Apple AirTag 2
Dość niespodziewanie w ostatnim tygodniu Apple wprowadziło do sprzedaży nową wersję swojego lokalizatora AirTag. Przez ostatnie dwa dni miałem okazję go testować i mogę podzielić się z Wami pierwszymi wrażeniami.
Zacznę od tego, że AirTag, czy wprowadzony wraz z nim nowy protokół pozwalający także innym lokalizatorom na pracę nawet bez połączenia z iPhone’em, był dla mnie błogosławieństwem, zwłaszcza podczas tras koncertowych moich zespołów. Kilka gitar, skrzynki z efektami, kable, bagaż — wszystko to każdego dnia trzeba wyładowywać z busa do klubu lub hotelu, a następnego dnia ładować z powrotem. Jeszcze kilka lat temu standardem było gubienie drobnych rzeczy podczas takich eskapad. Zdarzało się, że jakiś zespół zapomniał z klubu gitary czy wzmacniacza. Dzięki AirTagom mogę mieć pieczę nad całą moją menażerią w sposób wygodny. Po zapakowaniu się do busa po koncercie odpalam aplikację Znajdź i widzę, czy wszystkie moje gitary, cały sprzęt i bagaż są ze mną. AirTagi znajdują się także w portfelach, plecakach, są przypięte do kluczy, a nawet na obroży naszego psa. Z perspektywy moich własnych, bogatych i pozytywnych doświadczeń z AirTagami po dwóch dniach mogę śmiało napisać, że nowy AirTag jest wyraźnie lepszy, ale… od początku.
Wizualnie nowy AirTag nie różni się od poprzednika. Ta sama forma dużej tabletki. Plastikowa obudowa i metalowe wieczko z logo Apple. Stawiając obok siebie stary i nowy lokalizator, właściwie trudno je odróżnić. Jedyna różnica z zewnątrz to napisy na krawędzi wieczka. Na nowym AirTagu w większości są to wielkie litery (kapitaliki). To bardzo drobny szczegół, gdyż napisy na krawędzi wieczka widoczne są jedynie pod światło.
To, czym wyraźnie różni się nowy AirTag od starego, to zasięg Bluetooth. Zastosowano w nim bowiem nowy, ulepszony układ Ultra Wide Band. Zasięg zwiększył się o około 3–4 metry — tak przynajmniej wynika z moich własnych testów. Oba AirTagi leżały na biurku, a ja wyszedłem z domu i sprawdzałem, w jakiej odległości połączą się one z moim iPhone’em. W znacznie większej odległości aplikacja Znajdź przechodziła w tryb dokładnego naprowadzania. W przypadku nowego AirTaga było to 5–6 metrów, a starego jedynie 2–3 metry. Ma to moim zdaniem ogromne znaczenie – i nie chodzi tylko o wygodę szybkiego odnalezienia przedmiotu w domu, np. kluczy z użyciem naprowadzania, ale aktualizowania położenia AirTaga na odległość.
Warto tutaj bowiem przypomnieć, że AirTagi oraz lokalizatory innych producentów zgodne z aplikacją Znajdź (a więc wspierające opracowany przez Apple protokół) rozsyłają swój sygnał przez Bluetooth, który odbierają iPhone’y, iPady czy komputery Mac innych użytkowników i przesyłają na serwery Apple. Każde z tych urządzeń Apple jest swego rodzaju satelitą globalnej sieci Znajdź. Sygnały i informacje są oczywiście anonimowe. Dzięki temu rozwiązaniu pozycja zagubionego przedmiotu z AirTagiem będzie niemal na pewno aktualizowana w aplikacji Znajdź, nawet jeśli jego właściciel znajduje się setki czy tysiące kilometrów dalej. Dokładność tego rozwiązania testuję właśnie na trasach koncertowych, gdy np. wybieramy się na miasto, a nasz bus ze sprzętem odjeżdża z hotelu i zmienia swoje położenie. Widzę wtedy dokładnie, gdzie pojechał, bo na mapie zaznaczone są wszystkie moje AirTagi umieszczone w futerałach gitar czy skrzynkach ze sprzętem.

Nowy AirTag, mający znacznie większy zasięg rozsyłania sygnału przez Bluetooth, ma więc większe szanse na „złapanie” w swoim zasięgu czyjegoś iPhone’a (zwłaszcza 17, 17 Pro lub Air), iPada czy Maca niż jego starszy model.
Kolejną słyszalną zmianą jest sygnał dźwiękowy. Ten w nowym AirTagu jest wyraźnie wyższy, bardziej „kłujący” w uszy, mniej przyjemny, ale za to wyraźniejszy, bardziej słyszalny. Dzięki temu zdecydowanie łatwiej go znaleźć, a więc i przedmiot, do którego jest przyczepiony.
Wspomnieć też wypada, że nowy AirTag wspiera precyzyjne wyszukiwanie (dla mnie lepszym określeniem jest naprowadzanie) przez zegarek Apple Watch Ultra 2 i nowszy oraz Series 9 i nowszy. Nie miałem możliwości, by to przetestować — mój Apple Watch Ultra 1 wciąż spełnia swoje zadania i szybko się z nim nie rozstanę.

Nowy AirTag jest wyraźnie lepszy od starszego modelu, choć nie planuję wymienić wszystkich moich lokalizatorów Apple, gdyż bardzo dobrze spełniają swoją rolę. Na pewno jednak kupię kilka kolejnych i wtedy może pozamieniam je. Są bowiem przedmioty, których dokładniejsza lokalizacja z większej odległości ma dla mnie znaczenie.
Wpis pierwotnie opublikowany w MyApple Magazynie nr 1/2026
![]() | ![]() |


