Big image

**
W internecie krążą setki milionów plików mp3, a niejeden prywatny komputer w Polsce służy m.in. do ściągania "nielegalnych" (jak starają się uzmysłowić nam wytwórnie płytowe) materiałów. W tym oczywiście głównie plików muzycznych, które z racji małych rozmiarów, zwyczajnie ściągnąć jest najprościej i najszybciej.**

Jak tylko pojawił się problem udostępniania plików online, równie szybko znalazły się również nowe etaty dla prawników w płytowych wytwórniach. Dalszą historię znamy: najpierw serwis mp3.com, później Napster. Oba serwisy zamknięto. Natura nie znosi próżni, więc wynaleziono kolejne serwisy, m.in. Kazaa, który pozwalał na wymienianie się pojedynczymi plikami. W tym przypadku prawnicy również zrobili swoje, nie zauważając że tylko pogorszyli sytuację swoich mocodawców. Zaraz za "Kazą" pojawiły się potężne serwisy eDonkey i torrenty, które zapełniając lukę po poprzednikach, nie pozwalały ściągać jedynie pojedynczych utworów ulubionych artystów, ale już całe dyskografie. Wojna trwa więc po dziś dzień - po zamknięciu The Pirate Bay, panowie w krawatach biorą się za inne torrentowe serwisy. Ale być może tego typu działania przechodzą właśnie do historii, choć wszystko zależy od interpretacji.

Wszystko za sprawą nowej usługi Apple, która ma zostać uruchomiona tej jesieni - iTunes Matchza jedyne 25 dolarów rocznie, przeskanuje całą bibliotekę mp3, którą posiadamy i dzięki potężnej bazie 18 mln muzycznych plików w swojej bazie udostępni je w chmurze, a także na życzenie, wyśle do innych urządzeń w ramach jednego konta użytkownika.

Upraszczając, jeśli ktoś posiada 100 nielegalnie ściągniętych utworów mp3 na swoim komputerze, Apple "wypierze" te pliki do legalnej postaci i pozwoli korzystać z nich na wielu urządzeniach (dokładnie 10). To oczywiście jedna z bardziej radykalnych interpretacji nowej usługi. Dużo sprowadza się do szczegółów, a te nie są do końca jasne - jednak warto zauważyć, że Cupertino nie wysyła nielegalnych utworów z komputera subskrybenta do "chmury" ale porównuje nazwy i ze swej bazy licencjonowanych i legalnych już utworów niejako mirroruje dany plik mp3 (ale już z błogosławieństwem wytwórni). Jeśli więc licencjonowany plik z certyfikatem Apple trafi z powrotem do urządzenia prawdopodobnie nie istnieje już żadna metoda weryfikacji czy dany plik został zakupiony legalnie czy też nie. Oczywiście można również wyciągnąć wnioski odwrotne, które w skrócie sprowadzają się do stwierdzenia: "nie masz rachunku z iTunes Store, tzn. że pliki masz nielegalnie".

Całość problemu z interpretacją jest tak długa i szeroka jak problem z piractwem - nie ma jednej odpowiedzi, a przynajmniej nie znamy jej, dopóki Apple nie przedstawi szczegółów i zasad działania nowej usługi, zwłaszcza w świetle obowiązującego prawa. Nie od dziś wiadomo jednak że Apple już od jakiegoś czasu próbuje wprowadzić opcję "muzycznego abonamentu" na muzykę w iTunes Store, dzięki której za roczną i stałą opłatą można by korzystać z zasobów sklepów w sposób nieograniczony. Może iTunes Match to pierwszy krok właśnie w tę stronę ?

PS: Muzyczne pliki, których iTunes nie zdoła wysłać do chmury, można uploadować ręcznie. To mogłoby wskazywać, że Apple jedynie oferuje usługę przechowania utworów w chmurze. Sprawa jednak rozbija się o te pirackie pliki, które iTunes dogra samodzielnie. Są legalne czy nie? Dobra zagadka.