*Na pierwszy rzut oka trudno zauważyć jakiekolwiek zmiany w zaprezentowanym 13 kwietnia 2010 roku nowym 13-calowym MacBooku Pro. Jest to ten sam prosty i elegancki design, który bez większych poprawek robi wrażenie od czasu zaprezentowania pierwszych przenośnych komputerów Apple zrobionych z jednego kawałka aluminium. Nowy MacBook jest jednak znacznie bardziej „Pro”, a to dzięki zmianom w jego wnętrzu.
*

Co prawda zmiany te nie są aż tak znaczące, jak w przypadku modeli 15- i 17-calowych, nie znaczy to jednak, że są nieistotne. Najważniejsze różnice w stosunku do poprzedniej wersji to dodatkowe 2 GB pamięci w standardzie (w sumie mamy teraz 4), nowa karta graficzna, zastępująca wysłużonego już GeForce 9400M, większy dysk twardy oraz dodatkowe MHz w procesorze. Apple deklaruje też, że bateria w nowym MacBooku Pro 13" potrafi wytrzymać aż 10 godzin bez podłączania do ładowarki. Jak te wszystkie zmiany wpłynęły na komfort pracy i wydajność urządzenia? Dowiecie się tego czytając nasz test. Zapraszam.

Wygląd, MacBook z zewnątrz

Wymiary MacBooka Pro pozostały te same: 32.5 cm x 22.7 cm x 2.4 cm. Waga również się nie zmieniła - urządzenie dalej waży 2 kg. Dzięki temu laptop Apple bez problemu zmieści się w każdej torbie, zaś noszenie go cały dzień przy sobie nie będzie wysiłkiem godnym Mariusza Pudzianowskiego.

Apple wyszło z założenia, że nie warto zmieniać czegoś, co i tak jest dobre. Stąd też nowy model wygląda identycznie jak ten sprzed roku. Wszyscy mamy inne gusta, ale jedno jest pewne - aluminiowe laptopy Apple od lat niezmiennie robią wrażenie. Zapewne są też ładniejsze urządzenia, ale jestem przekonany, że żadne nie zostało wykonane z taką dbałością o szczegóły.

Obudowa MacBooka Pro 13" jest wykonana z jednego kawałka anodyzowanego aluminium, dzięki czemu całe urządzenie jest bardziej „zwarte” - zero trzasków znanych z plastikowych laptopów. Na górze mamy legendarne już świecące logo Apple, po prawej stronie znajdziemy szczelinowy napęd SuperDrive oraz Kensington Lock, po lewej zaś diody symbolizujące stan baterii oraz zestaw portów znanych z poprzedniego modelu: złącze MagSafe, port Ethernet, FireWire 800, Mini DisplayPort, dwa porty USB, czytnik kart SD oraz złącze mini-jack 3,5 mm. Jedyną zmianą jest fakt, że po zakupieniu dodatkowej przejściówki HDMI Mini DisplayPort potrafi oprócz obrazu przesyłać również dźwięk - jest to przydatna opcja, która pozwoli uniknąć dodatkowej plątaniny kabli. Oczywiście większość zapewne preferowałaby po prostu zwykły port HDMI, ale czym byłoby Apple bez wyznaczania własnych standardów.

Przy okazji warto wspomnieć o nowym, kątowym kształcie wtyczki MagSafe. Dzięki temu z pewnością zaoszczędzimy trochę miejsca w niektórych sytuacjach. Nadal jest ona tak skonstruowana, że wystarczy przyłożyć wtyczkę w okolicy portu zasilania, a magnes w tej części MacBooka sam załatwi resztę i przyciągnie ją do siebie. Nie musimy się też martwić, że w przypadku gwałtownego pociągnięcia za kabel zrzucimy komputer z biurka - wtyczka sama się wtedy odczepi. Sprytne i, jak wynika z książki „Być jak Steve Jobs”, podpatrzone przez Jobsa na mikrofalówkach w Chinach.

Ekran, klawiatura, gładzik - MacBook po otwarciu

Nie znajdziemy tu żadnych niepotrzebnych dodatków, gadżetów w stylu czytnika linii papilarnych czy zbędnych naklejek, którymi oblepiona jest większość znanych notebooków. Na obudowie laserowo naniesiono oznakowania producenta oraz symbole portów i - poza czterema gumowymi podstawkami pod laptopem - reszta to w zasadzie czyste aluminium, ekran ze szklaną matrycą i wbudowaną nad nim kamerą np. do wideokonferencji, podświetlana klawiatura i duży gładzik bez żadnych przycisków.

No właśnie, ekran w modelu 13-calowym pozostał taki sam jak rok temu. Znowu występuje jedynie ze szklaną matrycą glossy, co rzeczywiście zapewnia ładniejsze kolory w określonych warunkach oświetlenia, ale za to może psuć komfort pracy na powietrzu. Mając za sobą jakiekolwiek źródło światła ekran zaczyna działać jak lustro, zwłaszcza kiedy nie wyświetlamy akurat niczego w jasnych kolorach. Efekt bywa drażniący, ale zauważyłem, że z czasem można się do tego przyzwyczaić. Poza tą wadą (dla niektórych zaletą?) ekran MacBooka to klasa sama w sobie - świetny obraz z niemal dowolnego kąta patrzenia, żywe i dobrze odwzorowane kolory. Cudo, dzięki temu praca nawet na 13-calowym wyświetlaczu z rozdzielczością 1280x800 jest przyjemnością. Warto też wspomnieć o znanej np. z iPhone funkcji automatycznego dostosowywania jasności ekranu do aktualnego oświetlenia na zewnątrz. Bardzo sprytne i pozwala oszczędzić trochę energii oraz odpocząć oczom.

Kolejny element - podświetlana klawiatura. Wciąż nie mogę zrozumieć czemu nie jest to standard w przypadku wszystkich nowych notebooków. Funkcja tak przydatna, że trudno jest mi zrozumieć jak wcześniej mogłem sobie dawać bez niej radę. Przyznam, że nie osiągnąłem jeszcze najwyższego poziomu wtajemniczenia w dziedzinie „pisanie bezwzrokowe” i ciągle zerkam od czasu do czasu na klawisze. W przypadku zwykłej klawiatury praca przy słabym oświetleniu przestawała być już tak komfortowa, teraz dzięki 16-stopniowemu podświetleniu nie stanowi to już problemu. Sama klawiatura jest również wzorem ergonomii, klawisze są odpowiedniej wielkości, odstęp pomiędzy nimi jest wybrany idealnie, skok przy naciskaniu jest taki, jaki powinien być. Widać, że specjaliści z Apple spędzili dużo czasu by zaprojektować bardzo wygodną i intuicyjną klawiaturą. Udało im się.

Ostatni element - ogromny bezprzyciskowy gładzik. To odważne posunięcie, zwłaszcza, że sporo osób jest przyzwyczajonych do umieszczonych pod spodem przycisków. Tutaj cały gładzik jest jednym dużym dotykowym przyciskiem. Sprawdza się to znakomicie, poza tym dzięki takiemu podejściu zyskano więcej powierzchni do sterowania kursorem myszki (touchpad jest większy od ekranu iPhone). Ważną sprawą jest też obsługa znanego np. z telefonów Apple multi-touch i tzw. gestów. Dwoma palcami możemy przewijać (jak rolką w myszce), trzema przełączać się między stronami internetowymi w Safari czy też przerzucać zdjęcia w iPhoto, cztery palce pozwalają obsługiwać Expose, czyli ułatwiają rozmieszczanie okien programów na Biurku (makowym Pulpicie). Poza tym „szczypiąc” gładzik możemy powiększać lub zmniejszać wybrany element, obracając zaś go dwoma palcami robimy to samo np. z wyświetlanym obrazkiem.
Ciekawą funkcją wprowadzoną w nowej serii MacBooków Pro jest przewijanie z inercją. To efekt, który upodabnia pracę gładzika do ekranu iPhone'a. Kiedy oderwiemy palce przy przewijaniu, ekran podąża jeszcze przez chwilę w tym kierunku. Muszę przyznać, że zwiększa to znacznie komfort pracy z długimi dokumentami.

Warto jeszcze wspomnieć o wbudowanym mikrofonie i stereofonicznych głośnikach, których w zasadzie wcale nie widać. W większych modelach są one umieszczone po bokach klawiatury, tutaj dźwięk dochodzi... spod klawiszy. Grają one nadzwyczaj głośno, ale nie ma się co oszukiwać, jakość dźwięku nie jest najlepsza. Zresztą to standard w komputerach przenośnych. Wydobywający się dźwięk brzmi dość „płasko”, choć jak na laptopa o takich wymiarach i tak nie jest źle. Pisząc tę recenzję na MacBooku w tle przegrywa mi właśnie nowy album Kings of Leon, a w takich chwilach jakość dźwięku nie jest już tak ważna. Na potrzeby przeciętnego użytkownika wystarczy, zawsze też można podpiąć komputer do zewnętrznych głośników.

MacBook wewnątrz, wydajność

To właśnie wnętrzności nowego MacBooka Pro zmieniły się najbardziej. Główną nowością jest zwiększenie pamięci RAM do 4 GB (dwie kości 2 GB DDR3), zastąpienie starego już GeForce 9400M nową, stworzoną specjalnie na potrzeby Apple, kartą grafiki Nvidia GeForce 320M (niestety dalej bez dedykowanej pamięci) oraz nowy procesor i dysk - w zależności od wersji jest to Intel Core 2 Duo 2,4 GHz (P8600) z 3MB pamięci podręcznej i dysk 250 GB (max 5400 obotów - przynajmniej jest cichy) albo odpowiednio procesor 2,66 GHz (P8800) i dysk 320 GB.

Zmiany niby nieduże w porównaniu do wprowadzenia procesorów i5 i i7 w większych modelach, ale i tak dość znacznie wpłynęły na wydajność w stosunku do poprzednika. Zanim przedstawię szczegółowe dane mogę od razu zdradzić, że nowy MacBook Pro 13" jest średnio 10% szybszy od modelu sprzed roku. Przy okazji zbadaliśmy też różnicę pomiędzy nim a najtańszym nowym MacBookiem Pro 15" z procesorem i5. Większy model jest rzeczywiście znacznie mocniejszy, ale też dużo dużo droższy, więc jeżeli nie potrzebujemy aż tak wysokiej wydajności, to lepszym pomysłem wydaje się być wersja 13-calowa. Dodatkowo zawsze polecam do niej zakup zewnętrznego monitora do używania w domu - po co męczyć się z małym ekranem.

Postanowiliśmy skorzystać z dwóch benchmarków: geekbench oraz xbench. Wyniki nie były zaskakujące, większa ilość pamięci RAM, szybszy procesor oraz nowa karta graficzna wpłynęły na mniej więcej 10-procentową poprawę wydajności. W przypadku modelu 15-calowego nowa generacja procesora i porządna karta graficzna też przełożyły się na końcowy wynik.

Testy wykazały również znaczną poprawę wydajności układu graficznego. W Call of Duty 4 na nowym MacBooku Pro 13" uzyskaliśmy 39 klatek na sekundę - to dwa razy więcej niż w poprzednim modelu (19). W pozostałych przypadkach 320M było mniej więcej o 50% szybsze od starego 9400M.

Przy okazji postanowiliśmy też sprawdzić wydajność komputera podczas renderowania sceny w cinebench. MacBook Pro 13" jest prawie dwa razy wolniejszy niż model 15-calowy z procesorem i5.


Porównanie wielkości MacBooka Pro w wersji 13- i 15-calowej

Bateria

Zdecydowanie jednak największą zaletą nowego MacBooka Pro 13" jest czas pracy na baterii, stąd też postanowiłem poświęcić temu nieco więcej miejsca. Z informacji podawanych przez Apple wynika, że potrafi on zapewnić aż 10 godzin pracy bez podłączenia do ładowarki. Jak się mają te dane do rzeczywistości? MacBook wytrzymuje moje 8-godzinne cykle pracy, najczęściej zostaje mu też jeszcze trochę energii w zapasie. Mój rekord przy lekko przygaszonym ekranie, wyłączonym podświetleniu klawiatury i bluetooth a uruchomionymi Safari (z kilkoma kartami), Pocztą, iTunes i edytorem tekstu to 9 godzin i 8 minut. Wynik wprost niewiarygodny i raczej niespotykany wśród komputerów w tym przedziale cenowym. Przy znacznym obciążeniu komputera programami z pakietu iWork i iLife, włączonym przez jakiś czas filmie w QuickTime Player, działającymi w tle komunikatorami Adium i Skype oraz uruchomionym bluetooth ze względu na bezprzewodową myszkę - MacBook radzi sobie gorzej, ale nawet te 7-8 godzin powinno zadowolić każdego użytkownika. Warto jednak dodać, że bateria nie jest wymienialna, by ją zmienić trzeba wysłać cały komputer do serwisu. No cóż, to już powoli standard w Apple, choć przy takim czasie pracy po jednym ładowaniu bardziej opłaca się wziąć ze sobą w drogę MacBooka niż zwykłego laptopa z zapasową baterią. Trzeba więc to sobie jasno powiedzieć - Apple zostawia konkurencję w tyle jeżeli chodzi o ten aspekt.

Oczywiście dużą rolę w optymalizacji zużycia energii przez komputer odgrywa sam system OS X Snow Leopard. Przy zainstalowanym w Boot Camp Microsoft Windows 7, ten sam MacBook z wielkim trudem osiąga 6 godzin pracy (choć praca to nie jest dobre słowo, 6 godzin działania z otwartym jednym programem - w moim przypadku jest to Opera). Uruchomienie wielu wymagających programów w tle albo jakiejś gry skraca ten czas do niecałych 5 godzin. To i tak jednak dobry wynik - ponad 4 godziny grania w GTA IV na baterii jest już sporym osiągnięciem. Mimo wszystko kiedy ktoś już przesiada się na komputer Apple i daje Mac OS X szansę to w większości przypadków po jakimś czasie całkowicie rezygnuje z Windows.

System

No właśnie, w moim odczuciu pojęcia MacBook i Mac OS X są nierozerwalne, nawet pomimo faktu, że bez problemu możemy zainstalować na nim Windows. To tak jak ze ściąganiem do Polski brytyjskich samochodów. Fakt, da się je dostosować, ale zostały one specjalnie przeznaczone na lewostronny ruch i tylko tam można w pełni się nimi cieszyć. Podobnie jest z MacBookiem, możemy całkowicie wykorzystać jego zalety jedynie wtedy, gdy zamierzamy używać OS X-a. Jeżeli tego nie chcemy, lepiej po prostu kupić sobie tańszego laptopa z np. Windows. Albo zacząć oszczędniej od zakupu najsłabszego Maca Mini czy używanego MacBooka z Allegro.


Tapeta do pobrania tutaj

Mac OS X w najnowszej wersji Snow Leopard to system bardzo przyjazny użytkownikowi. Myślę, że osoba, która nie miała nigdy do czynienia z komputerem szybciej nauczy się obsługi Maka niż Windows. Po rozpakowaniu komputera już po minucie możemy serfować po Internecie, wysyłać i odbierać pocztę, oglądać edytować filmy i zdjęcia, słuchać muzyki. Wszystkie niezbędne programy są już od razu zainstalowane. Warto wspomnieć o bezpieczeństwie - korzystając z Mac OS X nie muszę bać się wirusów i innego groźnego oprogramowania znanego z Windows. Szybko, łatwo, przyjemnie dla oka - oto dewiza systemu Apple.

Jeżeli jednak ktoś ma naturę „geeka”, lubi grzebać w plikach systemowych, chce mieć nad wszystkim pełną kontrolę i korzysta z wielu specjalistycznych programów, które nie mają swoich odpowiedników, powinien poważnie zastanowić się nad sensem przesiadki. Mac OS X to zupełnie inne podejście do korzystania z komputera, może nie spodobać się niektórym osobom przyzwyczajonym do innych systemów operacyjnych.

Podsumowanie

Jeden z moich znajomych po dłuższym obcowaniu z MacBookiem Pro spytał mnie wczoraj, czy przypadkiem nie jest to komputer idealny. No cóż, z pewnością nie, ale jest to bez wątpienia jedno z najbardziej uniwersalnych urządzeń przenośnych z jakich dane mi było korzystać. Przy niewielkiej wadze i wymiarach komputer ten oferuje wszystko, czego może oczekiwać zarówno przeciętny, jak i bardziej wymagający użytkownik. Fakt, skoro Apple wprowadziło procesory i7 i i5 w większych modelach to do 13-tki mógłby trafić i3. Podobnie z nową kartą graficzną - za takie pieniądze moglibyśmy oczekiwać przynajmniej czegoś z dedykowaną pamięcią. Ale gdy głębiej się zastanowić, to czy rzeczywiście takie zmiany były potrzebne? Dodatkowe megaherce, większa pamięć oraz mimo wszystko dużo lepsza karta graficzna i tak znacznie poprawiają osiągi w porównaniu z poprzednim modelem. Jest to zmiana znaczna, słyszałem o osobach, które już teraz wymieniają swoje roczne urządzenie na nowe.

Owszem, komputery Apple są drogie, zwłaszcza w przeliczeniu na polską kieszeń. Najtańszy nowy MacBook Pro 13" kosztuje 4999 zł. Za takie pieniądze możemy z pewnością kupić bardziej wydajny komputer, możemy znaleźć coś z lepszym ekranem, możemy spróbować poszukać czegoś z lepszą baterią czy ładniejszą obudową. Czy jednak znajdziemy jedno urządzenie, które - tak jak MacBook Pro - będzie oferowało wszystkie te rzeczy naraz na równie wysokim poziomie? Moim zdaniem nie...

_ Dawid Szypulski _


Specyfikacja testowanego sprzętu:
[LIST]*]Procesor: Intel Core Duo 2.4 GHz z 3MB pamięci podręcznej L2 Cache
*]Ekran: 13,3" GLOSSY z podświetleniem LED; rozdzielczość 1280x800piksel
*]4GB RAM (2x2GB SODIMM) 1066MHz DDR3 SDRAM (PC3-8500)
*]Karta graficzna: NVIDIA GeForce 320M 256MB DDR3 SDRAM
*]Dysk twardy: 250GB Serial ATA, 5400 rpm z czujnikiem gwałtownych ruchów
*]Szczelinowy napęd SuperDrive x8 (DVD+-RW/CD-RW)
- Zapis (DVD±Rx8, DVD±R DLx4, CD-Rx24, CD-RWx10)
- Odczyt (DVDx8 / CDx24)
*]Wbudowany Ethernet 10/100/1000BASE-T (Gigabit)
*]Sieć bezprzewodowa AirPort Extreme (802.11n) i Bluetooth 2.1+EDR
*]Wyjście wideo nowej generacji Mini DisplayPort (przejściówki DVI i VGA opcjonalne)
*]Audio:
- Cyfrowo/analogowe wejście i wyjście dźwięku
- Głośniki stereo
- mikrofon
*]Wbudowana kamera wideo iSight
*]2 porty USB 2.0
*]1 port Fire 800 (kompatybilny z FireWire 400)
*]czytnik kart SD
*]Waga: 2 kg
*]Wymiary: 32.5 cm x 22.7 cm x 2.4 cm
*]System operacyjny: Mac OS X 10.6 (Snow Leopard)

[/LIST]

Redakcja chciałaby serdecznie podziękować:
[LIST]
*] Autoryzowanemu Resellerowi Apple w Polsce, firmie Armago, za dostarczenie MacBooka Pro 13" do testów. Na hasło "MyApple" możecie w Armago liczyć na dodatkową zniżkę na testowany model;


*] Piotrowi Czechowskiemu (Fotografia - Piotr Czechowski) za pomoc i wykonanie zdjęć.
[/LIST]


Dla czytelników MyApple.pl nasz sklep przygotował promocję na wszystkie akcesoria do najnowszych telefonów iPhone. Przy składaniu zamówienia wystarczy wpisać kod: iPhone11 w polu Posiadam kupon rabatowy znajdujący się w koszyku. 

Produkty objęte promocją:

10% kupon ważny jest do 31.10.2019