Coś ode mnie. Zakupiłem Macbook Pro 2,3 GHz bez TB w listopadzie 2017r.
Odpukać ale nic z klawiszami się nie dzieje. Pracuje w domu i poza domem. Staram się nie jeść "na kompie"
Czasem przelatuje mikrofibrą po klawiszach (ładnie wymiata). Raz na 2/3 tygodnie czyszczę całego kompa bawełnianą szmatką tylko z wodą (lekko wilgotna + sucha).
Ale co bardzo ważne, i wyda się niektórym głupie, gdy komp stoi (w dzień czy całą noc) przykrywam go ładną serwetą. Powiem Wam tak: kurz jest wszędobylski. I śmiem twierdzić, że on także może powodować, że powoli powoli dostaje się w te mikro szparki i z pewnością nie pomaga.
Dla mnie poza elementarną higiena przy kompie ( są przecież ludziska, którzy nawet chipsy jedzą przy kompie ;-) ) to ta szmatka jest podstawą.
Oczywiście nie wykluczam, że mogą być przypadkowe/statystyczne uszkodzenia tych klawiatur. Ale gdy można w różny sposób zapobiegać/racjonalizować używanie - to tak wolę działać. Mam potem dwie korzyści:
- sprawny zadbany czysty sprzęt
- i gdy sprzedaje po kilku latach ( a tak już robiłem kilka razy) to sprzedaje kompa, który wygląda prawie jak igła, i dostaje lepszą cenę 