Niedawno zmagałem się z małym problemem, w wyniku aktualizacji Xcode straciłem kilka ostatnich zmian w swoich aplikacjach i musiałem je napisać od nowa. Oczywiście miałem dysk zewnętrzny do kopii zapasowych, jednak nie jest on ciągle podłączony do laptopa i małe zmiany na dysku mogą zwyczajnie być pominięte między kopiami. Dlatego przyszedł dla mnie czas na ciągłe backupy sieciowe.

Big f8ddfe0b f4b4 4ea3 82fb 3b158c791a55

Mamy kilka możliwości na rozwiązanie Time Machine w naszej sieci:

  • Airport Extreme z dyskiem twardym pod USB;

  • Time Capsule;

  • NASy innych producentów;

  • Postawienie własnego serwera plików opartego na Linuxie

Opcje te różnią się nie tylko ceną, ale także stabilnością działania. Ja przez ostatnie kilka lat obcowałem z każdą możliwą kombinacją. Ostatecznie padło na jednak na Airporta Extreme z dyskiem, którego poprzednio używałem do kopii. Wielu z Was może to dziwić, sam na początku podchodziłem do tego sceptycznie ze względu na na zastosowany w routerze Apple kontroler USB 2.0, który powinien spowodować znaczące straty w transferach. Jest to fakt, nie ukrywam, że maksymalna szybkość odczytu/zapisu przy połączeniu Wi-Fi 5GHz w teście syntetycznym wynosi około 300Mb/s przy TX-Rate 450Mb/s(Wifi N). Jednak jak zwykle to bywa takie sprawdzanie wydajności nie ma żadnego odniesienia do realnej wydajności tworzenia kopii zapasowej.

airport time machine

Dlaczego tak się dzieje akurat w tym przypadku? Odpowiedź jest prosta: * Jedyna "duża" kopia to pierwsza, którą zapisujemy na dysk, potem nadpisywane są tylko zmiany na dysku i nawet nie wiemy kiedy Time Machine tworzy nową kopię (chyba że mamy monitor ruchu sieciowego w iStat Menus) * Każdy system operacyjny i większość naszych danych to pliki bardzo małych rozmiarów, takie transfery na każdym urządzeniu sieciowym będą wolniejsze i tego nie ma jak przeskoczyć(zaciera się różnica wydajności między Airportem i Time Capsule) * Dodatkowo na szybkość połączenia ma wpływ przepustowość sieci bezprzewodowej, nie oszukujmy się, wyniki połączeń nawet w standardzie AC trzymają parametry tylko w pokoju, gdzie znajduje się nadajnik - w moim przypadku przy większych odległościach ściany lepiej penetruje stara sieć w standardzie 2.4GHz.

Z powyższych punktów wynika, że do codziennego użytku nie musimy wybrać najdroższej i najszybszej opcji - różnicę wydajności skonsumuje połączenie bezprzewodowe i właściwości operacji na małych plikach. Jedyną ważną dla mnie rzeczą była stabilność i trwałość mojej kopii. Dlatego już z marszu polecam odrzucenie wszystkich rozwiązań wspierających Time Machine od firm trzecich. Jedna mała zmiana w nowym OSXie i możemy na kilka miesięcy zostać z ręką w nocniku czekając na niezbędną aktualizację. Strach już mówić o tym, że kopie na NASach/serwerach z linuxem nie są tworzone bezpośrednio na systemie plików HFS+, a jeśli nawet są(na linuxie jest mocno testowy sterownik z opcją zapisu na tym systemie plików) to nie umiałbym zaufać takiej protezie. Mogą się zdarzyć uszkodzenia obrazu z kopią lub nawet całego systemu plików.

airport time machine

Wiemy już, że jeśli zależy nam na niezawodności to lepiej powierzyć kopię Time Machine urządzeniu sieciowemu produkcji Apple. Teraz rodzi się ostanie ważne pytanie. Time Capsule czy Airport Express z dyskiem USB? Wcześniej ustaliliśmy, że realna różnica w wydajności nie jest widoczna właściwie wcale - kopiowanie małych plików po sieci zawsze będzie trochę trwało. 5h na 256GB można uznać za znośny wynik, szczególnie, że dotyczy on tylko pierwszej kopii na nowym dysku. Co przekonało mnie do Airporta, napewno nie tylko cena - dysk z przygotowaną przez router kopią można potem szybko wpiąć do komputera celem szybkiego odtworzenia swojej kopii. Tego nie zaoferuje żaden Time Capsule a jest to bardzo ważne, nie wiem jak wy, ale ja po nagłej utracie komputera/awarii nie będę chciał czekać na swoje dane kilku godzin i jeszcze za ten „feature” dopłacać Apple za droższy router.

Decyzja jak zawsze należy do Was - każdy znajdzie coś dla siebie. Trzeba tylko ocenić ile danych będziemy codziennie wysyłać do swojej kopii Time Machine. Ważne jest też realne ocenienie wydajności naszej sieci domowej, przewaga Time Capsule jest istotna tylko metr od routera lub w przypadku połączenia po kablu.

Co sądzicie o moim wyborze i czym się kierowaliście przy zakupie swojego sprzętu do Time Machine? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.