MacBook Pro 14” z procesorem M5 to bardzo konsekwentne rozwinięcie pomysłu, który firma realizuje od kilku generacji i który z każdą kolejną odsłoną staje się coraz bardziej dopracowany. To sprzęt, który od pierwszych godzin użytkowania sprawia wrażenie niezwykle przewidywalnego w najlepszym tego słowa znaczeniu — wszystko działa dokładnie tak, jak się tego można spodziewać, a im dłużej się z niego korzysta, tym bardziej docenia się fakt, że Apple kolejną generacją MacBooków Pro nie musi niczego udowadniać.

Forma pozostała praktycznie bez zmian i trudno mieć o to pretensje. 14-calowy MacBook Pro nadal jest jednym z najlepiej zaprojektowanych MacBooków — czy szerzej: laptopów — na rynku, jeśli chodzi o proporcje, mobilność i ergonomię. Aluminiowa obudowa jest sztywna, chłodna w dotyku i sprawia wrażenie sprzętu, który przetrwa lata intensywnego użytkowania. We wzornictwie Apple od właściwie dwudziestu lat nie ma elementów przypadkowych ani stylistycznych eksperymentów. I tak jest też z nowymi MacBookami Pro. Ich wzornictwo podporządkowane jest funkcji — ma być solidne i proste. W praktyce oznacza to komputer, który równie dobrze sprawdza się na biurku, w plecaku, jak i na kolanach podczas wielogodzinnej pracy.

Apple nadal nie ulega pokusie nadmiernego odchudzania kosztem użyteczności. Zestaw portów jest kompletny i pozwala normalnie pracować bez konieczności noszenia przejściówek. HDMI, czytnik kart SD (w którym zwykle umieszczam szybką kartę SD służącą za dodatkową pamięć masową), trzy porty Thunderbolt, MagSafe — wszystko jest tam, gdzie powinno być. Cieszę się, że Apple w pewnym momencie zrozumiało, że cztery porty USB-C to nie wszystko. Obecna konfiguracja jest moim zdaniem idealna, choć… przydałby się właśnie ten czwarty port USB-C Thunderbolt.

Ekran to jeden z tych elementów, który bardzo szybko przestaje być czymś, na co zwracam uwagę — i to jest największy komplement. Jasność, kontrast i odwzorowanie kolorów stoją na poziomie, który sprawia, że praca z obrazem staje się przewidywalna i komfortowa. Niezależnie od tego, czy edytuję zdjęcia, montuję wideo, piszę tekst, czy gram, ekran nie męczy wzroku i nie wymaga kompromisów. ProMotion z adaptacyjnym odświeżaniem dodatkowo wygładza całość doświadczenia.

Klawiatura i gładzik to kolejny przykład dopracowania detali. Pisanie jest naturalne i szybkie, a długie sesje nie powodują zmęczenia. Klawisze mają dobrze wyczuwalny skok, są odpowiednio ciche i rozmieszczone w sposób, który nie wymaga przyzwyczajania się. Gładzik z kolei pozostaje bezkonkurencyjny pod względem precyzji i komfortu obsługi. Właściwie pod tym względem nie widzę różnicy pomiędzy moim MacBookiem Pro 14” z M2 Pro a testowanym komputerem. Co nie jest zarzutem, a pochwałą.

Podobnie jest z dźwiękiem, który jest czysty, przestrzenny i pełny jak na tak niewielką obudowę. Oglądanie filmów, słuchanie muzyki czy granie zapewnia bardzo dobre doznania. To kolejny element, który sprawia, że MacBook Pro jest urządzeniem kompletnym, a nie tylko narzędziem do jednego konkretnego zadania.

Najważniejszym elementem tej generacji pozostaje jednak procesor M5. Różnice względem poprzedników nie polegają wyłącznie na suchych liczbach z benchmarków, ale przede wszystkim na odczuciach z codziennego użytkowania. System reaguje natychmiast, aplikacje uruchamiają się bardzo szybko, a praca pod dużym obciążeniem nie powoduje spadków wydajności ani nieprzewidywalnych zachowań. To komputer, który zachowuje się stabilnie, niezależnie od tego, czy piszę teksty w Byword, koduję w Xcode, montuję filmy w Final Cut Pro czy nagrywam w Logic Pro.

Podczas testów korzystałem z MacBooka Pro M5 w sposób, który trudno nazwać oszczędnym. Równoległa praca w kilku aplikacjach, dziesiątki kart w przeglądarce, edycja multimediów, kompilowanie kodu i praca na wielu wirtualnych pulpitach były codziennością. Laptop ani razu nie sprawił wrażenia, że zbliża się do granicy swoich możliwości. Co istotne, wydajność pozostaje przewidywalna również w dłuższych sesjach — nie ma tu gwałtownego throttlingu ani sytuacji, w których komputer nagle „zwalnia” bez wyraźnego powodu.

Granie na Macu w duże tytuły od kilku lat nie jest już fanaberią — właściwie od czasu wprowadzenia własnej linii procesorów M (Apple Silicon). Cyberpunka 2077 przeszedłem już na moim MacBooku Pro 14” z M2 Pro. Testując opisywany komputer z układem M5, mogłem znacznie podwyższyć ustawienia graficzne. Cyberpunk 2077 uruchomiony na MacBooku Pro M5 na wysokich ustawieniach graficznych działał bardzo dobrze. Rozgrywka była płynna, responsywna i stabilna, a sama gra prezentowała się bardzo solidnie wizualnie. Ogromna w tym zasługa dopracowanego portu na macOS, który pokazuje, że przy odpowiedniej optymalizacji Apple Silicon jest w stanie zaoferować doświadczenie, które jeszcze niedawno wydawało się nierealne na laptopie tej klasy. Nie jest to oczywiście sprzęt stricte gamingowy, ale fakt, że można komfortowo spędzić wiele godzin w Night City bez frustracji, mówi bardzo dużo o możliwościach M5.

Na osobne uznanie zasługuje kultura pracy. MacBook Pro M5 pozostaje cichy przez większość czasu, a wentylatory uruchamiają się rzadko i w sposób nienachalny. Nawet pod większym obciążeniem hałas nie staje się uciążliwy, a obudowa nie nagrzewa się w sposób, który wpływałby na komfort użytkowania.

Czas pracy na baterii pozostaje jednym z największych atutów tego laptopa. Kilkanaście godzin realnego użytkowania to standard, a nie scenariusz laboratoryjny. Nawet przy bardziej wymagających zadaniach bateria trzyma się niezwykle dobrze, co w połączeniu z wysoką wydajnością jest wciąż czymś, czemu konkurencja nie potrafi w pełni sprostać.

macOS w połączeniu z M5 działa płynnie i stabilnie. System nie wymaga ciągłej uwagi i pozwala skupić się na pracy. Integracja z innymi urządzeniami Apple pozostaje jednym z najmocniejszych elementów całego doświadczenia, szczególnie jeśli korzysta się z więcej niż jednego urządzenia tej firmy.

MacBook Pro M5 14” nie jest komputerem dla każdego. Cena jasno sugeruje, że to sprzęt z segmentu premium, skierowany do osób, które wiedzą, czego potrzebują, i są gotowe zapłacić za jakość, stabilność i długowieczność. W zamian otrzymają laptopa, który nie tylko świetnie radzi sobie dziś, ale prawdopodobnie pozostanie bardzo wydajnym narzędziem również za kilka lat.

Po długich testach trudno mi znaleźć jego słabe punkty. MacBook Pro M5 14” to przykład dojrzałego produktu, który nie próbuje zachwycać na siłę, ale z każdym kolejnym dniem użytkowania buduje zaufanie. Wydaje mi się, że zagrozić mu będą mogły tylko kolejne modele, tym razem z procesorami M5 Pro i M5 Max, na które czekam.

Wpis pierwotnie opublikowany w MyApple Magazynie nr 1/2026

Pobierz MyApple Magazyn nr 6/2025