Szanowni,
nie mam pojęcia, czy to rzeczywiście problem sprzętowy - czy jednak software'owy.
Mam starego MacBooka z 2008 ("czarny"), którego obecnie korzysta moja córka. Od jakiegoś czasu pojawia się umęczliwy problem: komputer zrywa kontakt z domową siecią WiFi. Teoretycznie ją widzi - w praktyce nie może się z nią połączyć, uniemożliwiając dostęp do Internetu. Nie pomaga ręczne wybranie sieci, Airport nie daje się wyłączyć i włączyć ponownie (przyciski są "martwe").
Jedyną opcją jest restart całego komputera - wtedy przy starcie łączy się normalnie, automatycznie. Ale potem problem się powtarza - czasami po godzinie, czasami po kilku minutach.
Macie jakiś pomysł, o co może chodzić? Czy to może być jakiś problem systemowy, czy po prostu moduł WiFi dożywa swoich dni i w końcu zdechnie na amen?
A jeśli to drugie - to czy jest sens dawać taki zabytek do serwisu? Ile może kosztować wymiana modułu WiFi?
MacBook 2008, na pokładzie Snow Leopard.











