Odpowiedz na ten temat
Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniaOstatnia
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 23
  1. Avatar Indrid Cold
    Dołączył
    Sep 2006
    Skąd
    Point Pleasant
    Postów
    260

    Cytuj | #1

    Witam
    Mam taki oto problem - przy każdej próbie kompilowania (instalowania) programów pod Ubuntu korzystając z wirtualnej maszyny (VM Fusion) pojawia się error:

    configure: error: C compiler cannot create executables

    Dzieje się to także gdy jestem zalogowany jako root. Czy może to być przyczyna braków dostępów do odpowiednich katalogów z racji używania Ubuntu pod wirtualną maszyną? Zaznaczam, nie sprawdzałem pod innym Linuxem. Dzięki wielkie z góry za odpowiedź.
    Telefon: Nokia 3310
    Odtwarzacz: iPod Shuffle


  2. Avatar raptou
    Dołączył
    Feb 2007
    Skąd
    United Europe
    Postów
    1,609

    Cytuj | #2

    A po co ci kompilowanie ? Apt-get, Dselect, Aptitude, Synaptic, KPackager, Atekon, Adept nie wystarczą ?? Nie wspomnę o gotowych paczkach-instalatorach binarnych.

    Pocieszę cię. Nie udało mi się nigdy nic skompilować na Ubuntu. Zawsze czegoś mu brakowało.
    Ale powyższe programy do instalacji mi w zupełności wystarczyły.

    Na wypróbowanie jakiegoś programu polecam wizytę na stronie http://klik.atekon.de , gdzie programy instaluje się jak obrazy DMG pod OSX na zasadzie klik&run a jak się nie spodoba program - do kosza. Prawie, jak w OSX.
    Ostatnio edytowane przez raptou ; 28.11.2007 o 02:09
    Komputer: iMini CD1.83/2GB/250+320HDD /Toshiba Regza LCD 42'
    Telefon: Nokia E52
    Odtwarzacz: Nokia E52
    Tablet: iPad
    Co potrafi stary eMac G4 700 MHz/512MB RAM ?
    rabsat.pl/screen/obrazek18a.jpg


  3. Avatar Indrid Cold
    Dołączył
    Sep 2006
    Skąd
    Point Pleasant
    Postów
    260

    Cytuj | #3

    Fajnie Dzięki wielkie, Teraz pytanie drugie, udało się komukolwiek zainstalować Beryla w jakimkolwiek Linuxie pod wirtualną maszyną? Wiem - wydajność i te sprawy, ale pytam z ciekawości
    Telefon: Nokia 3310
    Odtwarzacz: iPod Shuffle

  4. Avatar raptou
    Dołączył
    Feb 2007
    Skąd
    United Europe
    Postów
    1,609

    Cytuj | #4

    Zapomnij o Berylu na wirtualnej maszynie. Jak chcesz pobawić się efektami 3d to działają bez problemu na Macu, grafika Intela detektuje się automatycznie ale tylko natywnie a nie w VM.
    Jest wiele dystrybucji, które zawierają automatycznie konfigurowanego Beryla. Polecam wypróbowanie Sam Linux LiveCD. Jest także po polsku a efekty działają natychmiast po starcie (klikasz w trakcie uruchamiania "native3d"). Oczywiście bardzo ładnie działa z płyty. Widzi partycję Windows. Do macowych nie dotykam się z Linuksa, żeby nie uszkodzić. Nie ufam do końca twórcom Linuksów. Widać w Samie inspirację Mac OSX. Jest dok (oparty na XFCE) i działają aktywne rogi znane z Expose (rozkładanie okien, zoom, jak w Macu itp.)
    Zainstaluj sobie też rEFIt to wygodnie ci się będzie wybierało systemy podczas startu Maca. Dostępna jest w nim też opcja butowania z CD i USB a po włożeniu płytki instalatora Tigera uaktywnia się też opcja testu komputera i podzespołów.

    Jeżeli dopiero zaczynasz przygodę z Linuksem to proponuję nie skupiać się wyłącznie na Ubuntu. Wirtualna maszyna daje ci szanse poznania wielu dystrybucji i wybrania tej "dla siebie" bez niebezpieczeństwa "nagrzebania" w partycjach. Osobiście Ubuntu nie znoszę. Ja jestem fanem oryginalnego, czystego Debiana 4 instalowanego wprost z sieci (netinst). Twórcy Ubuntu strasznie zamieszali i odeszli od Debiana. Nie wszystko co ma Debian w nazwie pasuje do Ubuntu.

    Na początek proponuję tylko różne LiveCD. Mają tę zaletę, że już posiadają w sobie wszystko, co do życia niezbędne a w razie, gdyby ci się któraś spodobała pozwalają na banalnie prostą i szybką instalację, czy tez ponowną instalację, jak namieszasz (a wierz mi, że nie raz namieszasz).

    Ja zaczynałem od polskiej dystrybucji Linux Edu-CD. To zmodyfikowany przez Rajmunda Radziewicza Debian/Knoppix/Kanotix (dawniej) i dzięki temu, że autor miał świetny kontakt z polskimi użytkownikami niejako oni też byli współtwórcami tego systemu, co pozwoliło na stworzenie dystrybucji niemal idealnej w Polskich warunkach i jednocześnie działającej jako LiveCD. Proces instalacji uproszczony do minimum, trwa ok 20 minut. Ostatnia wersja, jakiej używałem to 0.7.1 LiveDVD. Była to zarazem ostatnia wersja oparta o Debiana. Obecnie Edu-CD bazuje już na Ubuntu, na którego mam alergię i nasze drogi się rozstały a ja zaprzyjaźniłem się z Debianem 4.

    Nie, żebym uważał, że Ubuntu jest zły. Po prostu umęczył mnie problemami, jakie z nim miałem. Przez to, ze odeszli od Debiana wiele porad jakich szukałem po prostu nie pasowały do Ubuntu, zależności sypały się często i gęsto a zwykle jeden problem zamieniał się w cały łańcuszek problemów. To oczywiście wyłącznie moja niewiedza ale jednak z innymi sobie lepiej dawałem radę. Było to też już jakiś czas temu i od tamtej pory na pewno sporo się poprawiło ale u mnie Ubuntu ma przechlapane do końca życia. Mam do niego wstręt, tak mnie zmęczył.

    Z ciekawych dystrybucji jest też Dream Linux, który wygląda jak... OSX !! Niestety nie po polsku.

    Oprócz Linuksów możesz też w VMWare odpalać całą masę systemów BSD i Open Solarisa. Odmianą LiveCD Solarisa jest Belenix. Od razu ma do wyboru efekty 3d Compiza (poprzednik Beryla)

    Jest też już gotowy do wypróbowania KDE 4 LiveCD oparty o dystrybucję OpenSUSE. Ten jest o tyle ciekawy, że KDE 4 wyjdzie także pod OSX ! Odradzam jego instalację na stałe. To dopiero jego testy (Apple powinno się uczyć od KDE.ORG jak się robi testy beta. Daje się ludziom, ci oceniają , autorzy poprawiają i wypuszczają jak jest gotowe na tip top)

    W sumie fajna zabawa ale juz mi się Linux powoli nudzi. Przestaję widzieć sens jego używania na Macu, skoro jest OSX i Windows.
    Ostatnio edytowane przez raptou ; 28.11.2007 o 02:50
    Komputer: iMini CD1.83/2GB/250+320HDD /Toshiba Regza LCD 42'
    Telefon: Nokia E52
    Odtwarzacz: Nokia E52
    Tablet: iPad
    Co potrafi stary eMac G4 700 MHz/512MB RAM ?
    rabsat.pl/screen/obrazek18a.jpg


  5. Avatar Indrid Cold
    Dołączył
    Sep 2006
    Skąd
    Point Pleasant
    Postów
    260

    Cytuj | #5

    Dzięki wielkie za tak wyczerpującą odpowiedź. Autorytet poleciał

    Teraz jeszcze tylko pytanie, jak zmusić Ubuntu do czytania CD/DVD - jak do tej pory dyski czyta jako dyski instalacyjne Ubuntu Nawet widzi na nich pliki instalacyjne...
    Ostatnio edytowane przez Indrid Cold ; 28.11.2007 o 03:20
    Telefon: Nokia 3310
    Odtwarzacz: iPod Shuffle

  6. Avatar raptou
    Dołączył
    Feb 2007
    Skąd
    United Europe
    Postów
    1,609

    Cytuj | #6

    Proste. Musisz mieć dwa napędy CD/DVD lub zmusić go do załadowania się w całości do RAMDysku. Nie da się inaczej wysunąc płyty z napędu. Są LiveCD, które na to pozwalają ale nie Ubuntu. To jeżeli odpalasz z płyty. Jeżeli urucamiasz jusz zainstalowany system na dysku to CD ROM powinien być już widziany na pulpicie automatycznie. Co, jak co ale w Ubuntu autodetekcja działa na prawdę świetnie (jak na Linuksa).
    Gdyby jednak z jakichś przyczyn go nie widział to odpowiednikiem Makowego /Volumes w Linuksie zwykle jest /mnt. Powinien być CD ROM tam lub na "korzeniu", czyli /CDROM

    Gdyby i tego nie było to sobie tworzysz katalog na "korzeniu" lub w MNT (nie polecam gdzie indziej, bo może się coś posypać, jak katalog jest wykorzystywany do innych celów) a następnie w terminalu wykonujesz:

    sudo mount dev/cdrom /mnt/cdrom

    Teraz dopasuj tylko właściwe urządzenie /dev - moze to być sda, sda1 itp. a w przypadku Pendrive, czytnika na pewno sda1,2,3 itd. i katalog (tu na przykładzie /mnt)
    To jednak ostateczność. Na Macu Ubuntu znakomicie radzi sobie z autodetekcją i ręczne montowanie powinno być zbędne. Jak mówiłem w identyczny sposób montuje się czytniki, MP3, aparaty cyfrowe z obsługą VFAT i wszelkie flasze (Pendrive), twarde dyski i zewnętrzne nagrywarki USB. Te też zresztą powinny się wykrywać samoczynnie, jeżeli są podłączone w momencie startu systemu.

    Ważne w Ubuntu jest to, że jeżeli decydujesz się na instalacje "na stałe" to przed odpaleniem Ubuntu z płyty do zainstalowania WSZYSTKIE URZĄDZENIA POWINNY BYĆ PODŁĄCZONE, ponieważ zostaną wykryte jeden raz. Jak tego nie zrobisz to potem przy ich podłączniu mogą się nie wykryć (akurat wykrywanie podłączanych urządzeń w trakcie działania systemu jednak nadal mocno kuleje i tak na prawdę tylko Mandriva jakimś cudem sobie z tym na prawdę dobrze radzi) i wówczas czeka cię każdorazowe ręczne montowanie jako root lub "grzebanko" w pliku /etc/fstab, aby było na stałe.

    Jest też parę tricków.
    Jeżeli używasz środowiska KDE (w Ubuntu domyślnie jest GNOME a KDE jest w Kubuntu, poza tym to te same systemy a poza tym ręcznie można doinstalowywać różne środowiska obok głównego i się między nimi przełączać) to możesz mieć taki sam autostart jak w Windows. Po prostu w Konquerorze wpisz w polu adres .kde/autostart i już możesz po prostu wrzucać tam programy lub dowiązania (skróty), które chcesz, aby się uruchamiały z systemem.

    Ogólnie do pełnej samodzielności i poznania większości możliwości Linuksa dla przeciętnego Home Usera mi potrzeba było aż 8 miesięcy ! Nie dla tego, że trudny, bo trudny wcale nie jest, tylko się przyzwyczaić do zasad nazewnictwa trzeba. Zresztą niemal identyczne zasady obowiązują w OSX, tylko dlatego, że Linux ma GIGANTYCZNE możliwości i OSX wygląda na tym tle mizerniutko (z punktu widzenia użytkownika, bo dla programisty potrafi to samo). Mimo wszystko wolę OSX bo nie zmusza mnie do myślenia a wszystko działa samo jak trzeba i nie trzeba w Matriksie siedzieć (tak nazywam ślęczenie nad konsolą i mozolne przewijanie logów w poszukiwaniu rozwiązania problemów).

    Pierwszy i jak do tej pory jedyny Linux, w którym tylko jeden raz zajrzałem do konsoli (żeby repozytorium Kadu dopisać) to Debian 4. Nigdy więcej nie musiałem tego robić i to wystarczyło, żeby się w nim zakochać. Tak mało potrzeba zmęczonemu problemami miłośnikowi Linuksa do szczęścia ! Nie ślęczeć godzinami w terminalu ! Pierwszy także system, w którym ani razu nie od wielu miesięcy wystąpił konflikt zależności. To cię dopiero czeka w Ubuntu Dlatego ten problem nie wystąpił, ponieważ Debian 4 w wersji Netinst instaluje się wprost z internetu i pobiera wszelkie komponenty już w najnowszych wersjach i nie trzeba ich ręcznie zastępować przy próbie zainstalowania nowej wersji jakiejś pierdoły.

    Zamiast VMWare Fusion możesz użyć darmowego VirtualBox, który służy dokładnie do tego samego jednak jest sporo wydajniejszy (szczególnie w Linuksach) o jedyna różnica jest taka, że nie czyta partycji Bootcamp ale w tym przypadku to kompletnie bez znaczenia. W dodatku jest po polsku (jak się wyświetla w jęz. ang. to wystarczy przestawić w ustawieniach). Możesz mieć kilka maszyn wirtualnych zainstalowanych w systemie. One są niezależne i się nie pogryzą. Przez pewien czas miałem na OSX zainstalowane Vbox, Qemu z GUI i Parallels Desktop.
    Virtual Box jest także w wersji pod Linuksa i Windows. Tu się pojawia kolejna ciekawa możliwość.
    Ja np. wirtualne obrazy do VirtualBox trzymałem na partycji FAT32 Bootcampa. Dzięki temu TEN SAM Linux mogłem odpalać w OSX i Windows, w zależności od tego, pod którym systemem pracowałem.
    Z kolei jak się zdecydujesz na Linuksa i OSX natywnie to na obu systemach możesz w okienku odpalać ten sam wirtualny Windows !
    Chłopaki od VirtualBox na prawdę włożyli mnóstwo pracy w swoje dzieło - chylę czoło - i w paru przypadkach przewyższa nawet Parallels Desktop (PD nie odpala kilku dystrybucji Linuksa) a wydajnością przewyższa obie, choć PD minimalnie.

    Sorki, że tak sie rozpisuję. Część z tego na pewno wiesz ale od razu piszę dla tych, którzy dopiero myślą o zabawie w Linuksa.

    ---- Dodano 28-11-2007 o godzinie 06:35 ----
    A tak poza tym o mały włos a nie miał bym Mini, gdybym wiedział w dniu zakupu jak działa i co potrafi Debian 4.

    Mój Mac to efekt frustracji wywołanej Windows, i Linuksem na zasadzie "Jak nie Windows, Linux to co ??" i poszedłem po Maca Wtedy, jednak jeszcze nie wiedziałem, ze powstał niemal "bezproblemowy" Debian 4. Teraz jest "po ptokach" a Linux jest mi zbędny.
    Ostatnio edytowane przez raptou ; 28.11.2007 o 04:35 Powód: Wpisy zostały automatycznie połączone
    Komputer: iMini CD1.83/2GB/250+320HDD /Toshiba Regza LCD 42'
    Telefon: Nokia E52
    Odtwarzacz: Nokia E52
    Tablet: iPad
    Co potrafi stary eMac G4 700 MHz/512MB RAM ?
    rabsat.pl/screen/obrazek18a.jpg


  7. Avatar Indrid Cold
    Dołączył
    Sep 2006
    Skąd
    Point Pleasant
    Postów
    260

    Cytuj | #7

    Owszem, testowałem także VirtualBox, jednak wysypuje się pod Leopardem, niestety. Z kolei Parallels wywoływał Kernel Panic przy próbie uruchamiania Ubuntu, nie wspominając że trzeba wprowadzić pare zmian przy instalacji Linuxa pod Parallels, jakkolwiek nie stanowiło to dla mnie większego problemu, to dla użytkownika który nie siedzi w Matrixie powinno raz pykens i hasać. Warto wspomnieć tutaj, że Kernel Panic w Parallels występował po zainstalowaniu Fusion i Ubuntu na nim (a nie powinno to ze sobą kolidować), Parallels miał tutaj problem z lokacją pamięci dla systemu gościnnego ( ). Tak więc dałem sobie z nim spokój.
    Oczywiście najlepszym Linuxem jest Mac OS X Niestety wydaje mi się wciąż mało poznanym przez programistów. A wiele w nim można. Mnie Linux jako Linux zaczął interesować od strony Beryla - nigdy wcześniej nie musiałem używać Linuxa jako główny system, a 3D które oferuje Beryl są na prawde świetne i tutaj Mac OS X się tak na prawde chowa, mimo iż w Berylu można spotkać te same funkcje (jak np. Expose).

    Cytat Napisał raptou Zobacz post
    A tak poza tym o mały włos a nie miał bym Mini, gdybym wiedział w dniu zakupu jak działa i co potrafi Debian 4.

    Mój Mac to efekt frustracji wywołanej Windows, i Linuksem na zasadzie "Jak nie Windows, Linux to co ??" i poszedłem po Maca Wtedy, jednak jeszcze nie wiedziałem, ze powstał niemal "bezproblemowy" Debian 4. Teraz jest "po ptokach" a Linux jest mi zbędny.
    No ale chyba nie żałujesz przesiadki
    Telefon: Nokia 3310
    Odtwarzacz: iPod Shuffle


  8. Dołączył
    Mar 2007
    Postów
    69

    Cytuj | #8

    Oczywiście najlepszym Linuxem jest Mac OS X
    Ciekawe teorie nam tu tworzysz... MacOS X z Linuksem łączy głównie to, że obydwa są uniksoidami. OSX to taki mocno(z naciskiem na mocno) dopieszczony netBSD bądź freeBSD, bo z niego się wywodzi...

  9. Avatar raptou
    Dołączył
    Feb 2007
    Skąd
    United Europe
    Postów
    1,609

    Cytuj | #9

    Cytat Napisał Indrid Cold Zobacz post

    No ale chyba nie żałujesz przesiadki
    Na komputer - nie. To najbardziej przyjazna maszynka na ziemi.
    System - dyskusyjna sprawa. Jedno działa lepiej, inne gorzej a jeszcze inne wcale ale to, że mogę na komputerze mieć każdy niemal OS rozwiązuje sprawę. Wad OSX jest tak niewiele, że zalety w pełni je rekompensują. OSX jest bardzo przyjazny i łatwy. Mimo wszystko Debian 4 potrafi więcej, wiele rzeczy działa o niebo lepiej, niż na OSX ale tu z kolei jest wymagana jakaś wiedza i wielu rzeczy nie robi się tak prosto, jak w OSX. Ja wolę OSX z lenistwa. Linux u mnie jest uruchamiany coraz rzadziej. Przegrywa z OSX i Windows, na których używam także programów znanych z Linuksa.
    Dla mnie bardzo dużo zmieni KDE4 dla Mac, którego rozwój śledzę i bardzo na niego czekam.
    Będzie tam komplet bardzo przydatnych narzędzi w polskich warunkach (KOffice, Kopete, Amarok). Rozwiąże to wiele problemów z brakiem kilku programów.
    Poza tym, niestety praca z pakietami biurowymi o wiele lepiej wygląda na Windows i w Linuksie, niż na Macu. Na OSX działają siermiężnie (nawet MS Office 2004 !). KOffice nie jest wcale zły i nie wiem, czemu nie jest popularny. Może dla tego, że jest "inny".



    Cytat Napisał Longinus Zobacz post
    Ciekawe teorie nam tu tworzysz... MacOS X z Linuksem łączy głównie to, że obydwa są uniksoidami. OSX to taki mocno(z naciskiem na mocno) dopieszczony netBSD bądź freeBSD, bo z niego się wywodzi...
    Ja mam identyczne zdanie. OSX to Linux...
    Oczywiście to metafora. Chodzi o podobieństwa dla użytkownika, ponieważ to są skrajnie różne systemy i łączy je jedynie podobieństwo w strukturze plików i zasady obsługi ale nic więcej.
    OSX to taki Linux pozbawiony jego upierdliwych wad, ze świadomością, że to jednak zupełnie coś innego. Tak, czy inaczej użytkownik Linuksa po przesiadce czuje się, jak w domu. Zapewne to miał na myśli.
    Ostatnio edytowane przez raptou ; 28.11.2007 o 16:32
    Komputer: iMini CD1.83/2GB/250+320HDD /Toshiba Regza LCD 42'
    Telefon: Nokia E52
    Odtwarzacz: Nokia E52
    Tablet: iPad
    Co potrafi stary eMac G4 700 MHz/512MB RAM ?
    rabsat.pl/screen/obrazek18a.jpg



  10. Dołączył
    Mar 2007
    Postów
    69

    Będzie tam komplet bardzo przydatnych narzędzi w polskich warunkach (KOffice, Kopete, Amarok). Rozwiąże to wiele problemów z brakiem kilku programów.
    To ja tylko przypomnę, że GNOME też istnieje i ma się dobrze
    Ja mam identyczne zdanie. OSX to Linux...
    No wiesz, zdanie zdaniem, ale fakty faktami Może przypomina Ci dlatego, że obydwa są 'dziećmi' Unixa, więc mimo wszystko jakieś podobieństwa się zdarzają, ale to nie zmienia faktu, że OSX nie ma w sobie jądra Linuksa

Odpowiedz na ten temat
Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniaOstatnia