Na początek - wiem że jest sporo takich tematów ale każdy ma w sobie same Oh i ah. Natomiast moje odczucia po 3 dniach są wtf ?
Mac os nigdy się nie bawiłem i tylko windows ciągle był męczony... Jednak ciągle coś trzeba było naprawiać i miałem już tego dosyć - dlatego też zdecydowałem się na "bezawaryjny" macbook z mac os leopard...
Gdy tylko dostałem komputer byłem bardzo zadowolony - nie miałem problemów większych czy to z instalowaniem programów czy z widowsem ( tylko do office )
Jednak gdy zabrałem się do instalowania warcrafta 3 ( jedyna gra w jaką gram ) zaraz po włożeniu płyty zaczęły się problemy - płyty system nie wykrył a co więcej nie chciał jej oddać !
Po wciśnięciu guzika "wysuń" system dostawał czkawki i górny pasek nie działał ( coś myślał )
odczekałem około 5 min a tu nadal nic - dalsze wciśnięcia guzika zaowocowały freezem
Myślę dobra zwiecha - nie jest źle na win ciągle to było...
szybki reset i co ? płyta pokazała się na pulpicie ! - jednak widać było że jest pusta i do tego nadal nie da się jej wysunąć dostawałem błąd 36 od systemu
wpadłem na pomysł tego twardego resetu ( bez zasilacza oraz baterii ) wciskam wyłącz a tu nic... myśli myśli po 20 min nadal myśli wiec brutalne wyłączenie i twardy reset ( który nic nie dał :P )
Czarne myśli napłynęły mi do głowy - czy komputer już do naprawy czy płyta nie pękła...
ostatnia myśl windows !
uruchomiłem i bez problemu wysunąłem płytę...
aha i w win instaler mi się odpalił... yeah
po tej operacji mac os zaczął zachowywać się normalnie - gdy była płyta nie dało się go wyłączyć oraz ta belka na górze nie działała...
dodam że mam mac os 10.5.4
i gdzie ten genialny system ? ( mam wielką nadzieje że to jedyny problem jaki będę miał z tym systemem... )
ps mam nadzieje że teraz będę miał tylko pozytywne doświadczenia...
ps.2. jak da się siłą wysunąć płytę w mac os ? ( google mało pomogły ) tak na przyszłość z podobnym problemem..




LinkBack URL
About LinkBacks





