Sytuacja jest następująca. Żona ma iPhone 8. Od kilkunastu tygodni słyszę, że bateria nie trzyma nawet dnia (albo i krócej), że ja to mam ładne zdjęcia dzieci (iPhone Xs max) a ona robi brzydkie.
No i dobra, chciałem kupić jej telefon na święta. Ale urodziny ma w bardzo fartowną datę 31 października.
Pomyślałem, że nie będę czekać do świąt, bo nawet jak wtedy dostanie to zdjęć dzieciaków z wigilii już nie zrobi
No i mam zagwostkę. Telefon to ona używa do przeglądarki, messengera, kalendarza i robienia setek zdjęć dzieciakom, które może i tam kiedyś przejrzy. No ale ból ma i go rozumiem. Chciałem jej dać swojego i tym samym znaleźć pretekst do przesiadki na iPhone 12 pro max. Ale żona uważa, że moj telefon jest za duży.
Czy brać jej iPhone 11 i mieć prezent na urodziny, czy też przeczekać i kupić iPhone 12 mini.
Zakładam, że rozmiarowo będzie jej dobrze leżał. Aparat pewnie trochę lepszy niż w 12. Wyświetlacz - raczej nie zwróci uwagi a przesiadka z ósemki już powinna być czymś. Obawy mam co do baterii dwunastki, ale to nie do sprawdzeni. Cena akurat tutaj jakoś bardzo nie stanowi problemu.
Co myślicie? Czy iPhone 11 będzie telefonem, który sprawi, że przez dłuższy czas (3 lata) nie usłyszę kolejnych narzekań?
Z góry dziękuję za pomoc. Mam nadzieję, że wystarczająco nakreśliłem problem pierwszego świata.













