Nie będzie to wpis o wyższości fotografii kolorowej nad czarno-białą czy odwrotnie, ponieważ każda z tych technik jest całkowicie odrębna i niezastąpiona w zależności od sytuacji i tego co chcemy utrwalić w kadrze, na co zwrócić uwagę odbiorcy. Z technicznego punktu widzenia zapewne najlepiej byłoby zawsze robić zdjęcie barwne a następnie w razie potrzeby zdjąć z niego kolor, ale co jeśli już patrząc na fotografowaną scenę jesteśmy przekonani, że ów realizm jest nam zbędny? Dlaczego od razu nie pominąć etapu koloru i nie pstryknąć w czerni i bieli kadrując i komponując wyłącznie światłem i jego brakiem? Na takie właśnie okazje chciałabym przedstawić Wam kilka aplikacji do fotografii wyłącznie czarno-białej.

Big b1fd066e e1b1 49d8 837e afe109b36815

Blackie (iOS) to dość rozbudowana aplikacja, którą można zarówno zrobić zdjęcie korzystając z podglądu efektu końcowego w czasie rzeczywistym, jak i wybrać je z biblioteki (w której są już wyświetlane jako czarnobiałe) i poddać obróbce. Opcje, które pozwalają nam wpłynąć na to jak będzie wyglądać zdjęcie to regulatory (mods), ustawienie losowe oraz ustawienia wstępne (presets), które możemy skonfigurować wg własnego życzenia. W tej pierwszej grupie narzędzi znajdziemy m.in. listę klasycznych już filmów emulowanych przez aplikację (np. TRI-X Kodaka, HP5 Ilforda czy Lomography Lady Gray), konfigurowalną winietę i cały zestaw parametrów obrazu. Warto wspomnieć też o dostępnym w aparacie trybie ręcznym, w którym samodzielnie ustawimy czułość, czas otwarcia migawki, ekspozycję, ostrość i balans bieli. Z kolei fani siatek znajdą tu dziesięć wersji matówek począwszy od reguły trójpodziału na poziomicy skończywszy. To tylko niektóre z opcji oferowanych przez Blackie, przez co można odnieść wrażenie, że obsługa mimo minimalistycznego interfejsu jest jednak nieco mało intuicyjna i wymaga spędzenia dłuższej chwili na rozpoznaniu “co do czego”. Z drugiej jednak strony aplikacja jest dzięki wbudowanym funkcjom doprawdy wyjątkowa i warta wypróbowania.

Lenka (iOS, Android) to darmowa aplikacja stworzona przez znanego fotografa Kevina Abosha, który zasłynął sprzedanym za milion euro zdjęciem.. ziemniaka. Jest dużo prostsza niż Blackie, twórca skupił się na doborze tylko kilku parametrów fotografowanej sceny: ekspozycji, ostrości, podbarwieniu zimnym/ciepłym tonem i kontrastu. Jest możliwość włączenia lampy w tryb “latarki” co jest to rzadko spotykane a bardzo przydatne jeśli potrzebujemy światła modelującego, pamiętam o takiej możliwości np. w Camera+. Obróbka zdjęcia po wykonaniu została ograniczona do możliwości wykadrowania. I to tyle. Minimalizm godny czerni i bieli, jednak w wielu przypadkach wystarczający aby szybko wykonać interesujące ujęcie. WYSIWYG (“what you see is what you get”) w czystej, nieskomplikowanej formie.

BlackCam (iOS, Android) jest również dość prosta w obsłudze, jednak w przeciwieństwie do Lenki daje możliwość edytowania zdjęć z biblioteki (przyciskiem w lewej dolnej części ekranu wybieramy czy chcemy zaimportować zdjęcie z rolki czy też podejrzeć kadry ostatnio zrobione w tej aplikacji). Aplikacja bazuje przede wszystkim na kilkudziesięciu czarno-białych filtrach, które trzeba przyznać są dobrane naprawde przyzwoicie. Oprócz tego mamy możliwość wyregulowania jasności, kontrastu, wienietowania, zmiany formatu na kwadrat i włączenia rozmywania kadru w miejscach pozbawionych fokusu (ta funkcja działa wyjątkowo ciekawie). Prosta, szybka aplikacja hołdująca zasadzie WYSIWYG.

Nova (dawniejsza nazwa to Ansel) to jedyna z opisanych tu aplikacji pozbawiona wbudowanego aparatu. Zamiast tego importuje ona zdjęcia z biblioteki już w odcieniach szarości. Kiedy zdecydujemy się na pracę z którymś z nich zostaje ono oznaczone żółtym kwadratem a u dołu ekranu pojawiają się opcje edycji i eksportu po niej. Podczas edycji mamy możliwość skorzystania z kilku ustawień wstępnych lub narzędzi. Poza standardowymi regulacjami znajdziemy tu też ciekawsze, np. gradient nasuwany od góry zdjęcia przydatny np. przy przejaskrawionym niebie, lub transformaty proporcji pozwalające skorygować perspektywę pionową i poziomą ujęcia. Wszystkie edytowane zdjęcia są dostępne z zakładki Edited ekranu głównego, co przydaje się jeśli chcemy po jakimś czasie powrócić do któregoś z nich i wprowadzić jakieś nowe zmiany, po czym powtórzyć eksport. Mimo prostoty i braku aparatu jakość presetów i narzędzi stawia Novę na wysokiej pozycji. Aplikacja dostępna jest w amerykańskim sklepie AppStore.

MPro (iOS) daje znacznie więcej możliwości wpływania na wynik kadru niż pozostałe aplikacje, jednak nie robi tego udostępniając drastycznie większą liczbę narzędzi. Twórcy położyli nacisk na uwzględnienie aspektów podstaw fotografii, zatem mamy tu takie smaczki jak wbudowane filtry kolorów (z dodatkowym filtrem podczerwonym, którego nie ma chyba żadna inna aplikacja w AppStore), suwak kompensacji ekspozycji, rozdzieloną regulację punktów fokusu i ekspozycji z niezależnymi blokadami wartości, możliwość zapisu do TIFF łącznie z konfigurowalnymi znacznikami EXIF, światło modelujące, formaty panoramiczne 16:9 i 6:17 i kilka innych ciekawostek. Tu wskazówka: większość stałych opcji aplikacji jest umieszczona w Ustawieniach systemu a nie aplikacji, a warto do nich zajrzeć. Aplikacja zdecydowanie nie dla początkujących, jednak jeśli ktoś już przebrnie przez inne podstawowe narzędzia, MPro odwdzięczy się wyjątkową jakością i możliwością kontroli kadrów.

Na temat fotografii czarno-białej powstały setki opasłych tomisk i długich tekstów, w których znajdziemy wszystko na temat wzajemnych relacji artystycznej formy i treści. Subiektywnie jednak patrząc wszystko zależy od tego jakie w chwili wciskania spustu migawki kierują nami uczucia i pobudki, czy chcemy pokazać “co” czy “jak”, czy jesteśmy gotowi poświęcić realizm kolorowego świata na rzecz skąpanej w szarościach reporterskiej sceny, z której zazwyczaj brak koloru paradoksalnie wydobywa elementy, na które nie zwrócilibyśmy uwagi patrząc na barwny oryginał.

Zdjęcie tytułowe: Marcin Kosmowski