Wszystko, co piszą koledzy powyżej to prawda. Jeżeli komuś z testu wychodzi, że i5 sprzed 11 lat jest szybszy od M3 i nie zapala mu się żadna lampka ostrzegawcza, że ten wynik może nie być miarodajny, tylko się nim bezrefleksyjnie dzieli, to, przepraszam, ale naprawdę nie powinien się zabierać za testowanie. Testowanie to jest również umiejętność krytycznej oceny i analizy surowych rezultatów.
Mikołaju, częściowo się z Tobą zgadzam. Z jednej strony faktycznie powinienem zwrócić większą uwagę na obciążenie sprzętu w trakcie wykonywania testu — to cenna uwaga. Mam też świadomość, że sam test może nie być idealny, a nawet wadliwy, choć warto zaznaczyć, że na innych urządzeniach działa zgodnie z oczekiwaniami.
Z drugiej strony trzeba pamiętać, że testy nie zawsze służą wyłącznie do technicznej weryfikacji wydajności. Często mają one na celu ocenę realnego doświadczenia użytkownika — szczególnie takiego, który nie jest osobą techniczną i nie analizuje wykorzystania CPU czy innych parametrów systemowych, tylko po prostu oczekuje płynnego działania.
Dlatego zestawiając tę i5 6. generacji z moim drugim, znacznie mocniejszym komputerem, widzę wyraźną różnicę nawet przy bardzo prostych zadaniach, gdzie użycie CPU oscyluje na poziomie kilku procent. W praktyce przekłada się to na odczuwalnie gorszą responsywność starszego sprzętu. W mojej ocenie założenie, że gdyby ten procesor był bardziej obciążony (np. 100% zamiast 10%), to działałby szybciej, jest po prostu błędne.
W kontekście MacBook Air M3 16/512 sprawa jest dla mnie o tyle istotna, że w teście Aquarium ten sprzęt — przynajmniej w moim przypadku — nie radzi sobie tak, jak można by oczekiwać po tej klasie urządzenia. Co więcej, podobne odczucia mam również w codziennym użytkowaniu systemu, nie tylko w samym teście.
Zdarzają się na MBA sytuacje, w których aplikacje potrafią się przycinać, ikony w systemie doczytują się z opóźnieniem, a całość sprawia wrażenie mniej płynnej i wolniejszej, niż sugerowałaby specyfikacja sprzętu. To są rzeczy, które z perspektywy zwykłego użytkownika są od razu zauważalne i mają realny wpływ na komfort pracy.
Warto też zwrócić uwagę, że ocena takiego sprzętu jest w dużej mierze względna i zależy od punktu odniesienia. Osoby, które wcześniej korzystały ze słabszych komputerów albo miały problemy z ich konfiguracją, faktycznie mogą mieć bardzo pozytywne odczucia i uznać, że Air działa świetnie. Natomiast w przypadku przesiadki ze sprzętu ze średniej półki (dobrze skonfigurowanego i sprawnie działającego), moje odczucie jest niestety takie, że mamy do czynienia z pewnego rodzaju krokiem wstecz pod względem płynności i responsywności.
Jeśli chodzi o renderowanie wideo, nie mam wystarczającej wiedzy ani punktu odniesienia, żeby się w tym zakresie wypowiadać, więc tutaj pozostawiam pole do dyskusji innym.
Wracając jeszcze do samego Neo — przeglądałem w internecie różne recenzje i faktycznie w większości są one pozytywne. Nie neguję tego, że dla wielu użytkowników ten sprzęt spełnia swoje zadanie i będzie w pełni wystarczający.
Trzeba jednak brać pod uwagę, że oczekiwania wobec komputera są bardzo różne. Nie każdy zwraca uwagę na absolutną płynność działania czy natychmiastową reakcję na każdą interakcję. Dla części osób ważniejsze będzie to, że system działa stabilnie, „wystarczająco szybko” i nie sprawia większych problemów w codziennym użytkowaniu.
Natomiast z mojej perspektywy — gdzie zwracam uwagę na detale takie jak responsywność interfejsu, płynność animacji czy czas reakcji aplikacji — te różnice są już bardziej zauważalne i mają realny wpływ na odbiór sprzętu jako całości.