Producent z Mountain View oficjalnie zaprezentował nowego Google Pixela 3 oraz Pixela 3XL. Do sprzedaży trafi także tablet Google Pixel Slate. Czy nowe urządzenia rzeczywiście są rewolucją na jaką czekaliśmy?

Big 269b7a91 3ff0 4e3b bca1 7a8febfbdb89

Nowy Pixel trochę mnie rozczarował

Trzeci Pixel to bez wątpienia jeden z najbardziej wyczekiwanych smartfonów w 2018 roku. Nie ukrywam, że od dłuższego czasu kusi mnie porzucenie iPhone'a na rzecz mocnego smartfona z Androidem, dlatego uważnie przyglądałem się tegorocznej prezentacji. Od kilku tygodni do sieci trafiały niepokojące informacje, które wskazywały, że na rewolucje nie mamy co liczyć. Podchodziłem do nich jednak sceptycznie i cierpliwie oczekiwałem na konferencję.

Okazało się, że podobnie, jak w przypadku najnowszych iPhone'ów większość przecieków okazała się prawdziwa. Zamiast rewolucji dostaliśmy jedynie kilka zmian. Google Pixel 3 wygląda niemal identycznie jak poprzednik. Do sprzedaży ponownie trafią dwie wersje z ekranem FHD+ o przekątnej 5,5 cala (Pixel 3) i 6.3 cala (Pixel 3XL). W pełni szklana obudowa otrzymała cewkę do ładowania bezprzewodowego (w końcu!).

Wizualne zmiany widać dopiero w modelu 3XL, jednak czy są one aby na pewno pozytywne? Duże wycięcie w ekranie jest chyba jednym z najbrzydszych pośród wszystkich telefonów zaprezentowanych w 2018 roku. Notch iPhone'a XS przy Pixelu 3XL to prawdziwe dzieło sztuki.

Oba telefony mają nowego Snapdragona 845 z 4GB pamięcią RAM i to jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Apple być może nie przyspieszyło znacząco iPhone'a XS, ale nowy procesor A12 Bionic to wyraźny krok naprzód. Tego samego nie można powiedzieć o nowych Pixelach. Spodziewałem się, że Google zdecyduje się na 6GB lub nawet 8GB pamięć RAM. Być może Android 9 Pie będzie lepiej zoptymalizowany pod nowego flagowca, ale na duży skok wydajnościowy raczej bym nie liczył.

Co ciekawe bateria w smartfonach delikatnie się skurczyła. Teraz większy Pixel 3XL ma akumulator o pojemności 3430, a mniejszy 2915 mAh. Google nie mówi za wiele na temat dłuższego czasu pracy, dlatego prawdopodobnie będzie on bardzo podobny do tego, jaki osiągały Pixele drugiej generacji. Małym plusem jest pojawienie się cewki do ładowania bezprzewodowego. Wydawało się, że ta technologia późno zadebiutowała w iPhone'ach. Jak widać Google przypomniał sobie o bezprzewodowym ładowaniu jeszcze później.

Aparat Pixela 3 może namieszać

Wbudowany aparat podobnie jak w nowych iPhone'ach na papierze jest wciąż taki sam. Jeden obiektyw ze śwatłem f./1,8 i 12-megapikselową matrycą, mimo to ma wykonywać lepsze zdjęcia. Podczas prezentacji porównano fotografie wykonane przy pomocy iPhone'a XS oraz Google Pixela 3. Różnica jest ogromna i wydaje się na pierwszy rzut oka, że Pixel 3 góruje nad iPhone'em XS. To zasługa trybu Night Shift, który ma pozwolić na wykonywanie świetnych zdjęć w słabych warunkach oświetleniowych.

Czy rzeczywiście jest tak, jak mówi nam Google? Być może, jednak z ostatecznym werdyktem wolałbym się wstrzymać do oficjalnych testów. Wtedy tak naprawdę dowiemy się czy Night Shift to zwykły marketingowy chwyt, czy rzeczywiście skok jakościowy względem konkurenta z Cupertino. Myślę, że niezależnie od wyniku aparat Google Pixela trafi do czołówki smartfonów fotograficznych.

Powiem szczerze, że po nowych Pixelach spodziewałem się trochę więcej. Gdyby Google dodał do Pixela 2 literkę S, to nikt nie byłby specjalnie zaskoczony. Nowa generacja to tak naprawdę drobny upgrade względem poprzednika, dlatego nasuwa się pytanie - czy warto wydawać 799 dolarów (Pixel 3) lub 899 dolarów (Pixel 3XL)? Posiadacze aktualnych flagowców drugiej generacji raczej nie powinni wykazywać chęci przesiadki, chyba że zależy im na bezprzewodowym ładowaniu i nieco lepszym aparacie. Użytkownicy telefonów Google'a mają ten sam dylemat, co posiadacze ubiegłorocznych iPhone'ów.

Moim zdaniem Pixel 3 to lepsza propozycja dla nowych użytkowników. Myślałem, że nowości, jakie pokazało w tym roku Apple nie są duże. Na wrześniowej prezentacji w Steve Jobs Theather zobaczyliśmy, jednak znacznie więcej niż u sąsiadów z Mountain View.

Google Pixel Slate - godny konkurent dla iPada Pro?

Google Pixel Slate ma nawiązać bezpośrednią walkę z iPadami, a także hybrydami Microsoftu. Tablet ma dobry 12,3-calowym ekran z rozdzielczością 3000x2000 px. Do wyboru jest całkiem spora ilość różnych konfiguracji od wersji z procesorem Intel Celeron z 4GB pamięcią RAM po Intel Core i7 z 16GB RAM-em. Gdyby nie cena, to Pixel Slate mógłby być chętniej wybierany niż Google Chromebook czy inni konkurenci.

Wciąż uważam, że znacznie ciekawiej prezentuje się 10,5-calowy iPad Pro, czy Microsoft Surface Pro. Cena 599 dolarów z dość słabym procesorem Intela może odstraszać. Mało prawdopodobne, aby Intel Celeron z 4GB pamięcią RAM był wydajniejszy od A10X Fusion. Lepiej zapowiada się już wersja z procesorem Intel Core i5 lub i7, ale tam cena jest już zdecydowanie wyższa.

Na dużego plusa zasługują akcesoria pokazane przez amerykańskiego producenta. Podświetlana klawiatura Pixel Keyboard, a także bezprzewodowa ładowarka Pixel Stand zapowiadają się świetnie. To coś, czego brakuje w ofercie Apple. Magic Keyboard zyskałby bardzo wiele, gdyby otrzymał podświetlenie. Na AirPower w dalszym ciągu czekamy, ale już teraz wiadomo, że ta ładowarka nie zaoferuje tak dużo, jak produkt Google'a.

Nowe produkty amerykańskiego producenta w tym roku nie zaskoczyły, ale nie oznacza to wcale, że nie znajdą się chętni, aby je kupić. Na ten moment o Google Pixelu 3 nie znamy daty premiery telefonu w Polsce. Google Pixel Slate do sklepów ma trafić w tym roku, ale Google nie zdradza, kiedy może to nastąpić.