Witam,
Używam od jakiegoś roku, może półtora iMac'a 21" na C2D z fabrycznym osprzętem - czyli Magic Mouse i Wireless Keyboard. Do tego mam drugi taki sam komplet, tylko drugą klawiaturę oddałem starszemu do Miniaka (żeby miał do kompletu z Magic Mouse). O ile szczurki działają idealnie, wszystkie trzy są nie do zarżnięcia, to z klawiaturami mam niemały problem.
Moja żre baterie jak oszalała, 3 razy szybciej od Magic Mouse, do tego non stop przerywa połączenie. Używam jej z iMaciem, który działa u mnie jako stacja graficzna, na klawiaturce częściej niż sensowny tekst są wciskane skróty klawiszowe. Myszka z kolei jest non stop używana do obsługi suwaczków i wektorów - więc dziwi mnie ta dysproporcja, zwłaszcza w tę stronę. Strasznie irytujące.
Natomiast co mnie bardziej dziwi, to Mac Mini starszego. Kupiony jakoś w 2008 roku, wtedy dałem mu komplecik Apple Aluminium Keyboard i Mighty Mouse, oba na kablach. Wszystko hulało aż miło, prawie trzy lata bez problemów. No, ale w szczurze padła gałka, a w klawiaturze przypadkowe klawisze. Więc wymieniliśmy to na komplecik Magic Mouse plus Wireless Keyboard. Myszka zainstalowała się idealnie, natomiast klawiatura, cóż.... Skonfigurowałem ją bez problemów, wpisałem hasełko, kliknąłem enter, było dobrze. Do czasu. Okazało się, że po konfiguracji nie działa żaden przycisk. Żaden, przy czym na moim MBP 13", MBP 15", iPadzie i iMacu wszystko było okej. Komp zaktualizowany do najnowszego leoparda, przegrzebałem wszystkie preferencje i nic.
Ufff, musiałem to z siebie wyrzucićMoże ktoś będzie miał pomysł, co zrobić z tymi felernymi klawiaturami, ja mam już ochotę brać zwykłą na kablu, tylko mi szkoda pieniążków wpakowanych w zestaw, który nie działa jak należy.




LinkBack URL
About LinkBacks

