Cześć,
Od około półtora miesiąca jestem posiadaczem MacBooka M5 Pro, od początku sprawia wrażenie tandetnego sprzętu. Nierówno spasowana obudowa, nierówna klawiatura, nierówne podświetlenie, klawisze odbijające się na ekranie po każdym zamknięciu laptopa. Jakieś dziwne drobinki wbite w dwóch miejscach na wyświetlaczu.
Chciałbym, żeby posłużył mi kilka lat dowiedziałem jeden z autoryzowanych serwisów i doznałem szoku. W rozmowie z pracownikiem dowiedziałem się tyle, że w sumie oczywiście mogę oddać na gwarancję ale raczej i tak na 99,9% to ją odrzucą bo:
- nierówno spasowana obudowana - wada kosmetyczna, gwarancja nie obejmuje,
- nierówne klawisze - wada kosmetyczna, gwarancja nie obejmuje,
- klawisze odbijające się na ekranie - oczywiście, wada kosmetyczna, gwarancja nie obejmuje,
- dwa paprochy wbite w ekran - a jakże, wada kosmetyczna bo ekran działa, gwarancja nie obejmuje, prawdopodobnie zresztą zrobiłem to sam…
Przecież to absurd, komputer za około 10 tysięcy, a po miesiącu korzystania mam wrażenie, jakbym korzystał z jakiegoś odpadu poprodukcyjnego. Wszystko krzywe, wszystko takie byle jakie. Gwarancja niczego nie obejmuje bo technicznie sprzęt działa.
Czy rzeczywiście tak teraz wyglądają standardy Apple czy trafiłem na nieodpowiedniego pracownika i warto jeszcze uderzyć do innego serwisu? To nie jest mój pierwszy Mac, zmieniam komputer co około 4 lata i pierwszy raz mam poczucie, że to jest taki szajs. Kiedyś po wyjęciu z pudełka było poczucie sprzętu premium…












