AirPods Max były dla mnie jednymi z tych produktów Apple, które od początku trudno było ocenić jednoznacznie. Z jednej strony zachwycały wykonaniem, sposobem integracji z ekosystemem i charakterem brzmienia, którego próżno było szukać w większości bezprzewodowych słuchawek. Z drugiej – miały swoje dziwactwa, ograniczenia i cenę, która – co tu ukrywać – była (i jest) wysoka. Przez ostatnie lata używałem ich praktycznie codziennie i do AirPods Max 2 podchodziłem z dużą ciekawością, zwłaszcza że wizualnie starszy i nowy model nie różnią się od siebie. Apple nie próbowało wymyślać tego produktu od nowa, bo i po co? To nie jest rewolucja. To bardzo konsekwentna ewolucja, która w praktyce poprawia niemal wszystkie największe problemy pierwszej generacji.

Stawiając obok siebie starszy i nowszy model AirPods Max, trudno znaleźć różnicę. Obie pary słuchawek wyglądają identycznie – aluminiowe muszle, stalowy pałąk i materiałowa siatka na górze – nawet kolor (północ) jest taki sam. Nic zatem dziwnego, że słuchawki robią bardzo dobre wrażenie. Tak jak poprzedni model, tak i ten jest ciężki w porównaniu z innymi słuchawkami nausznymi z tej półki cenowej. To jedne z najcięższych słuchawek bezprzewodowych na rynku. Po kilku godzinach pracy przy komputerze da się ten ciężar odczuć. Apple najwyraźniej uznało jednak, że metalowa konstrukcja jest częścią tożsamości tego produktu i trudno się z tym nie zgodzić.

Największe zmiany zaszły w ich wnętrzu. Czip H2 robi tutaj ogromną różnicę i właściwie od pierwszych minut słychać, że Apple mocno przebudowało sposób, w jaki te słuchawki grają. AirPods Max 2 brzmią dojrzalej. Dźwięk jest bardziej uporządkowany, bas lepiej kontrolowany, a średnica wyraźniejsza. Nadal nie są to słuchawki dla audiofilów, którzy siedzą z DAC-iem i analizują każdy detal nagrania, ale prawda jest też taka, że większość ludzi kupujących AirPods Max nigdy tego nie oczekiwała. Ba! Będąc muzykiem regularnie spędzającym czas w studiu nagrań, sam tego nie oczekuję. Apple bardzo dobrze wyczuło balans pomiędzy efektownością a uniwersalnością i dzięki temu praktycznie każdy gatunek muzyczny brzmi tutaj po prostu dobrze. Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak przestrzeń. AirPods Max 2 potrafią stworzyć zaskakująco szeroką scenę jak na słuchawki Bluetooth, a Dolby Atmos i dźwięk przestrzenny w filmach czy serialach w końcu przestały być tylko marketingowym dodatkiem.

Apple poprawiło też ANC i tutaj różnica względem pierwszej generacji jest już bardzo wyraźna. Poprzednie AirPods Max były świetne w tłumieniu jednostajnego hałasu, ale czasami gubiły się przy bardziej dynamicznych dźwiękach otoczenia. Na przykład w kawiarni, do której zaglądałem dwa razy w tygodniu popracować wieczorem, wolałem używać AirPods Pro, bo Maksy przepuszczały w pewnych sytuacjach głosy rozmów. Dwójki radzą sobie zauważalnie lepiej w tych samych warunkach i w tej samej kawiarni. Co ważne, Apple nadal robi to w bardzo naturalny sposób, bez uczucia odcięcia od świata. Tryb kontaktu także działa świetnie i momentami można wręcz zapomnieć, że ma się słuchawki na głowie.

Bardzo podoba mi się też to, że Apple nie zepsuło sterowania. Digital Crown pozostaje jednym z najlepszych sposobów kontrolowania słuchawek. Fizyczne pokrętło jest wygodniejsze od paneli dotykowych. Wszystko działa precyzyjnie i szybko.

AirPods Max 2 są produktem bardzo mocno osadzonym w ekosystemie Apple. Tutaj nic się nie zmieniło. Automatyczne przełączanie między urządzeniami Apple nadal działa fantastycznie. To m.in. właśnie ten komfort użytkowania sprawia, że AirPods Max 2 trudno oceniać wyłącznie przez pryzmat parametrów technicznych.

Smart Case wygląda właściwie identycznie jak kilka lat temu. Etui ma robić tylko dwie rzeczy: chronić muszle i usypiać słuchawki, oszczędzając baterię. I w praktyce robi to całkiem dobrze.

Po kilku tygodniach z AirPods Max 2 mam jednak dokładnie to samo poczucie, które towarzyszyło mi przy pierwszej generacji, tylko tym razem znacznie trudniej wskazać wady tego produktu. Apple wzięło słuchawki, które już wcześniej były bardzo dobre, i poprawiło niemal wszystkie ich największe problemy. Grają lepiej, mają wyraźnie skuteczniejsze ANC i po prostu sprawiają ogromną przyjemność z użytkowania.

To nie są słuchawki dla każdego i Apple nawet nie próbuje udawać, że jest inaczej. Na papierze konkurencja często oferuje więcej: lepsze kodeki, niższą wagę czy dłuższy czas pracy na baterii. Tyle że Apple – podobnie jak przy pierwszej generacji – sprzedaje tutaj coś więcej niż same słuchawki. Sprzedaje doświadczenie korzystania z całego ekosystemu.

Jeśli więc zależy Wam przede wszystkim na naturalnej integracji z urządzeniami Apple, bardzo dobrym brzmieniu, świetnym ANC i charakterystycznym wzornictwie, AirPods Max 2 są dziś jednymi z najlepszych słuchawek bezprzewodowych w swojej klasie.

Artykuł ukazał się w MyApple Magazynie nr 3/2026

Pobierz MyApple Magazyn nr 2/2026