Zmieniłem Maca na szybszy model (Macbook Core 2 Duo 2.0 1.5 G RAM) i postanowiłem sprawdzić, czy na dość szybkim komputerze da sie wykorzystać efekty z Garage Bandu do gry na gitarze i odsłuchu w czasie rzeczywistym. Podłączyłem gitarę do preampu, a dalej poprzez wejście audio - do Macbooka Spodziewałem się, że problem z latencją nie wystąpi. Tymczasem sygnał jest lekko opóźniony. Opóźnienie nie przekracza raczej 10 ms, ale to wystarczy, aby gra była nieco utrudniona. A ma to dla mnie znaczenie, ponieważ zastanawiam sie nad kupnem zestawu gitarowych pluginów i nie wiem, czy ten problem z latencja da się wyeliminować. W ustawieniu Garage Bandu nie ma możliwości redukcji tej latencji. Czytałem w jakiś opisach, że komputer ustawia ją automatycznie. W dość wydajnym komputerze taki problem nie powinien występować, tymczasem jest. Czy ktoś z szanownych uczestników tego forum ma jakiś pomysł na rozwiązanie tego problemu?

Problemy z latencją
Rozpoczęty przez
Gyngen
, 27 mar 2008 13:15
9 odpowiedzi w tym temacie
#1
Napisano 27 marca 2008 - 13:15
#2
Napisano 27 marca 2008 - 13:18
Kokos gdzie jesteś?
potrzebują*Twojej pomocy


#3
Napisano 27 marca 2008 - 13:30
6,
już lecę...
W Preferences GB, w Audio/MIDI, przy Optimize for: włącz opcję "Minimum delay when playing instruments live. Small buffer size"
Potem sprawdzić trzeba, czy w oknie Track Info ścieżki nagrywanej, w zakładce Real Instrument/Details, nie ma włączonych takich efektów jak: Echo i Reverb - nawet jeśli wartość efektu jest zero to potrzebna jest chwila na obróbkę sygnału.
I jeszcze - pod Input Source : cośtam
Input Monitor był : On
już lecę...
W Preferences GB, w Audio/MIDI, przy Optimize for: włącz opcję "Minimum delay when playing instruments live. Small buffer size"
Potem sprawdzić trzeba, czy w oknie Track Info ścieżki nagrywanej, w zakładce Real Instrument/Details, nie ma włączonych takich efektów jak: Echo i Reverb - nawet jeśli wartość efektu jest zero to potrzebna jest chwila na obróbkę sygnału.
I jeszcze - pod Input Source : cośtam
Input Monitor był : On
#4
Napisano 27 marca 2008 - 17:55
Dziękuję za odpowiedź
W preferencjach GB ustawiłem mały bufor. Nie wyłączyłem jednak ani reverbu i echa. Ale czy wyłączenie ich, a włączenie zamiast nich innych skomplikowanych pluginów (mam na myśli Line6 Gear Box) nie zwiększy latencji? Czy jest jakiś sposob na wyeliminowanie jej na Macu? Z czasów PC-ta pamietam, że w większości aplikacji można było ręcznie zmniejszyć latancję do poziomu, w którym zaczynały sie zniekształcenia sygnału(trzaski). Jak sobie w tej kwestii poradzic z Macbookiem? Dla mnie to bardzo ważne, ponieważ jakakolwiek słyszalna latencja (czyli powyżej 2-5 ms)uniemożliwia granie na gitarze przy pomocy takich pluginów.

#5
Napisano 27 marca 2008 - 21:56
Koledzy na forum EiS już Ci odpowiedzieli. :-)
Poza tym, np. mój konwerter "gitara -> MIDI" ma 20ms opóźnienia, (średnio, bo im wyższe dźwięki tym mniej) a Satrianim nie jestem, więc nauczyłem się z tym żyć, hehe. W końcu to jakieś 6m od wzmacniacza, na scenie albo w "salach prób" bywa gorzej. Rozumiem, jeżeli Ci przeszkadza latencja powyżej 5ms to znaczy, że grasz 32, 64, 128... czyli Steve Vai rzuci granie (i gitarę)... Jak w tym filmie...
#6
Napisano 28 marca 2008 - 19:15
No bez przesady ! Taki znowu Vai to ja nie jestem ;-) Ale uwierz mi, to naprawde przeszkadza. Długo grałem na Rolandzie VG-8, który ma opóźnienie mniejsze od konwertera MIDI, a i tak było to pewnym dyskomfortem w graniu. Więc jeżeli użycie softwaru w roli efektów gitarowych wiąże się z takimi niedogodnościami, to ja nadal pozostanę przy rowiązaniach sprzętowych.
#7
Napisano 28 marca 2008 - 22:53
Pomyśl o dobrej karcie bo ta w macu się nie wyrabia
#8
Napisano 28 marca 2008 - 23:55
Też mam VG-8 i rzeczywiście w niektórych patchach jest zauważalne opóźnienie - ja używam go głównie do "markowania" gitar akustycznych i w tych patchach tego nie zauważam. Wracając do tematu: taka jest natura cyfrowych audio, że nie da się przepuścić sygnału bez latencji - jeżeli sygnał przechodzi przez A/D -> przetwarzanie -> D/A to nie da się tego zrobić w czasie zerowym. Mało tego, każdy wzmacniacz powoduje minimalne przesunięcie w fazie. Podobie jest przy każdej próbie skonstruowania systemu "wirtualnej rzeczywistości": sygnał o obrocie głowy jest przetwarzany, komputer generuje scenę na podstawie tych danych po czym trafia do gogli a to zajmuje znacznie więcej czasu niż sygnał z błędnika do mózgu gdzie po drodze są tylko 3 neurony i jeżeli system ów nie będzie równie szybki efekt jest taki jak np. po wypiciu alkoholu czyli po jakimś czasie "womit" jest nieunikniony :-)
#9
Napisano 29 marca 2008 - 15:15
Ja także używałem VG-8 do symulacji gitar akustycznych
Ale wracając do latencji, kiedyś zrobiłem eksperyment. Ustawiłem na VG-8 brzmienie gitary elektrycznej, wyłączyłem symulacje wzmacniaczy i kolumn i podłączyłem za VG-8 PODa firmy Line6 z ustawioną symulacją "pieca". Brzmienie było znakomite, ale usłyszałem to dopiero wtedy, gdy nagrałem kilka próbek i odłuchałem ich później. Podczas grania wrażenie było okropne: dżwięk "nie kleił się" do palców, brak było dynamiki, coś było nie tak. I dopiero po usłyszeniu nagrania uświadomiłem sobie, że ten dyskomfort wynikał ze zsumowania małego opóźnienia Rolanda z równie małym opóźnieniem PODa. Brzmienie było świetne, ale grać się nim nie chciało.

#10
Napisano 29 marca 2008 - 19:33
Rozumiem w takim razie, że chorus to Twój wróg...? :-)
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych