Time Capsule ma to do siebie, że niemiłosiernie się psuje. Najczęściej przyczyną jest zasilacz. U mnie było nieco inaczej - padł dysk. Niestety dane, które były tam przechowywane były bardzo ważne. Koniecznie musiałem je odzyskać.
Trafiłem na serwis MacLife w Warszawie. Podczas przeprowadzonej diagnozy potwierdziły się moje przypuszczenia. Dostałem telefon, że w dysku padła elektronika i głowica. Powiedziano mi również, że serwis nie zajmuje się odzyskiwaniem danych, więc zapraszają mnie po odbiór towaru. Zapytałem, czy polecą mi firmę, która mi te dane odzyska. Padła nazwa. Tak czy inaczej umówiłem się na odbiór sprzętu. Po jakimś czasie dostałem telefon, że w sumie serwis MacLife współpracuje z rekomendowaną przez siebie firmą i dzięki temu będzie mniejszy koszt odzyskania tych danych. Przystałem na to.
Pod koniec kolejnego dnia otrzymałem informację, że wszystkie dane będą odzyskane - koszt 860 zł. Dane są najważniejsze, więc ucieszyłem się z tej wiadomości.
Pojechałem odebrać dysk. Poprosiłem o raport z firmy odzyskującej dane, aby wiedzieć co się stało z dyskiem i jakie były wymienione (naprawione części). Powiedziano mi w serwisie MacLife, że oczywiście taki raoprt otrzymam w dniu jutrzejszym.
Raoprtu się nie doczekałem...Dzwoniąc do firmy odzyskujacej dane, po podaniu wszelkich informacji o dysku (nr seryjny, model) okazało się, że taki dysk u nich nie był naprawiany. Podałem również dane firmy MacLife, dane osoby, która zgłaszała ten dysk - niestety nie zlokalizowano takiego przypadku naprawy.
Dziś skontaktowałem się z serwisem MacLife z prośbą wyjasnienia sprawy. Pracownik serwisu szczerze przyznał, że naprawa dysku nie przeszła przez oficjalny obieg firmy odzyskującej dane. Okazało się, że dysk był naprawiany "na lewo" rzekomo przez pracownika firmy odzyskującej dane...Nie ma zatem żadnego raportu... Co więcej dysk otrzymałem w tej samej obudowie...co może oznaczać, że uszkodzenia mogły mieć charakter inny niz mechaniczne czy elektroniczne. Firmy odzyskujące dane przy usterkach elektronicznych i mechanicznych często zgrywają odzyskane dane na nowy nośnik.
Tak więc nie jest wykluczone, że usterka mogła dotyczyć np. blędów logicznych struktury plików, co można naprawić mniejszym kosztem...
Jednym słowem czuję się oszukany, bo gdyby serwis nie miał nic do ukrycia, to przedstawiłby wszelkie informacje na temat naprawy, w tym raport z firmy odzyskującej dane.
W tym momencie nie wiem kto zajmował się moim dyskiem, czy i jak zostały wykorzystane dane z tego dysku, no i oczywiście co zostało tam uszkodzone i za co zapłaciłem 860 zł.
Uważajcie na ten serwis. Ja dałem się oszukać, ale swoją opinię postaram się rozprzestrzenić. Wiadomo, każdy serwis pracuje na swoją markę, a chociażby mój przypadek stanowi fatalną laurkę... Cwaniactwu mówimy NIE!




LinkBack URL
About LinkBacks





