Marka House of Marley jest dobrze znana czytelnikom MyApple. Na naszych łamach regularnie pojawiają się testy jej słuchawek i głośników, a dwa lata temu miałem okazję opisywać m.in. model Get Together 2 XL. Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie nie tylko swoim wyglądem, ale przede wszystkim charakterem brzmienia. Teraz na rynku dostępna jest już trzecia generacja tej serii. W ostatnich tygodniach miałem okazję testować głośnik House of Marley Get Together 3.

House of Marley od początku swojej działalności konsekwentnie buduje własną tożsamość. Nie jest to kolejna marka, która produkuje anonimowe głośniki Bluetooth różniące się jedynie logo. Za jej powstaniem stoi rodzina Boba Marleya, a sam projekt miał być rozwinięciem filozofii legendarnego muzyka. Chodzi nie tylko o miłość do muzyki, ale także o szacunek dla natury i odpowiedzialność za środowisko. W rozwój marki zaangażowane są dzieci i wnuki Boba Marleya, a jej trzy filary pozostają niezmienne od lat: dobre brzmienie, oryginalny design i wykorzystywanie materiałów przyjaznych środowisku. To nie są puste hasła marketingowe. Wystarczy wziąć do ręki dowolny produkt House of Marley, by od razu zobaczyć, że producent rzeczywiście podchodzi do tego tematu poważnie.

Głośnik Get Together 3 trudno pomylić z inną marką. Jest więc naturalny bambus i charakterystyczna tkanina REWIND, wykonana z włókien pochodzących z recyklingu. Efekt jest bardzo elegancki. To głośnik, który równie dobrze wygląda na półce w salonie, jak i na drewnianym stole na tarasie. W świecie, w którym większość przenośnych głośników wygląda niemal identycznie, House of Marley nadal idzie własną drogą i trudno pomylić jego produkty z czymkolwiek innym.

Bambus od dawna jest znakiem rozpoznawczym marki i dobrze, że producent nie zrezygnował z tego elementu. Nie chodzi wyłącznie o estetykę. To materiał trwały, przyjemny w dotyku i zdecydowanie bardziej naturalny od tworzyw sztucznych. Podobnie jest z tkaniną REWIND, która powstaje z połączenia przetworzonego PET oraz bawełny organicznej. Dzisiaj wielu producentów chwali się ekologią, ale w przypadku House of Marley trudno odnieść wrażenie, że jest to jedynie modny slogan. Od początku działalności marki wykorzystywanie materiałów pochodzących z recyklingu jest jednym z fundamentów jej filozofii.

Get Together 3 nie jest małym kieszonkowym głośnikiem, którego zabrać można do plecaka podczas krótkiego spaceru. To sprzęt przeznaczony raczej do postawienia na stole, biurku czy tarasie. Dzięki temu producent mógł zastosować większe przetworniki i zaoferować zdecydowanie pełniejsze brzmienie niż w typowych mobilnych konstrukcjach.

Na górnej części obudowy znalazły się przyciski sterujące. Są dobrze wyczuwalne pod palcami i pozwalają obsłużyć najważniejsze funkcje bez sięgania po telefon. Możemy regulować głośność, zatrzymywać odtwarzanie, przełączać utwory wyłączyć podświetlenie LED wokół maskownicy, które samo w sobie robi bardzo dobre wrażenie. Nie jest ono przesadnie efektowne ani nachalne. To raczej subtelny element dodający urządzeniu charakteru, szczególnie wieczorem, kiedy głośnik stoi na tarasie lub w salonie przy przygaszonym świetle.

Samo połączenie z iPhonem przebiega bardzo sprawnie. Bluetooth działa stabilnie, a producent deklaruje zasięg dochodzący nawet do 30 metrów. W praktyce podczas testów nie miałem żadnych problemów z utrzymaniem połączenia, nawet przechodząc z telefonem do innego pomieszczenia czy wychodząc na ogród.

Jedną z nowości jest obsługa technologii Auracast. To rozwiązanie, które z czasem będzie zyskiwało na znaczeniu. Pozwala ono połączyć ze sobą wiele kompatybilnych głośników i odtwarzać tę samą muzykę jednocześnie w różnych miejscach domu czy ogrodu. Dla osób budujących większy system bezprzewodowy może to być bardzo ciekawa funkcja. Oczywiście wymaga ona zgodnych urządzeń, ale dobrze, że House of Marley już teraz wspiera ten standard.

Producent nie zapomniał również o klasycznym wejściu analogowym mini jack. Bez problemu można podłączyć starszy odtwarzacz, komputer czy inne źródło dźwięku. Ładowanie odbywa się natomiast przez USB-C, co dzisiaj jest już właściwie standardem.

Czas pracy na baterii wynosi do dziesięciu godzin. Oczywiście wszystko zależy od poziomu głośności, ale przy normalnym słuchaniu spokojnie wystarcza to na cały dzień. Nie jest to rekord na rynku, ale trudno uznać ten wynik za wadę. Większość użytkowników i tak będzie ładowała głośnik raz na kilka dni.

Najważniejsze w przypadku każdego głośnika pozostaje jednak brzmienie. I właśnie tutaj Get Together 3 pokazuje, dlaczego seria cieszy się tak dobrą opinią. House of Marley od lat stawia na dźwięk przyjemny, ciepły i muzykalny. Nie próbuje za wszelką cenę imponować sztucznie podbitym basem ani przesadnie wyeksponowaną górą pasma. To granie nastawione przede wszystkim na przyjemność słuchania.

Podczas testów większość czasu spędziłem z najnowszym singlem Deep Purple. To muzyka, która wymaga odpowiedniej czytelności gitar, dobrze pokazanej sekcji rytmicznej i naturalnie brzmiącego wokalu. Get Together 3 radzi sobie z tym naprawdę dobrze. Gitara zachowuje odpowiednią ostrość, ale nie staje się męcząca. Wokal pozostaje wysunięty przed instrumenty, a całość brzmi spójnie i naturalnie.

Dużo czasu poświęciłem także muzyce Rush. Nie jest to przypadek, bo powoli zaczynam przygotowania do przyszłorocznego koncertu tej grupy w Polsce. Nagrania Rush potrafią być wymagające dla sprzętu audio. Wystarczy wspomnieć skomplikowane partie basowe Geddy’ego Lee czy charakterystyczną perkusję Neila Pearta. Tutaj Get Together 3 pozytywnie zaskakuje. Bas pozostaje szybki i dobrze kontrolowany, nie przykrywa średnicy, a perkusja zachowuje odpowiednią dynamikę. Nie jest to oczywiście poziom pełnowymiarowego zestawu stereo, ale jak na głośnik Bluetooth tej klasy rezultat jest naprawdę bardzo dobry.

Skoro już byłem przy Kanadzie, to nie mogłem odmówić sobie odsłuchu nagrań Angine De Poitrine. Ten zespół, podobnie jak Rush, pochodzi właśnie z Kanady i coraz częściej przewija się w rozmowach fanów rocka progresywnego. Ich muzyka jest pełna zmian tempa, rozbudowanych aranżacji i wielu planów, dlatego dobrze sprawdza się jako materiał testowy dla każdego głośnika. Get Together 3 poradził sobie z nią bardzo dobrze. Poszczególne instrumenty pozostawały czytelne nawet w bardziej złożonych fragmentach, a całość nie traciła energii. Szczególnie spodobało mi się, jak głośnik oddaje gitary i pracę sekcji rytmicznej, nie pozwalając, by którykolwiek element dominował nad pozostałymi. To muzyka wymagająca, a House of Marley pokazał, że potrafi ją zaprezentować w sposób spójny i przyjemny w odbiorze.

Nie mogło oczywiście zabraknąć własnej muzyki. Sporo czasu spędziłem słuchając wydanej w maju najnowszej płyty „Before the Birth of Light” mojego zespołu Sacriversum. Znam ten materiał doskonale, bo jestem jego współautorem, nagrałełm gitary i wraz z kolegami z zespołu czuwałem nad miksami, więc łatwo wychwycić wszelkie zmiany w sposobie prezentacji dźwięku. Get Together 3 pokazuje go z dużą ilością energii. Gitary mają odpowiednią masę, wokale pozostają czytelne nawet w bardziej gęstych fragmentach, a całość nie zamienia się w dźwiękową ścianę. Szczególnie spodobało mi się to, jak głośnik radzi sobie z zachowaniem równowagi pomiędzy cięższymi gitarami a klawiszami i partiami wokalnymi.

Producent przygotował trzy tryby korekcji dźwięku. Domyślny Marley Signature Sound okazał się moim zdecydowanym faworytem. Oferuje najbardziej naturalny balans tonalny i właśnie z niego korzystałem przez większość testów. Tryb Bass Boost rzeczywiście wyraźnie wzmacnia niskie tony. Przy muzyce elektronicznej czy hip-hopie może się podobać, choć w przypadku rocka i metalu częściej wracałem do ustawienia standardowego. Z kolei tryb Outdoor zwiększa czytelność dźwięku podczas słuchania na zewnątrz, gdzie część detali ginie przez hałas otoczenia. Nie są to kosmetyczne zmiany. Każdy z tych trybów rzeczywiście wpływa na charakter brzmienia i pozwala dopasować je do sytuacji.

Na uwagę zasługuje także stereofonia. Mimo stosunkowo kompaktowych rozmiarów Get Together 3 potrafi zbudować całkiem szeroką scenę. Instrumenty nie są upchnięte w jednym punkcie, a muzyka brzmi przestrzennie. Oczywiście najlepszy efekt uzyskamy siedząc przed głośnikiem, ale nawet podczas swobodnego przemieszczania się po pokoju dźwięk zachowuje swoją spójność.

Przy maksymalnej głośności urządzenie nadal zachowuje kontrolę nad dźwiękiem. Nie pojawiają się nieprzyjemne przesterowania ani wyraźne zniekształcenia. To ważne, bo właśnie podczas spotkań ze znajomymi czy imprez w ogrodzie najczęściej korzysta się z pełnej mocy głośnika. Get Together 3 bez problemu nagłośni średniej wielkości salon czy taras.

To, co podoba mi się najbardziej w produktach House of Marley, to ich konsekwencja. Producent nie goni ślepo za modą. Nadal tworzy sprzęt rozpoznawalny na pierwszy rzut oka, wykorzystuje naturalne materiały i stawia na brzmienie, które ma własny charakter. Trzecia generacja Get Together nie próbuje rewolucjonizować całej serii. Zamiast tego rozwija pomysły znane z poprzednich modeli, dodając obsługę Auracast, nowe tryby korekcji dźwięku oraz subtelne podświetlenie LED.

Jeżeli dwa lata temu spodobał mi się Get Together 2 XL, to po kilku tygodniach z Get Together 3 mogę powiedzieć, że House of Marley nadal idzie w dobrym kierunku. To głośnik dla osób, które chcą czegoś więcej niż kolejnej plastikowej tuby Bluetooth. Oferuje bardzo dobre brzmienie, charakterystyczny wygląd, wygodną obsługę i filozofię, która od lat wyróżnia tę markę na tle konkurencji. Nie próbuje być wszystkim dla wszystkich. Po prostu robi to, co powinien robić dobry głośnik – pozwala cieszyć się muzyką. A właśnie o to przecież chodzi.

Głośnik House of Marley Get Together 3 dostępny jest w sieci salonów Top Hi – Fi & Video Design w cenie 599 zł.