem przyjemność napisać tekst poświęcony Timowi Cookowi i krytyce, z którą się mierzy m.in. tutaj na MyApple zarówno ze strony niektórych z Was - użytkowników, jak i niektórych redaktorów. Całkiem niedawno sporo pomyj wylano na niego w związku z prezentacją składanych smartfonów przez firmy Samsung i Huawei.

Jak wszyscy pewnie zauważyliśmy, sprzęt Apple widywany jest prawie za każdym razem gdy widzimy DJ'ów czy muzyków na scenie. Oprócz dobrze prezentującego się "jabłka", najważniejszym elementem jest tutaj system, który daje nam poczucie spokoju i dzięki któremu nie myślimy, że na scenie coś się wydarzy. Tym razem zaprezentuję wam aplikację dla macOS o nazwie Mixed In Key, która jest używana głównie przez DJ'ów (choć nie tylko - producenci też jej używają), do tzw. harmonicznego miksowania muzyki.

O zakupie iPhone'a XR zdecydowałem, zanim stał się jednym z bardziej kontrowersyjnych wśród wszystkich modeli smartfonów Apple. Od czasu rozpoczęcia jego sprzedaży wielu analityków opublikowało swoje analizy dotyczące sprzedaży tego urządzenia. Wyniki są różne. Jedni twierdzą, że XR sprzedaje się dobrze, a inni uznają go za porażkę Apple. Jak jest naprawdę, nigdy się nie dowiemy, bo firma z Cupertino nie będzie już raportować liczb dotyczących sprzedanych urządzeń w poszczególnych kwartałach. Ja nie żałuję swojej decyzji, choć przed zakupem byłem świadomy tego, że muszę zgodzić się na kilka kompromisów.

To stało się po raz pierwszy od wielu lat. Prawdę powiedziawszy, ja nie pamiętam, kiedy ostatni raz Apple musiało ostrzec inwestorów przed słabszymi niż zapowiadane wynikami finansowymi. Z pewnością nie było takiej sytuacji przez ostatnie 10 lat.

Wszyscy zajmujący się na codzień dźwiękiem mają potrzebę ciągłego jego analizowania. Jak w każdej dziedzinie znajdziemy wiele podobnych do siebie narzędzi, jednak firma Aurchitect Audio Software robi oprogramowanie, które dosłownie odpowiada na potrzeby muzyków i dźwiękowców. Opisywany dzisiaj zestaw narzędzi o pięknej nazwie Aura, zdobywa coraz większą popularność - używa go wielu specjalistów (dla przykładu - niemiecki inżynier i muzyk Hannes Bieger). Jest to kolejny, najnowszy produkt firmy Aurchitect, który powoli wypiera swojego poprzednika czyli pakiet Spectre.

Sprzętu i oprogramowania z logo nadgryzionego jabłka używam już od przeszło dekady. Pamiętam premierę pierwszego, rewolucyjnego iPhone’a, ale również spektakularną klapę serwisu społecznościowego iTunes Ping. Mimo wszystko różne inne wzloty i upadki, jakie przyszło mi obserwować, stale bilansowały się na ogólne zadowolenie z produktów Apple. Niestety powoli zaczyna brakować „chemii”. Co więcej, coraz częściej słyszę opinię od innych użytkowników, że mają podobne odczucia. Ewidentnie coś jest na rzeczy i chyba czas wydać komunikat w stronę głównej siedziby Apple w Cupertino: my - użytkownicy mamy z tym problem!

A będąc bardziej precyzyjnym, dodam, że to musi być rok zmian w iOS. Twórcy systemu ewidentnie spoczęli na laurach. Słodkich i bezkrytycznych opinii o mobilnym systemie Apple wprawdzie nie ubywa, ale w mobilnym maratonie Android ewidentnie nabiera sił, pozbywając się łatki brzydkiego, niebezpiecznego i niestabilnego systemu. Czas na wielki ruch, czas na iOS!

Jak donosi serwis CNET, firma Apple straciła kluczowego pracownika, będącego członkiem zespołu odpowiedzialnego za rozwój procesorów serii A. Gerard Williams, bo to o nim mowa, pełnił w tym zespole funkcję starszego dyrektora.   Williams kierował rozwojem wielu procesorów serii A, od A7 - pierwszego 64-bitowego układu, który zadebiutował wraz z iPhonem 5S w 2013 roku do A12X, który znajduje się na pokładzie najnowszych iPadów serii Pro. Procesor A7 został po raz pierwszy zastosowany w iPhone 5S w 2013 r., Podczas gdy A12X znajduje się w obecnej generacji iPada Pro. Przed dołączeniem do Apple w 2010 roku Williams pracował w ARM przez 12 lat.

Kilka tygodni temu trafiłem na post w serwisie internetowym CrackBerry poświęconym mojej drugiej ulubionej marce smartfonów, która od około 10 lat przeżywa trudne chwile, choć dalej produkuje ciekawe urządzenia z charakterystyczną fizyczną klawiaturą. Chodzi oczywiście o BlackBerry, a wspomniany tekst był odezwą do użytkowników korzystających wciąż z urządzeń ze świetnym, choć już nierozwijanym, a przez to coraz bardziej ułomnym systemem BlackBerry 10, aby przesiedli się na najnowsze modele działające już pod kontrolą Androida.

Punktualnie o godzinie 18:00 czasu środkowoeuropejskiego w auli Steve Jobs Theater na terenie nowego kampusu Apple w Cupertino rozpocznie się prezentacja zatytułowana „It's Show Time”, podczas której firma zapewne przedstawi swoje nowe usługi, w tym swój własny serwis VOD.

W ostatnich tygodniach wiele mówiło się o składanych smartfonach zaprezentowanych przez firmy Samsung, Huawei i kilku innych producentów. Niezależnie od tego jak bardzo konstrukcje te mogą zapierać dech wśród technologicznych dziennikarzy czy szerzej, miłośników nowinek technologicznych, i jak bardzo innowacyjnymi mogą być składane wyświetlacze, patrzę na te smartfony bardzo sceptycznie. Co więcej, uważam, że tego typu konstrukcje po prostu się nie sprawdzą i są niczym innym, jak technologicznym słomianym misiem, tym z komedii Stanisława Barei.

Jak sprawują się baterie AirPods’ów po dwóch latach intensywnego używania? Czy po takim okresie żywotność słuchawki ważącej zaledwie 4 gramy znacząco różni się względem nowej? Opinie użytkowników są podzielone, jednak spore grono narzeka na znaczny stopień degradacji baterii.

List Tima Cooka o tym, że Apple będzie miało gorsze wyniki finansowe zrobił na nas wrażenie. Próbujemy zatem odpowiedzieć na nieśmiertelne pytanie „Czy Apple się kończy?".

Inteligentny dom w obecnych czasach to nie tylko sterowanie urządzeniami i oświetleniem, to również bezpieczeństwo - nasze i naszego dobytku. Dzisiejszym bohaterem jest Ring Video Doorbell 2 - dzwonek do drzwi z kamerą łączący się przez WiFi z naszym routerem, kryjący wiele funkcjonalności, współpracujący z iOS.

Już po raz trzeci piszę o tego typu usłudze, a wszystkie teksty powstały w przeciągu około miesiąca. Możemy zatem nieśmiało mówić o wysypie alternatywnych odtwarzaczy dla Apple Music. Czy Musish wnosi coś nowego do zapełniającego się rynku?

To naprawdę nie był udany rok dla Apple pod wieloma względami. Narracja sukcesu latami pokrywała się z rzeczywistością, bo firma faktycznie była liderem rynku nowych technologii. Dziś przewodnictwo, kreowanie trendów, a nawet łatka firmy, którą inni się inspirują, powoli się zaciera. Czy 2018 rok był ostatnim przed poważnym kryzysem?

Tradycyjnie wraz ze zbliżającym się końcem roku przyszedł czas na podsumowanie tego, co wydarzyło się w firmie z Cupertino. A trzeba przyznać, że w praktycznie każdym aspekcie działalności Apple działo się dużo. Zaktualizowano sporo urządzeń, iPhone X zdominował rynek pod względem tak finansowym, jak i wzorniczym. Zyski, osiągnięte dzięki kolejnym podwyżkom cen, poszybowały w górę, a firma osiągnęła w połowie roku wycenę biliona dolarów. Jednocześnie Apple sprzedaje coraz mniej urządzeń i traci udziały w rynku, choć dla aktualnego CEO nie jest to jakiś duży problem, aby nie psuć sobie i inwestorom dobrego samopoczucia, zdecydował się „zbić termometr” i utajnił dane na temat jednostkowej wielkości sprzedaży. Niespodziewanie dla Apple ten ruch doprowadził do uwiarygodnienia sygnałów o złej sprzedaży tegorocznych smartfonów, co skończyło się bezprecedensowym 25-procentowym spadkiem wyceny firmy pod koniec roku. Jak widać z powyższego opisu, 2018 nie był najbardziej stabilnym okresem w historii firmy.

W tym krótkim mini numerze naszego magazynu dzielimy się naszymi przemyśleniami na koniec mijającego roku. Zdecydowałem się na bardzo osobiste podsumowanie tego, co w ostatnich dwunastu miesiącach wydarzyło się w moim technologicznym życiu.

O tym, że sprzedaż iPhone'ów zacznie w końcu spadać mówiło się od dłuższego czasu. Pierwszym wyraźnym tego symptomem była rezygnacja Apple z przedstawiania dokładnych wyników ich sprzedaży, zapowiedziana na ostatniej telekonferencji dla inwestorów. Powody spadku sprzedaży są zdaniem Tima Cooka różne. Nie ulega jednak wątpliwości, że jednym z ważniejszych czynników jest ich cena.