Jakiego mam Macbooka każdy widzi w opisie, nie wykonuję na nim żadnej poważnej pracy, ot jakaś prosta edycja grafiki, edytor tekstu + oczywiście przeglądarka, iTunes itd ale miałem ostatnio okazję przetestować nowiutkiego Sony Vaio z procesorem i5, jakąś wydajną grafiką i Windows 8... Szczerze mówiąc po 2 dniach miałem już go serdecznie dość. Mój Macbook robi szybciej dosłownie wszystko, od otwierania stron w przeglądarce, kopiowania plików z pendrive, do stosowania filtrów w PS, a co ważne jest w stanie zrobić to wszystko na raz natomiast kopiowanie ok. 10GB danych z pendrive spowolniło Soniaka do tego stopnia, że poszedłem sobie zrobić kawę żeby się nie denerwować próbując otworzyć 2 strony w przeglądarce. Owszem, swoją wydajność pokazuje w takich zadaniach jak konwersja filmów czy gry ale to jest jedno zadanie i każde następne jest już niemożliwe do wykonania z powodu ogromnej zamuły całego systemu. Także wydaje mi się, że mimo wszystko nawet w zastosowaniach profesjonalnych Windows jest daleko w tyle za OS X jeśli chodzi o komputery mobilne, na dość mocnej stacjonarce (z opisu) różnica między tymi systemami nie jest tak duża ale i tak na korzyść OS X, tam wszystko działa zawsze płynnie, bez żadnego problemu, a Windows lubi sprawiać czasami jakieś niewytłumaczalne problemy.
Czytałem Twój kolejny post, czytałem odpowiedź Arka - zastanawiam się, czy to próba zaklinania rzeczywistości, czy rzeczywiście sprzęt niezoptymalizowany. Nie miałeś możliwości postawienia systemu na czysto - więc zapewne nie rozstrzygniemy tego.
Obecnie (legalny) rynek PC z preinstalowanymi systemami operacyjnymi to jakaś pomyłka. Mnóstwo prawdziwego szajsu, kupa ulepszaczy, upiękniaczy, zabezpieczeń, wersji beta, do tego niemal zawsze - aż do czasu Windows 8 - branding. Taki komputer nie jest dla osób, które chcą poważnie pracować / poważnie grać. To sprzęt dla osób, które chcą po wyjęciu komputera z pudełeczka natychmiast przesłać swoją pierwszą słit-focię. Każdy inny, dysponujący niezbędną wiedzą - albo wyczyści system ze zbędnego śmiecia, albo też postawi wszystko na nowo.
Jaka jest różnica między takowym zapchanym śmieciami pecetem a makiem? Taka, że Mac nie ma brandingu - sam w sobie jest brandingiem, dostajemy porządnie skonfigurowany goły, czysty system.
Jeżeli - jak pisali moi przedmówcy - wybierzemy czysty system, nie będziemy instalować żadnych niepotrzebnych rzeczy - wtedy niech stanie w szranki czy to Windows 7, czy też Windows 8 ze swoim makowym odpowiednikiem.
P.S. Narzekając na peceta - nie przeszkadza Ci to w posiadaniu "hamaka"?
Ja...?
Wbudowany firewall i antywir w zupełności wystarczy. Wirusy miałem ostatnio w czasach win98... Mity i legendy o wadach windowsa są na tym samym poziomie co mity i legendy o zaletach OSXa...sympatia sprowadza się do kwestii czysto psychologicznych i siły przyzwyczajenia...
Posiadam prywatnie dwa komputery z Windows 7 i jeden z Windows 8 - zapomniałem od lat, co to są wirusy. Nie boję się również "strachów" w postaci: "fejsbukowy wirus atakuje miliony użytkowników", "tysiące klientów xxx-banku ograbione z ich danych" itd.
Zasada jest dość prosta - higiena i tyle - używamy aplikacji z pewnych źródeł, nie odwiedzamy stron internetowych bez wiedzy na temat zagrożenia tam czyhającego, nie otwieramy podejrzanych wiadomości, nie jesteśmy naiwni i tyle. To sposób na najlepszy, darmowy antywirus.















