Biografii i książek poświęconych Steve’owi Jobsowi pojawiło się już na rynku bardzo dużo. Wspomnieć wypada choćby o opisywanych tutaj, na łamach MyApple, autoryzowanej biografii autorstwa Waltera Isaacsona czy „Drodze Steve’a Jobsa”. Wszystkie one ze szczegółami opisują historię życia i rozwoju wizjonera i przywódcy, jakim niewątpliwie był Jobs. Zawsze jednak pewne etapy jego życia i kariery można by opisać jeszcze dokładniej. Takiej próby podjął się Geoffrey Cain, skupiając się na jakże ważnym etapie, jakim był czas spędzony w założonej przez Steve’a firmie NeXT. Jej efektem jest bardzo dobra książka „Steve Jobs. Na wygnaniu”, która właśnie ukazała się w polskiej wersji (w tłumaczeniu Piotra Rubaja) nakładem wydawnictwa SQN.

Pisząc o autorze tej książki, nie mogę nie wspomnieć o Dan’lu Lewinie, który podążył za Jobsem z Apple do NeXT, a wiele lat później został CEO Muzeum Historii Komputerów w Mountain View (które mieliśmy okazję odwiedzić podczas naszej redakcyjnej wyprawy na imprezę z okazji 30-lecia Macintosha). To właśnie Dan’l Lewin napisał przedmowę do tej książki i – jak podejrzewam – to w dużym stopniu jego wspomnienia zainspirowały Geoffreya Caina do jej napisania. Cain, pracując nad tą książką, rozmawiał oczywiście z o wiele większą grupą osób, miał także dostęp do niepublikowanych dotąd nagrań z posiedzeń rady nadzorczej NeXT.

„Steve Jobs. Na wygnaniu” to książka ekscytująca na różnych płaszczyznach. Fani Apple czy miłośnicy historii komputerów znajdą w niej wiele nieznanych dotąd szczegółów prac nad komputerami (a właściwie to stacjami roboczymi) NeXT i systemem NeXTSTEP. Dla mnie samego to właśnie taka ekscytująca wyprawa w przeszłość. Kiedy zachodnia prasa branżowa rozpisywała się o planach i pracach Steve’a Jobsa nad superwydajnym komputerem NeXT, informacje te czasem przedostawały się za żelazną kurtynę. Sam pamiętam, jak kilka razy przeczytałem właśnie o NeXT w magazynie „Komputer” i chyba w „Bajtku”. Zdjęcia tych maszyn z dużymi monochromatycznymi monitorami o wysokiej rozdzielczości i kosmicznie wręcz wyglądającym systemem rozpalały moją dziecięcą wyobraźnię (miałem wtedy mniej niż 15 lat). Później oczywiście czytałem o historii NeXT, ale dzięki tej książce mogłem nie tylko odbyć podróż sentymentalną, ale i poznać wiele nowych szczegółów, o których wcześniej nie wiedziałem. Nie będę ich tutaj wymieniał, by nie psuć Wam przyjemności z czytania. Wspomnę jedynie, że dziedzictwo NeXT, a dokładnie jego oprogramowanie i rozwiązania, jest wciąż żywe. Do dzisiaj programiści mogą korzystać z Interface Buildera w Xcode, jeśli dalej tworzą programy dla Maca z wykorzystaniem stworzonej przez programistów NeXT biblioteki AppKit. Nawet jeśli dzisiaj programy piszemy (a przynajmniej ja to robię), wykorzystując SwiftUI, to wciąż niejako pod maską wiele typów w używanych bibliotekach ma w nazwie przedrostek NS (np. NSString), oznaczający NeXTSTEP.

„Steve Jobs. Na wygnaniu” to także pasjonująca historia ewolucji i przemiany samego Steve’a. Śledzimy jego drogę od czasów, gdy jest despotycznym i chaotycznym wizjonerem, który, nie oglądając się na innych, brnie ku niemalże zatraceniu i nieuchronnej katastrofie, nie godząc się na żadne kompromisy, na które i tak ostatecznie musi przystać. Z czasem jednak jego droga, wyściełana raczej porażkami niż sukcesami, ukształtuje go w taki sposób, że nie tylko osiągnie sukces osobisty, ale i wyprowadzi firmę Apple na szczyt. Oczywiście koszty takiej przemiany były bardzo duże i wymierne, i to nie tylko dla Jobsa. W start i rozwój NeXT zaangażowanych było wielu pracowników firmy oraz inwestorów, którzy często na przekór fanaberiom i przywarom Steve’a byli z nim na dobre i na złe. I tutaj dochodzimy do kolejnej płaszczyzny – NeXT Steve’a Jobsa było pod wieloma względami fenomenem biznesowym. Firma ta ze względu na nieugiętość i bezkompromisowość Jobsa, a często zwyczajnie jego głupi upór, przynosiła przez lata same straty. Z drugiej jednak strony dzięki jego nieugiętości miała w sobie prawdziwe perły – system NeXTSTEP, technologię WebObjects, narzędzia programistyczne i samych programistów. To wszystko ostatecznie uratowało nie tylko ją i Jobsa, ale przede wszystkim Apple.

„Steve Jobs. Na wygnaniu” to pod każdym względem lektura obowiązkowa dla każdego, komu bliskie jest Apple, historia komputerów czy sam Steve Jobs.

Artykuł ukazał się w MyApple Magazynie nr 5/2026

Pobierz MyApple Magazyn nr 4/2026