Dlaczego właściwie kupiłem to piórko? To dość dobre pytanie, które ma wiele odpowiedzi. Nie chcę jednak brzmieć jak domorosły filozof, więc przejdę od razu do rzeczy. Rysować nie potrafię. Notować wolę na klawiaturze dotykowej niż piórkiem. Po co mi więc jakikolwiek stylus do ekranu dotykowego? Otóż mieć rysik zapragnąłem, gdy kolega z pracy pokazał mi pewien ciekawy program dostępny na system OS X - Astropad. Tak naprawdę to przez pryzmat tej aplikacji będę oceniał przydatność zarówno tego konkretnego rysika jak i wszystkich innych, jednak o tym później. Zakup samego urządzenia, bo tak spokojnie można je nazwać, nie był podyktowany impulsem o którym mówiłem wcześniej. Był głęboko przemyślany, ponieważ niespecjalnie widziało mi się wydawać dobrze ponad 200 zł na metalową kredkę z łącznością Bluetooth (zamówiłem tańszą, aluminiową wersję), jeśli będę jej używał tylko i wyłącznie z Astropadem. Producent deklaruje doskonałą współpracę z wieloma popularnymi aplikacjami dla iOS, zarówno do rysowania (dla mnie mniej przydatne, choć pobawić się zawsze można) jak i do tworzenia grafiki (zdecydowanie mój target). Po wielu więc bojach z samym sobą i narzeczoną (po co Ci kolejny gadżet?!?!) wszedłem na applestore.pl i zamówiłem to cudeńko.

Big 2454feeb c3d2 4f0d 97bf bb8b4b8e15f5

Krótki słowny unboxing

W przypadku produktów przeznaczonych stricte dla urządzeń od Apple, z reguły mamy do czynienia z bardzo ładnym i przemyślanym opakowaniem. W tym przypadku nazwałbym je na pewno dość oryginalnym i estetycznym. Czy było ładne, to już kwestia gustu, ale w mój jakoś specjalnie nie trafiło. Pudełko wersji aluminiowej jest wykonane ze sklejonych ze sobą warstw tektury falistej. Po obu stronach opakowania znajdują się wyżłobienia, w których producent umieścił rysik i zestaw wymiennych końcówek (także dla gumki, o której później). Nie wiem, czy jest tak w każdym przypadku, ale mój egzemplarz pudełka był tak ciasny, że musiałem się sporo napocić aby wyciągnąć rysik i przy okazji go nie uszkodzić - pierwsze wrażenie było więc mocno nadwyrężone. Co więcej, wcześniej na Youtubie oglądałem recenzję Pencil by 53 połączoną z krótkim unboxingiem - urządzenie było zapakowane do tekturowego, ale cylindrycznego pudełka, które w dodatku mogło być potem wykorzystane jako case przy transporcie. Nie wiem, czy zmiana sposobu opakowania dotyczy wszystkich wersji, czy tylko tej tańszej. Tak czy inaczej tutaj daje ocenę neutralną, niebezpiecznie odchylającą się w stronę negatywnej.

Gdy już udało się wypakować rysik

Po wyjęciu urządzenia pierwsze wrażenie w pełni rekompensuje negatywne odczucia towarzyszące niezbyt udanemu opakowaniu. Rysik jest ciężki - moim zdaniem to dobrze - czuć, że trzymamy go w dłoni. Nie jest jednak za ciężki i nie ma mowy o jakimkolwiek zmęczeniu dłoni przy długotrwałym użytkowaniu. Obudowa jest wykonana z jednej bryły aluminium i jest bardzo solidna. Gumka siedzi pewnie na swoim miejscu i nie ma mowy o żadnych luzach. Troszeczkę gorzej jest z końcówką piszącą, tutaj czuć delikatny luz. Może być to spowodowane połączeniem końcówki z całą elektroniką urządzenia. Aby ją zdjąć (np. do wymiany), musimy wyciągnąć ją razem z "bebechami" rysika z wtyczką USB do ładowania (o samym sposobie ładowania, dość ciekawym z resztą opowiem za chwilę). Podczas testów - dość intensywnych - nie udało mi się jednak poluzować końcówki bardziej ani tym bardziej jej przypadkiem zgubić. Wydaje się więc, że i tu wszystko jest w najlepszym porządku. Jak już wspomniałem, rysik ładuje się w dość oryginalny sposób. Odbywa się to poprzez podłączenie do komputera całej elektroniki rysika wraz z końcówką piszącą. Pisząc "oryginalny" dokładnie to miałem na myśli. Nie mam pojęcia co więcej, pozytywnego czy też negatywnego mogę o tym rozwiązaniu napisać. Niestety w moim przekonaniu można mieć obawy o ten sposób ładowania. Część, która wystaje z gniazda USB komputera jest całkiem pokaźna - ma ok. 7-8 cm. Jest to wielkość ogromnego jak na dzisiejsze standardy pendrive'a. Jeśli mamy komputer stacjonarny, pół biedy. Jeśli jednak podłączymy urządzenie do laptopa, którego będziemy chcieli przenieść i coś pójdzie nie tak... jedyna nadzieja w tym, że wielkość elektroniki rysika jest jednocześnie jego wadą ale i zaletą - trudno zapomnieć że coś mamy wetknięte w port USB.

Przejdźmy do konkretów

Rysik działa na dwa sposoby - pasywnie oraz aktywnie. Gdy nie jest sparowany z żadną aplikacją działa jak normalny stylus do ekranów pojemnościowych. Możemy nim więc przewijać ekrany, uruchamiać aplikacje i obsługiwać dowolną z nich. Gdy natomiast sparujemy go z konkretnym programem za pomocą Bluetooth cała zabawa nabiera kolorów. Żeby jednak nie było tak pięknie, aplikacja w której chcemy skorzystać z Pencila musi go oczywiście obsługiwać. Na szczęście lista takich pozycji jest dość długa i obejmuje wszystkie najważniejsze programy do rysowania i obróbki zdjęć, takie jak Sketch Book, Procreate czy cały szereg apek od Adobe. Po sparowaniu urządzenia z którąś z nich gumka w magiczny sposób zaczyna ścierać, uaktywnia się całkiem skuteczny palm rejection (rozpoznawanie ręki przyłożonej do tabletu) oraz mocno uproszczone rozpoznawanie siły nacisku. No właśnie - sam producent tak to określa, ja jednak nie uważam żeby funkcja o której mowa miała cokolwiek wspólnego z rozpoznawaniem siły nacisku znanej z tabletów graficznych czy innych rysików Bluetooth. Technologia którą zastosowała firma 53 faktycznie reguluje grubość kreski, ale poprzez pochylanie rysika podobnie jak ma to miejsce podczas szkicowaniu ołówkiem. Im mniejszy kąt nachylenia stylusa, tym większa jest powierzchnia styku końcówki piszącej z ekranem a tym samym grubsza kreska. Trzeba przyznać że na osobach postronnych może to zrobić wrażenie, czy jednak sprawdza się w praktyce? U mnie nie, jednak wierzę, że znajdą się osoby zakochane w takim rozwiązaniu. Niestety o ile reszta wymienionych przeze mnie funkcji działa w większości aplikacji, tak regulowanie grubości kreski jest rozpoznawane zaledwie przez kilka z nich - w tym oczywiście Paper by 53 do której ja osobiście nie pałam wielką miłością. Przed zakupem ważną rzeczą jest więc dokładne sprawdzenie czy nasze ulubione aplikacje obsługują te funkcje piórka na których nam najbardziej zależy.

Samo użytkowanie rysika jest bardzo przyjemne. Jak pisałem wcześniej urządzenie dobrze leży w dłoni i ma odpowiedni ciężar. Działanie "magicznych" funkcji rysika których mogą mu jedynie pozazdrościć konstrukcje pasywne zależy oczywiście od konkretnej aplikacji. Mi jednak nie udało się trafić na taką, w której coś działałoby źle w rażący sposób. Powiem nawet więcej - zdziwiłem się jak dobrze potrafi sobie radzić funkcja palm rejection. Oczywiście nie ma co się spodziewać, że komfort pracy będzie identyczny z tabletem graficznym, jednak jest do niego zbliżony - to ogromny komplement.

Słów kilka o funkcjach

Z początku tego rozdziału miało nie być, ale uznałem, ze opisywanie jakiegokolwiek urządzenia przez pryzmat jednej aplikacji współpracującej z nim stanie się bardziej recenzją tej aplikacji niż samego urządzenia. Jeśli nie interesuje Cię opis (dość krótki) poszczególnych opcji, możesz śmiało przejść do następnego nagłówka. Dodam, że każda z opisywanych funkcji była testowana. Aplikacjami testowymi były te, z których korzystam na co dzień - One Note, SketchBook, Adobe Sketch, Astropad. Tak więc po kolei:

  1. Palm Rejection - znana z tabletów graficznych obsługujących dotyk palcami opcja wykrywania czym rysujemy. Jeśli piórkiem, dotyk palcem jest dezaktywowany. Jeśli piórko nie znajduje się w pobliżu ekranu, palec znowu zaczyna działać. W przypadku Pencil by 53 funkcja ta działa prawie bezbłędnie, za co twórcom należy się ogromny plus. Możliwość ta jest też obsługiwana przez chyba wszystkie aplikacje współpracujące z rysikiem.

  2. Gumka - Pencil by 53 to jak sama nazwa wskazuje - ołówek :). Szanujący się ołówek ma gumkę, tak więc nasz rysik także ją ma. Działa dokładnie tak, jak jej realistyczny odpowiednik - ściera to co nabazgraliśmy. Działa w każdej aplikacji i w testowanych przeze mnie nie sprawiała żadnych problemów.

  3. Surface Pressure - rozpoznawanie siły nacisku. Tu sprawa nie wygląda już tak kolorowo. Po pierwsze - funkcja współpracuje z bardzo niewielką liczbą programów dla iOS (w tym, ku mojemu zdziwieniu z One Note) a do tego natrafiałem niekiedy na problemy z jej działaniem - także na macierzystym Paper by 53. Jak pisałem wcześniej, nie jest to klasyczne rozpoznawanie nacisku - urządzenie rozpoznaje kąt nachylenia względem ekranu i wraz z rosnącą powierzchnią styku poszerza kreskę.

  4. Blend - rozmazywanie rysunku. Efekt podobny do rozmazywania palcem ołówka na kartce papieru. Sama zasada działania również jest identyczna jak w przypadku zwykłego ołówka. Najpierw rysujemy kreskę, potem pocierając palcem rozmazujemy ją. Robi wrażenie, jednak działa tylko w aplikacjach Paper by 53 i Procreate.

Tak jak pisałem już wcześniej, przed zakupem warto sprawdzić czy aplikacje z których korzystamy obsługują funkcje rysika na których nam zależy - w przeciwnym wypadku można się odrobinę przejechać.

Astropad - a więc po co tak naprawdę kupiłem tą zabawkę

Najpierw powiem kilka słów o samej aplikacji. Najprościej mówiąc - zamienia ona naszego iPada w tablet graficzny z ekranem, lub jak to lubią opisywać twórcy programu - zamienia Twojego iPada w Wacom Cintiq. Biorąc pod uwagę wielkość iPada (poza Pro) i resztę aspektów jak chociażby odwzorowanie barw jest to stwierdzenie nieco przesadzone, jednak świetnie obrazuje idee działania Astropada. Aplikacja oferuje współpracę ze wszystkimi programami graficznymi dla OS X, a to dlatego, że tak na prawdę nie współpracuje z żadnym... Działa jak standardowy tablet graficzny, więc nie ma znaczenia z czym go użyjemy. Skróty klawiszowe domyślnie są skonfigurowane pod Photoshopa, jednak nic nie stoi na przeszkodzie aby je zmienić. Po więcej szczegółów na ten temat odsyłam jednak na stronę producenta: astropad.com/. Astropad obsługuje chyba wszystkie najpopularniejsze rysiki Bluetooth, w tym także Pencil by 53. Jak się układa współpraca między nimi? Otóż układa się niezwykle dobrze. Do czego właściwie ja używam tabletu graficznego przy obróbce zdjęć? Głównie do wszystkich delikatnych operacji związanych ze skórą, włosami, poprawianiem makijażu, maskowaniem i innymi rzeczami gdzie myszka nie zapewnia mi dostatecznej precyzji. W czasie testów do tych samych celów używałem tandemu Astropad + Pencil by 53. Pierwsze wrażenie było nieco negatywne, ale rozwiązanie problemu okazało się banalne. Po prostu dopasowałem po swojemu pasek skrótów dostępny w Astropadzie dla iOS z lewej strony obszaru roboczego. Po chwili konfiguracji byłem w stanie pracować niemal tak szybko jak na swoim Wacomie. Szybkość jest ważna, jednak nie jest najważniejsza. Zupełnie inaczej pracuje się obsługując tablet i patrząc jednocześnie w monitor, a zupełnie inaczej rysując bezpośrednio po zdjęciu, w dodatku w takiej samej pozycji jak w czasie zwykłego bazgrania po kartce papieru. Taki sposób pracy spodobał mi się tak bardzo, że przez kilka pierwszych dni gdy fascynacja była największa, potrafiłem obrabiać po kilka razy to samo zdjęcie. Astropad obsługuje wszystkie funkcje rysika Pencil by 53 poza opcją Blend i robi to naprawdę dobrze. Gumka działa tak jak powinna, rozpoznawanie nacisku (czy raczej pochylenia) jest lepsze niż w macierzystym Paper by 53 a działanie palm rejection zdaje się mówić twórcom innych aplikacji - "patrzcie, tak to się powinno robić!". Sam program jest zaprojektowany w bardzo przemyślany sposób - na ekranie tabletu możemy widzieć to samo co na monitorze, jednak możemy też wydzielić mniejszy fragment obszaru roboczego (np. fragment zdjęcia nad którym pracujemy). Po spędzeniu kliku chwil na konfiguracji skrótów i poznaniu zasady działania programu jesteśmy w stanie odłożyć nasz tradycyjny tablet do szuflady. Najprawdopodobniej na tradycyjnym tablecie będziemy pracować szybciej, choćby ze względu na przyzwyczajenie. Wygoda obsługi i user experience w przypadku korzystania z Astropada i rysika są jednak na tyle dobre, że w przypadku wielu z Was z łatwością zaważą na wyborze odpowiedniego narzędzia. No, chyba że macie już Cintiqa :).

##Tak, jesteśmy już na końcu

Jeżeli miałbym w kilku słowach podsumować całą recenzję, to najprawdopodobniej znowu akapit rozrósłby się do niebotycznych rozmiarów. Zamiast tego odpowiem na jedno proste pytanie: czy jestem zadowolony z zakupu? Tak, zdecydowanie jestem. Rysik ma swoje wady, ale urządzenie elektroniczne bez wad w zasadzie nie istnieje. Dodatkowo, patrząc przez pryzmat ceny która jest znacząco niższa niż w przypadku konkurencyjnych Wacomów, nie mówiąc już o Adonitach, trudno jest się tutaj do czegoś przyczepić. Współpraca z aplikacjami stoi na wysokim poziomie, problemy techniczne występują rzadko i są łatwe do usunięcia. Jakość wykonania i design to typowy high-end. W dodatku perełka software'owa w postaci Astropada powoduje, że nawet gdyby była to jedyna aplikacja obsługiwana przez rysik, byłby on wart zakupu. Na początku tego długiego artykułu wspomniałem o zasadności zakupu jakiegokolwiek stylusa aktywnego do ekranu dotykowego. Otóż z rysikami Bluetooth sprawa wygląda podobnie jak z tabletami czy smartfonami. Urządzenie jest tak dobre, jak dobry jest jego system i aplikacje na nim działające. Jeśli urządzenie współpracuje z Waszymi ulubionymi programami, to z pewnością nie będziecie żałować wydanych na niego pieniędzy.