Od oficjalnego startu aktualnie najpopularniejszego, po App Store, internetowego sklepu z aplikacjami dla platform mobilnych - Android Marketu, minął rok i 3 kwartały. Tyle czasu potrzebowali programiści, aby stanąć u szczytu pierwszego sukcesu, 100 tyś. dostępnych aplikacji i miliarda pobrań. Jak ma się to do bezkonkurencyjnego numeru jeden na tej arenie sklepu dla platformy iOS? Cóż, oceńcie sami.

Big 604021db 9e28 4478 b9df 0f5f47e90a4b

Android Market był od początku ostro krytykowany przez polską społeczność korzystającą z platformy Android. Od chwili jego narodzin Polacy korzystający z telefonów z systemem Google'a na pokładzie, starają się "wymusić" na twórcach wprowadzenie płatnej wersji Marketu do naszego kraju. Dlaczego do tej pory nie udało się tego osiągnąć? Prawdę mówiąc nie mam pojęcia i jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy zajmują się tymi sprawami - jak pokazuje App Store, w Polsce można zarobić, a utrudnianie użytkownikom zakupu tych "ciekawszych" i bardziej zaawansowanych aplikacji (często programy mają swoje wersje PRO, które w przeciwieństwie do podstawowych są lepiej rozwiązane i bogatsze w dodatkowe funkcje) pozbawia ich poważnych sum, a i wywołuje niechęć wśród potencjalnych kupców. Czy warto więc inwestować w telefon z systemem, którego twórcy mają gdzieś pewną grupę odbiorców?

Przejdźmy jednak do meritum. Android Market do zdobycia swoistej "bariery" 100 tyś. aplikacji potrzebował 21 miesięcy, App Store tę granicę osiągnął po niespełna roku. Co więcej, kiedy sklep z aplikacjami dla iPhone OS (wówczas taką nazwę miała platforma) przekraczał tę magiczną granicę, mógł poszczycić się dwukrotnie większą liczbą pobrań, niż Android Market. Co ciekawe, mobilny system Apple był i nadal jest ograniczony sprzętowo - nie ma bogatej gamy urządzeń, które obsługują platformę, co zupełnie inaczej wygląda w przypadku Google'a - tutaj użytkownik może przebierać w przeróżnych markach i modelach. Co więc, tak naprawdę, jest przyczyną takiej a nie innej sytuacji? Czy Apple, które jako pierwsze uruchomiło tak "globalny" sklep, przejęło tym samym największą grupę potencjalnych kupców? Czy ograniczony na wiele sposobów system jest aż tak dobrym wabikiem? Przecież Android umożliwia użytkownikom instalowanie aplikacji z nieznanych źródeł bez konieczności łamania systemu. Ba, sam system jest open-source, można go modyfikować na dowolne sposoby. Google nie wprowadziło praktycznie żadnych ograniczeń, które mogłyby w jakikolwiek sposób godzić w użytkowników, a mimo to nadal pozostaje tak daleko w tyle.

Warto również podkreślić, że bardzo wielu deweloperów, którzy w App Store święcą triumfy, w żaden sposób nie interesują się Marketem, potencjalnym źródłem dodatkowych pieniędzy. Wprawdzie systuacja ta powoli się zmienia, ale w żółwim tempie. Dla przykładu Gameloft, jeden z największych gigantów App Store, na nowo wszedł do sklepu Androida dopiero jakiś czas temu i od razu zrobił porządne zamieszanie. Nota bene francuski deweloper swojego czasu ostro krytykował Market twierdząc, że ten nie przynosi oczekiwanych zysków, co było powodem odstąpienia od programowania na tę platformę pod koniec ubiegłego roku. Powrót jednak okazał się równie szybki co rychłe odejście i, jak się okazuje, na Markecie można zarobić. Problemem pozostaje tylko zasięg jego płatnej wersji, o czym już pisałem.

W czym więc tkwi potencjał Marketu (czywiście o ile takowy w ogóle istnieje)? Nie wiem. Pozostaje mi jedynie żywić nadzieję, że z czasem będzie rósł i zdobywał coraz silniejszą pozycję, ponieważ silna konkurencja zawsze przynosi świetne owoce nam, zwykłym szarym użytkownikom.