Spokojnie! Nie powiedziałem, że idę do sklepu i go już kupuję. Kto pyta nie błądzi, więc po prostu rozglądam się i dalej zbieram informacje. Powiedziałem, że z FD już na pewno nie kupię, a o ryzyku kurzu też nie zapomniałem. Powtórzę kusi mnie iMac jak cholera i to się nie zmieniło.
A jeśli chodzi o zniżkę edukacyjną to jeśli nikt tego nie sprawdza to czyja to jest wina nasza czy Apple? Dla przykładu w Cortland wołają natychmiast o legitymację. Może zajeżdża trochę cebulą, ale dla mnie każdy grosz się liczy, a krzywdy nikomu tym nie wyrządzam.
A polaków to nie traktują gorzej ze względu na wykorzystanie zniżek tylko bardziej z powodu tego, że Apple w u nas sprzedaje się po prostu słabo, a sama firma traktuje nas jak kraj trzeciego świata. To oczywiście moje zdanie. 
Po pierwsze, to tak - ktoś na tym traci - Apple. Jeżeli nie posiadasz praw do zniżki, to bez względu na to czy jest to sprawdzane czy nie - nie powinieneś z niej korzystać. To, że Apple ma wysokie marże to jedno, ale zniżki przyznaje studentom, a nie każdemu kto chce kupić iMaca. Gdyby sprawdzali legitymacje czy weryfikowali fakt bycia studentem, to by byś zniżki nie dostał, ergo - ich zarobek byłby większy. To oni ustalają cenę i jeżeli jest dla Ciebie za wysoka to celuj w inny model. Piszę to, bo czuję, że zaraz padnie odwieczny argument - oszukuję bo u nich jest drogo.
Po drugie, jak przechodzisz obok samochodu, w którym ktoś zapomniał zamknąć okno, to wchodzisz do środka i wyciągasz telefon ze schowka? Bo takich argumentów właśnie użyłeś, cytuję "A jeśli chodzi o zniżkę edukacyjną to jeśli nikt tego nie sprawdza to czyja to jest wina nasza czy Apple?". Brawo, winą Apple jest to, że prosi konsumenta o uczciwość. No przecież to nie wina złodzieja, że ktoś zapomniał zamknąć okno w aucie. Jakby zamknął, to by telefonu nie zabrał, prawda? Jakby Apple weryfikowało, to byś nie mógł ich oszukać. To jest identyczna sytuacja.
A co do gorszego traktowania to Apple to nie jedyna zachodnia firma w Polsce. Takie oszukiwanie tylko utwierdza w przekonaniu, że do wielu promocji/okazji nie dorośliśmy. Tak samo jak Lidl zrobił ofertę, że za produkty ich marki możesz dostać zwrot pieniędzy, jeżeli Ci nie smakowały. Oferta, która za zachodzie pojawiała się od czasu do czasu, w Polsce musiała być ubita, bo Janusze i Grażyny jeszcze w aucie przekładali żarcie do pojemników i przynosili kilkadziesiąt opakowań po kilku minutach.
Oszukiwanie na legitymacji to nie cebula, ale wywar z czosnku i cebuli tak gęsty, że można z niego ulepić domek.
Pewnie zaraz ktoś napisze, że przesadzam, albo, że to życiowa zaradność. Czekam też na argumenty, że pewnie też nie jestem bez winy.