Witam.
Zazwyczaj staram sie nie zawracać wam glowy swoimi problemami, tym bardziej, że na większość pytań odpowiedzi udaje mi sie znaleźć na forum, ale dziś mam poważny problem.
Tak jak w temacie, polecilem bratu wyczyścić swojego laptopa (MacBookPro-starsza wersja)...używając pianki do czyszczenia ekranow popelnil błąd, otóż, spryskal matrycę, położyl laptopa na jabluszku opierając o lampkę, tak żeby pianka nie miala możliwości spłynąć, i wyszedl...jak siże okazała na zbyt dlugo, bo po powrocie pianka w zasadzie wyschla, przetarl ekran, i chciał odpalić lapa, coś zaświergotalo i ekran zgasl.... przy ponownej próbie polowa ekranu zaświecila sie jaśniej , a polowa nieco ciemniej(bez jakiegoś szczegolnego podzialu), używając sprężonego powietrza wydmuchał calą wilgoć z tej szczeliny u dołu ekranu, gdzie najprawdopodobiej najwięcej płynu dotarlo, po tej operacji sprzęt ruczył.
ALE - na dole ekranu widać tak jakby zacieki, ktore się powiększają i kreskę dużo jaśniejszą, niż reszta ekranu(nie są to martwe piksele, bo po przesunięciu kolorowego obrazu ten element też zmienia barwę, jest jakby podświetlony 10razy bardziej niż reszta ekranu), jaka jest szansa że te "efekty" znikną po rozgrzaniu się lapopa i odparowaniu? Bo zastanawaim s^ę czy już go nabijać na pal - brata - czy poczekać z tym do wieczora;/ ewentualnie jaki jest koszt nowej matrycy, i jej wymiany.
Pogrążony w głębokim żalu...Astaferay.
P.S. Kreska miala 0,7cm, teraz ma 2cm...;/




LinkBack URL
About LinkBacks

