Czuję się rozdarty. Z jednej strony całym sercem popieram akcje polonizacji programów, ale z drugiej wiem, że z tego będzie więcej dymu i problemów niż pożytku.
1. Prace w SADzie nad polską wersją iTunes dla Windows są w zasadzie ukończone - blokuje ich tylko brak decyzji Apple.
2. Wydanie "podziemnego" tłumaczenia nikomu nie pomoże, ponieważ:
a. SAD będzie zobligowany do ochrony praw intelektualnych Apple, czyli do akcji prawnych przeciwko forom publikującym odnośniki do tego tłumaczenia, niezależnie od prywatnej sympatii do tych for. Tego wymaga od nich rola przedstawiciela Apple.
b. w razie jakichkolwiek problemów z działaniem iTunes po takim zabiegu lub po kolejnej aktualizacji spolonizowanego iTunes anglojęzycznym uaktualnieniem, mało kto stwierdzi, że to wina tłumaczenia, a większość ogłosi "tradycyjną badziewność produktów Apple". A mam wrażenie, że autorom tłumaczenia bynajmniej nie chodziło o podkopywanie opinii o produktach Apple.
c. Apple może poczuć się zniechęcone, paradoksalnie, do rozwijania polonizacji na naszym rynku, bo tutaj "i tak nikt nie szanuje prawa autorskiego".
I dlatego w sumie czuję się zadziwiony, że, pomimo dotychczasowych doświadczeń, znowu ktoś się zdecydował zabrać za sprawę "od dupy strony". Szkoda czasu, szkoda pracy. Zamiast zorganizować akcję nacisku na Apple w sprawie wydania zgody na lokalizację, znowu mamy kolejne partyzanckie tłumaczenie, niekompletne, naruszające prawo autorskie, a za chwilę będziemy mieli płacz, łzy i narzekania na pazerny/kapitalistyczny/monopolistyczny* Apple/SAD*.
* niepotrzebne skreślić




LinkBack URL
About LinkBacks






