W minioną niedzielę minęło 15 lat od prezentacji aplikacji GarageBand, podczas keynote Apple na konferencji i targach Macworld 2004 w San Francisco.

Big 452c5e38 1e02 4d70 99fc 3ed1dbc4625f

GarageBand stworzony został z myślą o muzykach amatorach, którzy mogliby za jego pomocą i komputera Mac nagrywać i miksować swoje utwory. Program oferował masę wirtualnych instrumentów, symulacji wzmacniaczy gitarowych, loopów oraz efektów, dzięki czemu faktycznie komputer można było zamienić w proste domowe studio muzyczne. Z biegiem lat był rozbudowywany o kolejne funkcje, m.in. lekcje gitarowe, później program trafił na iPady, pozwalając na nagrywanie i miksowanie muzyki właściwie w każdym miejscu.

Z programu korzystali nie tylko amatorzy. Był wykorzystany przy pracy nad przynajmniej kilkoma albumami i utworami znanych artystów. Z GarageBand korzystali m.in. The Edge z U2, T-Pain, Rihanna, Fall Out Boy, Nine Inch Nails czy Radiohead. Te dwa ostatnie zespoły wydały po jednym ze swoich utworów jako projekty GarageBand, umożliwiając fanom stworzenie ich własnych remiksów.

Ja z GarageBand korzystam głównie do rejestracji własnych pomysłów muzycznych. Kilku moich znajomych muzyków wykorzystuje go m.in. na scenie czy podczas różnego rodzaju muzycznych prezentacji. Dla mnie GarageBand był i jest najprostszym w obsłudze stosunkowo rozbudowanym programem do rejestracji i miksowania dźwięku.

GarageBand był w przeszłości częścią pakietu iLife, aplikacji dla kreatywnych amatorów muzyki, fotografii i wideo. Podczas jego prezentacji Steve Jobs odpowiedział na pytanie po co w ogóle zajmować się tego typu, z pozoru niewielkim rynkiem. Z badań przeprowadzonych w tym czasie przez Apple wynikało, że w połowie amerykańskich gospodarstw domowych była przynajmniej jedna osoba, która grała na jakimś instrumencie.

Podczas prezentacji GarageBand na scenie pojawił się także John Mayer, który wraz ze Steve'em Jobsem nagrali za jego pomocą krótki utwór.

Oglądając poniższe wideo przypominam sobie, jak charyzmatyczną postacią był Steve Jobs i jakże inaczej wyglądały jego prezentacje od tych obecnych.