„kadargo” zgodnie z zaleceniem przejrzałam Wikipedię w zakresie hasła żart pozostawiając jednak na boku Kundere, bo to już zaliczyłam jakiś czas temu. To była dobra rada, bo dzięki niej zrozumiałam Twoja wypowiedź w brzmieniu:
moniko to ty zrobilas z tej dyskusji dyspute prawie filozoficzna
Natomiast zwracam uwagę, że jeżeli chodzi o tłumaczenie joystick – laska szczęścia, to odesłanie mnie do Wikipedii uważam za przedwczesne, gdyż, że hasło „suchy żart” jako bardziej adekwatne w tym przypadku nie jest jeszcze opracowane.
Zrozumiałam także, iż słusznym kierunkiem jest, aby każda pojawiającą się aktywność tworzyła specyficzne słownictwo, a jego używanie jest dla środowiska miarą przygotowania do podjęcia takiej aktywności, czyli wskaźnikiem kompetencji. Poniżej założonego przez "środowisko" poziomu należy się liczyć wyłącznie ze śmiesznością. Nie dziw się zatem blondynce, która nadal przegląda notatki, a nie
systematyzuje fajle, że z pokorą przyjmuję ten, w końcu narzucony mi przez także przez naturę status. Nowością jednak dla mnie jest to, że opowiadanie się za prostymi rozwiązaniami, przynajmniej w zakresie używanego języka jest pozowaniem na "intelektualistkę".
Ma, jednak racje Heidi, przynajmniej jeżeli chodzi o mnie, bowiem tak długo jak się dało, operowałam znaczkami na ekranie monitora a dopiero nieodparte dążenie dostąpienia zaszczytu wyjścia z otchłani ignorancji (a przede wszystkim śmieszności) spowodowało, że na ekranie monitora, początkowo trochę niechętnie, ale pojawiły mi się ikony. Nie powinno budzić zatem zdziwienia, że przy postawionej alternatywie znaczki – ikony, opowiedziałam się za znaczkami. Uznań, że to taki powrót do intuicyjnej nazwy, (w swym założeniu) intuicyjnego interfejsu.
Tak naprawdę nie stanowi dla mnie problemu, czy to będzie znaczek czy ikona. Bo dla mnie pozostanie znaczkiem, a jedynie w kontaktach zewnętrznych, dla uniknięcia śmieszności, będę ten znaczek nazywała ikoną.
Wbrew Twojemu twierdzeniu nie narzucam nikomu swojego (zwłaszcza jedynie słusznego), tłumaczenia. Jedynie odpowiedziałam za zadane pytanie. Zdaję sobie bowiem sprawę, że rzeczywistym moim problemem jest to, że wcześniej zainteresowałam się ikonografią i ikonami niż nawiązałam znajomość z komputerem i być może dlatego nie jestem w stanie „załapać” dlaczego te znaczki na monitorze maja być ikonami.
Nie znając jednak angielskiego nie dyskutuję czy „icon” = ikona. Choć, jeżeli już przywołujesz autorytet Wikipedii, to uprzejmie informuję, że zarówno w wydaniu angielskim jak i polskim po „wklepaniu” odpowiednio „icon” i "ikona" wyszukuje znane mi od dawna znaczenia tego słowa, choć informuje, że istnieje także inne znaczenie . W wydaniu polskim znalazłam: "Zobacz też
ikona, jeżeli szukasz informacji o terminie informatycznym.
Gdyby nie to, że z komuteram tak naprawdę jeszcze nie zdołałam sie zaprzyjaźnić uznałabym, że to niedopuszczalne. Przecież użytkownik komputera, winien być bardziej doceniany w wirtualnym świecie. Powinien być obsłużony błyskawicznie, i jednozacznie czyli informatycznie, a jak by wzbudziła się w nim chęć poszukiwania jakiś jeszcze innych znaczeń, czy to z przeszłości czy z jakiś marginesów aktywności to dla takich ciekawskich dać linki.
Tzn. w USA ludzie nieobyci z komputerami wiedzą co to jest ikona w OSie, a dopiero później przychodzą im na myśl inne znaczenia?
A przychodzą im na myśl inne znaczenia? Myśląc o ikonach przenosimy się do IV w, tak naprawdę ikona stała się historią wraz z upadkiem Bizancjum to jest w XV w. później swoisty kult ikony (tak naprawdę ikona weszła do liturgii) był podtrzymywany wschodnie chrześcijaństwo głównie (ale nie tylko) przez prawosławie czyli religie, które w zasadzie nigdy nie przedostały a zwłaszcza utrwaliły nawet w europie centralnej, nie wspominając już o zachodniej. Prawosławie samo w sobie jest religia dość hermetyczną, a w każdym razie nie ekspansywną.
Organizacja społeczeństwa amerykańskiego (piszę o USA) to już XVIII w., a warto także zwrócić uwagę na to, że społeczeństwo te (poza wykształceniem własnych ruchów religijnych, było głównie pod wpływem religii uznanych w europie za zreformowane. Czyli jeszcze bardziej oddalone od wschodniego chrześcijaństwa.
Zatem skąd na litość Boska, amerykanie maja wiedzieć o ikonie w jej znaczeniu religijnym? Jeżeli już coś słyszeli to od strony czysto komercyjnej (Takie obrazki w które warto zainwestować). Nie sądzę, aby Amerykanie, w swej przytłaczającej większości, kojarzyli ikona z czymś innym niż znaczkiem na pulpicie komputera, bo przede wszystkim to jest
ich (amerykańska) ikona, a nie jakieś staroeuropejskie „fantazje” Wszak Ameryka (USA) jest krajem nowoczesnym.
Jest całkiem prawdopodobne, że już za parę lat i w polskich słownikach nastąpi zmiana kolejności znaczenia pojęcia ikona. Bo to religijne znaczenie będzie już miało wartość jedynie dla grupy dziwaków, którzy z niezrozumiałych względów odpadli w wyścigu do nowoczesności.
Pozdrawiam serdecznie.