Marka Baseus znana jest przede wszystkim z różnego rodzaju akcesoriów do urządzeń mobilnych, baterii, ładowarek oraz słuchawek. Jednym z jej najnowszych produktów są słuchawki wokółuszne Baseus Inspire XH1, stworzone we współpracy z firmą Bose. Miałem okazję testować je przez ostatni miesiąc.

Słuchawki zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, zanim włożyłem je na głowę. Są bardzo solidnie wykonane, a w swojej konstrukcji łączą mocne tworzywo sztuczne (które początkowo wziąłem nawet za aluminium) z metalem i sztuczną skórą (producenci wolą nazywać ją skórą ekologiczną). Całość nie tylko jest dobrze spasowana i solidna, ale, co ważne, słuchawki bardzo dobrze leżą na głowie i są wygodne. Słuchawki nie sprawiają wrażenia dużych, oferują jednak wystarczająco dużo miejsca na uszy. Moje małżowiny zmieściły się pod nimi bez żadnych problemów. Co ważne, śmiało można słuchać w nich muzyki przez wiele godzin. Pokuszę się nawet o osąd, że są zdecydowanie wyższej jakości, niż mogłaby to sugerować cena. Jedyne, co trochę sprowadza mnie na ziemię, to zastosowanie niewymiennych poduszek słuchawek. Z doświadczenia wiem, że po 3–5 latach, w zależności od słuchawek i producenta, sztuczna skóra zaczyna się kruszyć i łuszczyć, co przy niewymiennych poduszkach oznacza konieczność zakupu nowych słuchawek, no chyba że nie przeszkadzają nam te wyraźne ślady zużycia. Oczywiście nie wiem, czy tak będzie w przypadku słuchawek Baseus Inspire XH1. Może sztuczna skóra na poduszkach muszli i dolnym obiciu pałąka wytrzyma dłużej. Oby. Wątpliwości te nie zmieniają mojej pozytywnej oceny. Dodam jeszcze, że słuchawki można „złamać” na łączeniach każdej muszli z pałąkiem, jeśli chcemy, by zajęły mniej miejsca podczas przenoszenia. W komplecie dostajemy jednak także etui, które nie wymaga wspomnianego „łamania”, a jedynie ustawienia muszli na płasko.

Na bocznych, tylnych krawędziach obu muszli umieszczono wszystkie potrzebne przyciski sterowania. Są one łatwo dostępne pod kciukami. Na lewej muszli znalazł się przycisk włączania i wyłączania słuchawek oraz aktywacji systemu aktywnej redukcji hałasu lub trybu transparentnego, a także gniazdo USB-C do ładowania oraz gniazdo mini jack do podłączenia słuchawek w tradycyjny sposób, za pomocą kabla. Na krawędzi prawej muszli umieszczono przyciski regulacji głośności, które pozwalają także na przeskakiwanie pomiędzy utworami, oraz przycisk wstrzymywania (pauzy) lub wznawiania odtwarzania. Na obu muszlach umieszczono też maskownice mikrofonów – tych w słuchawkach jest aż pięć.

Aktywna redukcja hałasu działa bardzo dobrze (nie gorzej niż w przypadku niektórych słuchawek z segmentu premium) i odcina szumy, warkot i buczenie generowane przez różne urządzenia (klimatyzację, szum i gwar w miejscach publicznych, buczenie silników pojazdów komunikacji publicznej itp.). Nie tworzy przy tym wrażenia puszki z podciśnieniem. W dedykowanej aplikacji można także aktywować odpowiedni tryb pracy redukcji hałasu.

Słuchawki wspierają Bluetooth 6.1 oraz technologię multipoint, dzięki czemu można podłączyć je do dwóch różnych źródeł. Jak już wspominałem, można je też podłączyć w tradycyjny sposób, kablem. Słuchawki można także kontrolować i dostosować np. korekcję dźwięku do potrzeb użytkownika. Dostępne są oczywiście różne presety, w tym domyślny – Sound by BOSE.

Aplikacja pozwala także na wybór trybu pracy systemu aktywnej redukcji hałasu (o czym wspominałem wyżej), w tym trybu zmiennego, który automatycznie dostosowuje się do zmiennych warunków otoczenia. Można dodatkowo aktywować redukcję szumu wiatru czy wspierany przez słuchawki tryb przestrzenny Dolby Audio. Można też przeprowadzić badanie słuchu, tak by dźwięk był dostosowany do możliwości naszego aparatu słuchowego, a wiadomo, jak to jest – z biegiem lat zakres słyszalnych częstotliwości się zwęża. Wspomnę także, że słuchawki wspierają kodek LDAC i Hi-Res Audio, który jednak nie jest obsługiwany przez iPhone’a, ale w aplikacji można go aktywować (w końcu możemy podłączyć je do drugiego urządzenia).

Zanim przejdę do najważniejszego, czyli brzmienia, wspomnę jeszcze, że producent deklaruje czas pracy na jednym pełnym ładowaniu wynoszący odpowiednio do 65 godzin przy włączonej aktywnej redukcji hałasu i do 100 godzin przy wyłączonym ANC.

Jeśli zaś chodzi o brzmienie, to muszę przyznać, że jest bardzo dobrze. Słuchawki grają selektywnie i całkiem szeroko, zostawiając każdemu z instrumentów wystarczającą przestrzeń, by słychać było różne niuanse i pozostało miejsce na oddech – dźwięk nie jest upakowany i skompresowany, jak to czasem bywa w przypadku słuchawek z tej półki cenowej, a może jak to bywało, bo wraz z rozwojem technologii słuchawki także w tej półce cenowej brzmią po prostu coraz lepiej. Słuchawki przy ustawieniu Sound by BOSE mają nieco uwypuklony środek, co daje nieco cieplejsze brzmienie. Nie jest to może brzmienie zniewalające czy zdumiewające, ale wszystko brzmi bardzo dobrze i daje przyjemność z obcowania z muzyką, nawet taką bardziej ambitną, przynajmniej jeśli chodzi o produkcję – od Amorphis, przez Dream Theater, po np. ostatnią płytę mojej własnej formacji – Sacriversum.

Baseus Inspire XH1 to bardzo dobre słuchawki, nie tylko w swojej półce cenowej. Moim zdaniem mogą z powodzeniem stawać w szranki ze słuchawkami z wyższej półki cenowej czy droższymi o 200–300 zł. Cena słuchawek Baseus Inspire XH1 waha się w przedziale od 400 do 550 zł, w zależności od sprzedawcy.