Wzmacniacz lampowy Roth Audio Music Cocoon MC 4 to pierwsza pozycja w ofercie firmy. Dość młodej zresztą firmy, bo Roth Audio powstało w 2007 roku. Zdecydowanie jednak nie należy postrzegać tego faktu jako wady. A jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym jak MC 4 gra w połączeniu z głośnikami OLi 20, to zapraszam do przeczytania recenzji.

*Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami publikujemy pierwszą z recenzji zestawu, przeprowadzoną przez jednego z naszych użytkowników. Zapraszamy do lektury.

1. Recenzja użytkownika slammer.

*

Oglądamy

Już po wyjęciu z pudełka możemy poczuć, że MC 4 to kawałek solidnie wykonanego sprzętu. Urządzenie jest relatywnie ciężkie w stosunku do swoich niewielkich gabarytów. Spód wykonany został z jednego kawałka metalu, natomiast górne elementy osłonięte są grubą warstwą pleksi. Trzymając całość w rękach po prostu czujemy, że nie jest to jakaś tania zabawka. Urządzenie jest wyposażone w antypoślizgowe nóżki i na płaskiej szklanej powierzchni, na której je testowałem, stało bardzo stabilnie. Zasilacz do urządzenia także ma dosyć pokaźne gabaryty. Został tak skonstruowany, by wystarczyło zmienić pozycję przełącznika i można go używać zarówno w instalacjach 230V jak i 115V. W pudełku znajdziemy zestaw trzech kabli zasilających - przeznaczonych do gniazdek europejskich, brytyjskich oraz australijskich. Gdyby więc przyszło nam się przeprowadzić, to bez większych problemów MC 4 dostosuje się do nowego otoczenia. Ponadto w pudełku znajdziemy zestaw kabli do podłączenia głośników oraz kabel z końcówkami typu mały jack do podłączenia odtwarzacza mp3. Ogólnie rzecz biorąc producent nie oszczędza, lecz daje użytkownikowi wszystko czego może potrzebować w codziennym użytkowaniu sprzętu. To podejście należy naprawdę pochwalić.


Kliknij aby powiększyć.

W pudełku znajdziemy jeszcze pilota. I należy tutaj chwilkę się nad nim zatrzymać, ponieważ jest bardzo przyzwoicie wykonany. Jego górna warstwa to metal, o strukturze znanego fanom Apple „brushed aluminium”. Przyciski także wykonane są z metalu. Dolna część natomiast oraz boki pilota, to rodzaj gumy. Z tyłu, jak to zwykle w pilotach bywa, mamy komorę na baterię. Z tym tylko, że nie jest ona zamykana, ale zakręcana na śrubkę. I nie byłoby w tym może nic godnego wspomnienia, gdyby nie fakt, że producent dorzuca nam w komplecie mały śrubokręcik, abyśmy mogli sobie wymieniać baterię. Samo działanie pilota nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Osobiście nieco inaczej rozmieściłbym przyciski służące do nawigacji w menu naszego iPoda, tak aby odbywało się to bardziej intuicyjnie. Nie jest to jednak duży problem. Sterowanie odtwarzaczem mp3 bez konieczności podchodzenia do zestawu jest bardzo przyjemną rzeczą. Szczególnie jeśli np. robimy coś na komputerze, a głośniki stoją kilka metrów od nas. Nawet w przypadku iPoda video 5 generacji sprawdza się to bardzo fajnie. Cieszy mnie tutaj kompatybilność z moim, było nie było, starym iPodem. Zdarza się bowiem, wcale nie rzadko, że sprzęt który jest kompatybilny z nowymi iPodami czy iPhonem, iPoda 5g już nie obsługuje.

Rzućmy teraz okiem na głośniki. Na samym początku muszę serdecznie podziękować firmie Rafko, która użyczała nam sprzętu do testów, za udostępnienie niedostępnych jeszcze w sprzedaży głośników Roth OLi 20, które są następcami obecnych OLi 2. Wygląd głośników nie budzi zastrzeżeń - jest bardzo elegancki i profesjonalny. Lakierowana górna część nadaje głośnikom nieco fortepianowego polotu. Zdecydowanie będą się ładnie prezentować w każdym miejscu, w którym je postawimy.

Dotykamy

Po podłączeniu wszystkiego nadchodzi czas na pierwsze uruchomienie urządzenia. Najpierw włączamy przełącznik na zasilaczu, potem przez chwilkę przytrzymujemy wciśnięty przełącznik głośności i „pyk”. Sprzęt się włącza z charakterystycznym, przyjemnym pyknięciem, ale potrzebuje 20 sekund by się nagrzać i być gotowym do pracy. To co od razu rzuci się nam w oczy to czerwone podświetlenie. Pod każdą lampą znajduje się dioda. Mamy także trzy diody na środku. Ciekaw byłem co na taki zabieg powiedzą audiofile, więc poszperałem trochę w Internecie. Okazało się, że sporo osób twierdzi, że to niepotrzebny szpan. Faktem jest, że z delikatnym żarem jaki wytwarzają lampy ma to niewiele wspólnego. Mnie osobiście podoba się uzyskany w ten sposób efekt. Szczególnie fajnie wygląda to kiedy słuchamy muzyki w zaciemnionym pomieszczeniu, lub późnym wieczorem. Ma to pewien swój urok. To oczywiście kwestia dyskusyjna, mnie jednak czerwone podświetlenie przypadło do gustu.

No właśnie, lampy. Dochodzimy do momentu w którym trzeba coś o nich powiedzieć. MC 4 to zdecydowanie konstrukcja nie dla wszystkich. Bardziej dla użytkowników świadomych zalet i ograniczeń jakie płyną z lamp. Ja pierwszy raz spotykam się z lampami w tego typu sprzęcie. Wcześniej było one dla mnie domeną pieców gitarowych. Co ważne i na co uwagę zwrócił mi przedstawiciel firmy Rafko - wzmacniacz lampowy ma pewne ograniczenia pod względem dynamiki. Dlatego też szybkie utwory, gdzie gęsto pojawiają się hi-haty i crash nie brzmią tutaj najlepiej. Warto o tym pamiętać. Więcej na ten temat w dalszej części recenzji.


Kliknij aby powiększyć.

Jeszcze jedna ważna uwaga - na obudowie z pleksi mamy wyraźnie napisane, że urządzenie robi się gorące podczas użytkowania. Nie jest to absolutnie czcza uwaga i warto o tym pamiętać. Szczególnie jeśli muzyki będziemy słuchać długo i głośno. Dobrze, że zasilacz nie jest zintegrowany w urządzeniu, bo ten także grzeje się dosyć pokaźnie. Tak więc rozmieszczając urządzenie, czy to na półce, czy na jakimś stoliku, powinniśmy pamiętać, że zarówno ono samo jak i zasilacz mają swoje wymagania pod względem oddawania ciepła. Potencjometry działają skokowo, co moim zdaniem jest bardzo fajne, ponieważ możemy lepiej je wyczuć. Do urządzenia możemy podłączyć urządzenia Apple ze złączem dock connector, odtwarzacz CD, bądź dowolną mp3-jkę za pomocą małego jacka. Mamy tutaj też wyjście s-video, więc możemy wypuścić sygnał z iPoda do telewizora. Zdecydowanie mam wrażenie, że producent zaprojektował urządzenie z dużą dbałością o szczegóły i zadbał by zaspokoić wszystkie zachcianki klienta.

Słuchamy

No dobrze, ale przejdźmy do rzeczy najważniejszej, czyli do odsłuchu. Najpierw będzie ogólnie o kilku ważnych kwestiach.

Po pierwsze to co mnie zachwyciło, czyli gitary. Na tym zestawie dźwięk gitar, szczególnie elektro-akustyków, to naprawdę pierwsza liga. Jest ciepły, przyjemny, miło wibruje w głowie. Mam wrażenie, że można by podpiąć do zestawu gitarę i zagrać koncert. Gitary elektryczne przełączone na overdrive w moim odczuciu robią tutaj nieco za dużo hałasu. Co i tak nie psuje ogólnego wrażenia, że brzmienie gitar to jedna z najmocniejszych stron MC 4.

Kupując zestaw typu Music Cocoon MC 4 i głośniki OLi 20 warto wziąć pod uwagę jedną rzecz. Otóż słuchając muzyki tak, żeby zbytnio nie przeszkadzać pozostałym domownikom, ustawiałem głośność na około 1/4 możliwości. Według mnie całość brzmi lepiej kiedy rozkręcamy zestaw co najmniej na 1/3, a najlepiej jeszcze trochę bliżej połowy możliwości. Trzeba więc wziąć ten drobny fakt pod uwagę. Tak samo jak to, że dźwięki płynące z zestawu rozchodzą się dosyć dobrze po całym mieszkaniu.

Scena z jaką mamy tutaj do czynienia jest poprawna. I to jest w sumie wszystko co mogę powiedzieć. Cały czas mam w głowie testowanego Zeppelina Mini, gdzie scena była niesamowita, więc musicie wziąć na mnie poprawkę. Testowałem różne ustawienia sprzętu, biorąc też pod uwagę niedoskonałości pomieszczenia. Szału nie ma, że tak powiem. Ale skłamałbym, gdybym powiedział, że coś jest nie tak.


Kliknij aby powiększyć.

Teraz przejdźmy do tego co według mnie jest w zestawie największym minusem, a co dla wielu osób może być jego największą zaletą. Bas. Otóż z jednej strony jest on bardzo soczysty i brzmi bardzo dobrze. Ma w sobie to co lubią basiści podczas koncertów - sieje jak diabli i ma niezłą moc. Tylko dla mnie ta moc jest nieco zbyt duża. Zwyczajnie jest zbyt mocny w stosunku do całości. Jak zapewnia mnie przedstawiciel firmy Rafko w tak małych monitorach, jakimi są OLi 20, jest to raczej zaleta, ponieważ nie musimy wydawać dodatkowych pieniędzy na subwoofer. Pasmo nie urywa się poniżej średnicy, co w tym przedziale cenowym (głośników, nie wzmacniacza) jest raczej rzadko spotykane. Tak jak mówię, dla jednych będzie to zaleta, dla innych wada, lub mało wadząca charakterystyka sprzętu. W niektórych utworach, muszę przyznać, brzmi to całkiem fajnie. Niestety w innych bas zdecydowanie wybiega przed szereg. Coś jakbyśmy mieli chór, w którym sekcja basów za bardzo chce się popisać. Śpiewają bez najmniejszego zarzutu, świetnie technicznie, ale to jest chór i trzeba znać swoje miejsce w szeregu. Rozumiecie co mam na myśli?

Jak już wspominałem, testowałem różne ustawienia zestawu. W kontekście basu także ma to znaczenie, ale nie liczcie na to, że dacie radę go ujarzmić. Wręcz przeciwnie - możecie go jeszcze bardziej podbić, ustawiając głośniki na podłodze, lub bardzo blisko ściany (z tyłu znajduje się otwór bas refleksu). Pomimo mocy basu, okazuje się, że jego nośność jest dużo gorsza od wyższych tonów. To oczywiście nie jest nadzwyczajne odkrycie, jednak nie spodziewałem się, że oddalając się o jeden pokój od miejsca w którym gra muzyka, niskie tony ulegną aż takim zniekształceniom w porównaniu do wyższych.

Jest jeszcze jedna rzecz, która nie dawała mi spokoju. Przysłuchiwałem się długo i nie mogłem ulec wrażeniu, że dźwięk stopy jest na zestawie nieco urwany. Tak jakby gdzieś tam mózg miał zakodowane, że wybrzmienie zwyczajnie powinno trwać dłużej. Niby niskie tony są takie soczyste, dźwięk gitar basowy tak pełny, a jednak jeśli chodzi o stopę to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że brakuje wybrzmienia. Nie jest to jakieś duże odcięcie i należy o tym pamiętać. Mimo wszystko zwróciłem na to uwagę.

Przejdźmy teraz do opisu wrażeń z odsłuchu konkretnych utworów. Na pierwszy ogień poszły płyty zespołu Fall Out Boy. To właśnie tutaj, kiedy robi się gęsto od perkusji i gitar, tworzy się nieco hałasu. Wokal schodzi na nieco dalszy plan, zostaje zdominowany. Gęste hi-haty i crash zbytnio wszystko przykrywają. Ale jak wspominałem wcześniej, musicie pamiętać o tym, że sprzęt lampowy ma swoje ograniczenia.

Lecimy dalej. Tym razem Chris Rea. Jeśli nie znacie tego artysty, to posłuchajcie chociaż 15 sekund na You Tube. Jest to bowiem wokalista o charakterystycznym głosie, z wyraźnym basowym „pomrukiem”. I na MC 4 ten wokal brzmi naprawdę niesamowicie. Nabiera niesamowitej i pięknej głębi oraz charakteru. Tego typu muzyka brzmi na zestawie naprawdę fajnie.

Kolejna interesująca porcja testowej muzyki to muzyka filmowa z „Władcy Pierścieni”. I tutaj uwaga, bo sprzęt pokazuje niesamowitą klasę. Średnie i wysokie tony brzmią świetnie. Ze względu na specyfikę utworów nie mamy tutaj basu w postaci gitary basowej. Bas więc nie rzuca się tak bardzo w oczy, a raczej w uszy. Kiedy już się jednak pojawia, to brzmi przepięknie i niesamowicie. Nadaje utworom wspaniałą głębię. Musimy pamiętać, że muzyka o której mówimy została skomponowana do filmu. Kompozytor chciał więc w niej zawrzeć pewne emocje, zbudować nastrój i atmosferę. I właśnie to dostajemy podczas odsłuchu. Masę emocji płynących z głośników. Sekcje smyczkowe i dęte brzmią bardzo dobrze. Nastrój napięcia jest budowany w niesamowity sposób, szczególnie kiedy w pewnych momentach, najpierw delikatniej, a później z całą mocą, włączają się w utwór kotły, czy sekcja dęta blaszana. Momentami aż przechodzą ciarki. To bardzo pozytywne wrażenia. Wokal jest bardzo dobrze oddany, ciepły, z zachowaniem charakteru całości. Sekcje smyczkowe mają piękną głębię. Grają pierwsze skrzypce w wielu utworach i jest to naprawdę piękne. Po odsłuchu tego typu muzyki miałem wrażenie, że dopiero w bardziej orkiestrowym repertuarze zestaw rozwija skrzydła i pokazuje na co go naprawdę stać.

Bardzo podobnie jest z muzyką stricte klasyczną lub np. utworami Bocelliego. Bas przestaje się narzucać. Schodzi na nieco dalszy plan i zaczyna nadawać utworom niesamowitą głębię. Piękna góra i środek mają tutaj wręcz królewską oprawę.

Kilka słów na koniec

Podczas odsłuchu zauważyłem, że pomimo faktu, iż MC 4 dedykowany jest do urządzeń Apple, to częściej słuchałem na nim muzyki podpinając starego Discmana Sony. I trzeba przyznać, że sprzęt został tak zaprojektowany, że nawet bez iPoda w docku wygląda przyjemnie. Ogólnie rzecz biorąc Roth Audio Music Cocoon MC 4 może być świetnym wyborem, ale dla bardziej świadomego słuchacza. Sprzęt gra bardzo fajnie. Jedyne co mnie osobiście tak naprawdę przeszkadzało to bas. Jestem jednak przekonany, że dla wielu osób będzie on dużą zaletą.

Ponadto specjalnie dla użytkowników MyApple, pomimo faktu, że głośniki Roth OLi 20 nie są jeszcze oficjalnie dostępne w sprzedaży w Polsce, firma Rafko umożliwiła ich kupno! Wystarczy skontaktować się w tej sprawie z przedstawicielem firmy i powołać na nasz portal. Dane kontaktowe do Pana Andrzeja Lemańskiego:
mail: marketing@rafko.com
tel: 85 747 97 58

Dziękujemy firmie Rafko za udostępnienie sprzętu do testów.

Autor serdecznie dziękuje Kasi Maciąg za pomoc w postaci sfotografowania sprzętu. Katarzyna Maciąg Photography

Specyfikacja i cena:

Głośniki Roth Audio OLi 20

Wzmacniacz Roth Audio Music Cocoon MC 4