Prawie rok temu skradziono mi w Galerii Mokotów z samochodu iMaca 27" w konfiguracji: Core i7 2,93GHz, 16GB RAM 1333MHz, 1TB. Cały komplet prosto od polskiego dystrybutora. Wcześniej nie pisałem o tym na forum, bo liczyłem, że wypłynie na Allegro lub w ogłoszeniach, ale niestety nie udało mi się namierzyć mojego sprzętu.

Komputer był w oryginalnym kompletnym opakowaniu, czyli zarówno w kolorowym pudełku, jak i zewnętrznym szarym. W środku znajdował się komplet oryginalnego wyposażenia i jeśli się nie mylę oryginalny Windows 7 i kilka innych programów, ale to nie ma znaczenia.

Numer seryjny komputera: CK0330E6DNR

Za pomoc w odnalezieniu komputera lub jego zwrot wypłacę nagrodę.

Opis zdarzenia, jeśli kogoś interesuje:
Sprzęt leżał w bagażniku samochodu kombi, w którym były bardzo ciemne, prawie czarne szyby. Roleta w bagażniku była zaciągnięta. Bagażnik od przestrzeni pasażerskiej oddzielała krata (ciężarówka). Komputer nie był widoczny z zewnątrz. W przypływie swojej głupoty nie postawiłem auta na parkingu strzeżonym, tylko na zwykłym - poziom I piętra Galerii Mokotów, czyli najbardziej uczęszczane miejsce.

Kamery są tam tak zamontowane, żeby nie rejestrowały nic, co dzieje się na parkingu.
Ochrona w ogóle nie była zainteresowana pomocą i odmówiono mi obejrzenia jakichkolwiek filmów.

Po wezwaniu Policji oczekiwałem cztery godziny na przyjazd i mogę tylko napisać, że straciłem czas.
Owszem, funkcjonariusze obejrzeli kasety, ale nie wiedzieli jak wygląda pudło z komputerem iMac 27", więc tak naprawdę tylko tracili czas. Stróże prawa następnie zaprosili mnie na komisariat w celu złożenia zeznań. Czekałem kolejne półtorej godziny, po czym Pan Policjant wypytywał mnie przez dłuższy czas w jaki sposób złodziej otworzył samochód (klapę bagażnika) nie zostawiając śladów. A ja naprawdę nie wiem i mnie to nie interesuje. Widać miał jakiś sposób. Komputer nie był ubezpieczony, był moją własnością, podobnie jak samochód, więc nie miałem żadnego interesu w tym, aby sprzęt zniknął. Mimo to byłem przesłuchiwany jakbym to ja sam go sobie ukradł.
Oczywiście wszczęte śledztwo nie pomogło w znalezieniu winnych.

Kilka tygodni później byłem w Galerii Mokotów i na tym samym parkingu zobaczyłem ponad 20 otwartych bagażników w środkowej alei. Kilka alarmów wyło, ale nie skłoniło to ochrony do przyjścia. Zadzwoniłem do centrali Galerii Mokotów, ale i tak żaden ochroniarz się nie pojawił. Zadzwoniłem na Policję i tam uzyskałem informację, żebym czekał na przyjazd radiowozu. Niestety po 20 minutach musiałem jechać do pracy i nie doczekałem się ani Policji, ani ochroniarzy Galerii. Nie chciałbym wysnuwać spiskowych teorii, więc napiszę tylko, że gdyby komuś z zarządu lub ochrony Galerii Mokotów zależało na tym, aby klientom było bezpieczniej - z pewnością niedużymi środkami mógłby poprawić sytuację.