Apple coraz częściej próbuje wyznaczać nowe standardy, sprawiać, by kolejne firmy wzorowały się na ich nowym produktach. Idealnie w tą koncepcję wpasowuje się zaprezentowana już jakiś czas temu Magic Mouse - komputerowa mysz inna niż wszystkie dotąd znane. Czy jednak taka oryginalność wychodzi użytkownikowi na dobre? Przekonajcie się, czytając poniższą recenzję.

Zacznijmy od tego, co natychmiast wyróżnia Magic Mouse z tłumu innych dostępnych w sklepach myszek, czyli od oryginalnego wyglądu. Apple ma się czym pochwalić, nie dziwi więc fakt, że urządzenie sprzedawane jest w przezroczystym opakowaniu znanym np. z iPodów. W środku oprócz myszki znajdziemy też dwie baterie AA wymagane do zasilania urządzenia oraz niezbędne dokumenty. Według Apple mysz na jednym zestawie baterii potrafi wytrzymać 3-4 miesiące zwykłego używania. Nie miałem możliwości by to sprawdzić, ale podejrzewam, że rzeczywistość jest niewiele gorsza. Po 7 dniach ciągle zostało mi 95% pojemności baterii - wszystko dzięki automatycznemu systemowi oszczędzania.

Sama Magic Mouse ma tak aerodynamiczną sylwetkę, że kojarzy się z najwyższej klasy bolidem F1. Wyglądem przypomina mi poczciwego iPoda 5 generacji - tak samo pokryta jest z góry warstwą przezroczystego plastiku, pod którą widać białą powierzchnię z bardzo dyskretnym logo Apple. Po bokach i z dołu mysz pokryta jest aluminium, poza tym znajdziemy tu też laserowy czujnik oraz przełącznik z zieloną diodą sygnalizującą stan działania urządzenia. Trzeba przyznać, że takie połączenie aluminium z plastikiem i imitacją szkła wygląda świetnie i nie dziwię się, że trochę podobne zestawienie materiałów wykorzystano w nowym iPhone 4.

Mysz komunikuje się z komputerem poprzez Bluetooth, stąd też jesteśmy wolni od jakichkolwiek kabli. Po jej uruchomieniu, wykryciu i zajrzeniu w skromne ustawienia mogłem już bez problemu z niej korzystać. Jestem praworęczny, więc niczego nie musiałem zmieniać, wszystko zajęło niecałe 20 sekund.

Ergonomia

  1. Po kilku godzinach: dochodzę do wniosku, że Apple w końcu przedobrzyło. Jonathan Ive Ive w poszukiwaniu "idealnego wyglądu" zatracił główną naukę Dietera Ramsa - design powinien służyć użytkownikowi, funkcjonalność produktu ponad wszystko. Magic Mouse jest za niska, kurcząc moje długie palce dochodzi do sytuacji, gdy trzymam ją jedynie po bokach, a cała dłoń znajduje się w niewygodnej pozycji w powietrzu. Zastanawia mnie też fakt, dlaczego w końcu nie poprawiono kliknięcia prawym przyciskiem myszy - po prostu by to zrobić musimy zdjąć z myszy drugi palec.

  2. Po kilku dniach: ok, wypracowałem już całkiem wygodną pozycję. Magic Mouse jest prawie tak płaska jak blat stołu, stąd też palce leżą na niej prosto, nie są lekko skurczone jak w tradycyjnych myszkach. Musiałem zrezygnować z nawyku "przykrywania myszy całą dłonią" a po prostu chwycić ją przy samym końcu by zmieścić wyprostowane palce (jak na zdjęciu niżej). W takiej pozycji praca z Magic Mouse robi się wyjątkowo wygodna. Klikanie nie sprawia problemu, przewijanie i inne gesty również wykonuje się znacznie przyjemniej. Z pewnością po dłuższym czasie można się do tego wszystkiego przyzwyczaić, po prostu trzeba zrezygnować z poprzednich nawyków. No cóż, "Think Different".

Fakt, że niemal cała powierzchnia myszy jest klikalna ma tylko jedną wadę, choć oczywiście może to być po prostu moje osobiste odczucie. Po prostu mam wrażenie, że do kliknięcia wymagane jest użycie trochę większej siły niż w przypadku innych myszek. Na dodatek jest to również odrobinę głośniejsze niż np. w przypadku mojego Logitech M310.

Multi-Touch

Największą innowacją w Magic Mouse jest użycie technologii Multi-Touch, dzięki której urządzenie jest bodajże pierwszym połączeniem tradycyjnej myszy z touchpadem. Cała powierzchnia aż po logo Apple przypomina w działaniu dotykowy ekran iPhone oraz gładzik znany z MacBooków. Oczywiście kursorem sterujemy normalnie, przesuwając mysz po powierzchni np. biurka. Jednak do dyspozycji mamy też kilka gestów wykonywanych palcami na górnej powierzchni urządzenia. Przesunięcie dwóch palców w lewo działa jak przycisk Wstecz, w prawo - jak przycisk Dalej.

Brakuje mi jedynie znanego wszystkim posiadaczom MacBooków gestu uruchamiającego Expose. Bardzo często z tego korzystam i chętnie zobaczyłbym to też w Magic Mouse. Oczywiście nie możemy korzystać z czterech palców jak w gładziku (czymś musimy przecież trzymać mysz), ale Apple nie zdecydowało się na zagospodarowanie gestów trzy-palcowych, także widzę tu duże pole do popisu dla twórców dodatkowego oprogramowania do Magic Mouse. Szczególnie polecam program MagicPrefs, dzięki któremu możemy wręcz dowolnie ustawić wszystkie opcje myszy. Nawet zamiast kliknięć możemy włączyć tapnięcia znane z pracy na gładziku. Dzięki temu programowi mogłem w końcu przypisać ukochane Expose oraz włączyć "szczypanie" czyli możliwość powiększania i pomniejszania obrazu przy pomocy dwóch palców. Szkoda, że takich możliwości nie oferuje standardowe oprogramowanie Apple.

Przewijanie

Zapewne sporo czytelników tego tekstu korzysta lub korzystało kiedyś z poprzedniego modelu myszki Apple - Mighty Mouse. Przewijanie nie było jej najmocniejszą stroną. Rolka szybko się brudziła i była bardzo trudna do wyczyszczenia. Poza tym zwyczajnie odmawiała posłuszeństwa, w niektórych modelach nawet po kilkunastu dniach. Apple całkowicie rozwiązało problem rolki z Mighty Mouse. Jak? Zwyczajnie zrezygnowało w nowym modelu.

Dzięki technologi Multi-Touch mamy teraz możliwość przewijania zawartości okien po prostu przesuwając jednym palcem po powierzchni myszy jak po touchpadzie. Rozwiązanie jeszcze bardziej intuicyjne niż korzystanie z rolki i idealnie sprawdza się w praktyce, zwłaszcza, że możemy teraz przewijać strony nie tylko w pionie i poziomie, ale również pod skosem. Ciekawą funkcją jest możliwość włączenia inercji. To efekt znany choćby z iPhone'ów - kiedy oderwiemy palec przy przewijaniu, ekran podąża jeszcze przez chwilę w tym kierunku. Muszę przyznać, że zwiększa to znacznie komfort pracy z długimi dokumentami.

Zresztą, co tu dużo mówić, każdy kto choć raz korzystał z gładzika w MacBooku albo z iPhone poczuje się jak w domu. W tej chwili przewijanie z Multi-Touch to moim zdaniem największa zaleta Magic Mouse.

Podsumowanie

Trudno podsumować moje wrażenia po ponad dwóch tygodniach obcowania z Magic Mouse. Z pewnością jest to urządzenie oryginalne, odstające od innych myszek dostępnych na rynku. Wymaga od użytkownika zmiany przyzwyczajeń, ale w zamian oferuje intuicyjny zestaw funkcji dostępnych dzięki technologii Multi-Touch. Szczególnie nowe przewijanie powoduje, że już nigdy nie chciałbym wrócić do myszki ze zwyczajną rolką. Czy warto więc poświęcić kilka/kilkanaście dni na oswojenie się z Magic Mouse? Z pewnością tak, mysz wynagrodzi nam to później magicznie wygodną pracą.

Więcej o samej myszce poczytacie na stronie Apple: http://www.apple.com/pl/magicmouse/

----------------------------------------------------
Serdecznie dziękujemy firmie Apple za dostarczenie nam testowego modelu Magic Mouse oraz Piotrowi Czechowskiemu za zdjęcia