Gdy po kilku latach bateria w naszych MacBookach zaczyna tracić swoją pojemność zastanawiamy się co robić. Do starszych MacBooków ciężko jest dostać nową oryginalną baterię, a jeśli już nam się uda, to cena w serwisie zazwyczaj odstrasza. Wielu z nas zapewne zadawało sobie wielokrotnie pytanie czy w takim przypadku lepiej zregenerować baterię czy kupić chiński zamiennik? Odpowiedź jest prosta - regeneracja. Jednak by to w pełni zrozumieć, musiałem przekonać się na własnej skórze.

Big 0b0305f4 9051 45d0 8d0b f8f67f520395

Jednym z najmniej trwałych elementów każdego laptopa (i nie tylko) jest jego bateria. Większość z nas pewnie miała już z tym do czynienia. Nasz sprzęt zaczyna krótko działać na baterii i bez zasilania sieciowego nie da się praktycznie nic zrobić. Wiemy już na pewno jedno - czeka nas wymiana akumulatora. Tak też zdarzyło się z moim MacBookiem (13-inch, Aluminum, Late 2008). Komputer swoje lata już ma, jednak do pracy poza domem spokojnie wystarcza mi do dzisiaj. Przeglądanie samego internetu na baterii wystarczało na niecałe 50 minut i to przy średniej jasności ekranu. System pokazywał pojemność poniżej 1000 mAh i komunikat stanu baterii: "Wymień teraz". Niestety trzeba kupić nową baterię, a jak pisałem wyżej, oryginalna jest trudno dostępna i droga.

Zamiennik

W pierwszej kolejności poszukałem zamiennika. Pierwsza bateria zamienna, którą kupiłem kosztowała około 160 zł + koszty wysyłki. Po zainstalowaniu w moim MacBook'u pierwszą rzeczą, którą zauważyłem to złe wskazania stanu baterii podczas ładowania i rozładowywania. Pojemność była bardzo mała - około jednej trzeciej deklarowanej przez producenta. Praktycznie dało się pracować tyle co na starym oryginale. Zwrot baterii, zwrot pieniędzy i jestem w punkcie wyjścia.

Zrobiłem drugie podejście i kupiłem inną baterię. Tym razem zakup został poprzedzony konsultacją ze sprzedawcą, który przekonywał mnie, cytuję: "Bateria jest świetna - biorą ją serwisy i wszystko jest OK". Zakupiona bateria jest trochę lepsza - pojemność pokazywana przez system 3000 mAh, czas pracy w takich samych warunkach to około 1,5 godziny. Mówiąc potocznie "szału nie ma", tym bardziej, że znowu problemy ze wskazaniami - albo ładuje się tylko do 70%, a jak naładowała się do 100% to przy 30% nagle bateria rozładowana i nagłe wyłączenie komputera. Ponownie zwrot.

Regeneracja

Postawiłem na regenerację oryginalnej baterii. W internecie znalazłem firmę z Wrocławia MARGO, która wymienia ogniwa na nowe takich firm jakich najczęściej stosuje producent (w moim przypadku Apple) i resetuje elektronikę. Koszt takiej regeneracji to 250 zł. Przekazałem więc moją baterię w ręce firmy.

Po regeneracji (3 dni robocze) założyłem ją do mojego MacBooka. Wskazania ładowania i rozładowywania były jak w baterii nominalnej, którą miałem od nowości. Pojemność większa niż oryginalna. System pokazuje w tej chwili rzędu 5000 mAh. Czas pracy w takich samych warunkach - przeglądanie internetu przy połowie jasności ekranu - to około 4 godziny - czyli pełny sukces! Dzisiaj po 23 cyklach ładowania dalej jest tak samo.

Po konsultacji z pracownikami firmy dowiedziałem się wiele cennych informacji, które otworzyły mi oczy na ten temat. Najważniejszą kwestią jest elektronika sterująca, która pozostała ta sama. Producenci zamienników wkładają swoją elektronikę strasznej jakości, która nie działa prawidłowo. Wymieniając tylko same ogniwa mamy więc praktycznie nową, oryginalną baterię.

Poniżej wklejam zdjęcia z programu diagnostycznego, które dostałem od firmy w celu zaprezentowania parametrów z przed regeneracji oraz po regeneracji.

Przed:

Po:

Podsumowanie

Przekonałem się na własnej skórze, że nie warto kupować zamienników baterii, bo one po prostu nie działają - warto za to zawierzyć naszym solidnym firmom i je zregenerować. W prawdzie koszt regeneracji jest ciut wyższy, jednak stosunek jakości do ceny jest kolosalny. Mam nadzieję, że tym artykułem rozwiałem wszystkie wasze wątpliwości i już nikt nie popełni mojego błędu kusząc się na kupno zamienników.