Przez ostatnie kilka tygodni z konieczności poużywałem sobie znów laptopa Della i jak wciąż nie mogę się odnaleźć w XP ani tym bardziej w Vista, to jednej rzeczy po powrocie do MacBooka mi brakuje. Mianowicie stacji dokującej/replikatora portów.
Miałem kiedyś PowerBooka Duo i pamiętam, że było to arcywygodne rozwiązanie dla osób regularnie zmieniających stałe lokalizacje, typu praca-dom. Klik-klik i już. Tymczasem w MacBooku muszę odpiąć wtyczkę monitora, klawiaturę z myszką, Ethernet, tablet, kabel iPoda, minijacka głośników i ponownie to-to wszystko powpinać. Niby nic, ale z tą legendarną wygodą korzystania ze sprzętu Apple ma to niewiele wspólnego, nie mówiąc juź o fizycznym "wyrabianiu" się połączeń.
Czyżby wkrótce czeka nas nowa funkcja 'never-seen-before', czy po prostu jest inny powód? Bo nie wierzę, że Dellowi (i paru innym) się to przypadkiem udało...
A co wy na ten temat sądzicie?




LinkBack URL
About LinkBacks


