Mam pewien problem, który spędza mi sen z powiek od samego początku gdy zakupiłem MACa PRO.
Niedługo po nabyciu zapodałem Sources bo nie wyobrażam sobie pracy bez tej funkcji.
Bardzo wygodna stała się funkcja "sleep and hibernate" gdzie wszystkie procesy zrzucane były do pamięci a komputer podtrzymywał tylko RAM. Szybki rozruch i możliwość kontynuacji pracy to było to! Jest jednak efekt uboczny a mianowicie po dłuższym uśpieniu np. od 6 godzin, po rozruchu sypały się programy np. Archicad z kluczem na USB, rozsypywały się zadokowane okna wszystkich czynnych programów i powstawał jeden wielki bałagan.
Postanowiłem przejść na funkcję "hibernate" gdzie procesy zrzucane są na twardziela. Tu jednak także są efekty uboczne. Po dłuższej hibernacji przestaje funkcjonować wszystko co jest na USB (mysz, klawiatura) i nie zostaje nic innego jak twardy reset i utrata wszystkiego. Nie zauważyłem jednak rozsypki zadokowanych okien, wszystko zostaje na swoim miejscu.
Co robić i jak podejść do problemu? Walczę z tym od przeszło 2 lat.




LinkBack URL
About LinkBacks

