Posta piszę z niezawodnego Peceta Gateway. Mac stoi w kącie - nie może się bida połączyć z siecią Microsoft'a, którą mam w firmie. Żeby zrobić cokolwiek - muszę przejrzeć wiele stron, forów i innych historii - a przecież miało być tak łatwo. Miał zsynchronizować się z serwerem Exchange, miał się zsynchronizować z innymi komputerami. Admin odblokował konieczne rzeczy na serwerze. I nic z tego. Za trudne to jest...
Tymczasem Mac...
... jako samodzielna jednostka - działa poprawnie. Choć gdzieś schowała się jego legendarna łatwość, przyjazność, szybkość... Owszem - jest przyjemnie wykonany, pewnie na lotnisku wyjąć Maca to najmniejszy obciach i ludziki zza ekraników swoich Delli i Toshib spoglądają w stronę usera Maca z zazdrością myśląc - patrzcie - oto ten, który nie ma problemów.
Nic bardziej mylnego. Komputer NIE NADAJE SIĘ DO PRZESIADKI Z WINDOWS'a jeśli jesteś zaawansowanym użytkownikiem Windowsa zwłaszcza 7. Bajki o łatwości obsługi NIE DOTYCZĄ byłych ZAAWANSOWANYCH użytkowników Windowsa.
Został mi 1 dzień (a właściwie noc) na podjęcie decyzji o zostawieniu lub o zwrocie Maca do sklepu. Przestanie mnie denerwować łagodnie połyskującą białą lampunią w stanie uśpienia.
Z iPhonem też się połowicznie pożegnałem. Przeszedłem na Droid'a. Nie we wszystkim jest lepiej czy porównywalnie dobrze. Ale w funkcjach typowo telefonicznych na pewno Droid bije iPhone'a.
Więc piszę tak w ramach frustracji. $1240 nie zwrócą, ale dobre i $1100. No - chyba, że szanowna Useria skutecznie mnie przekona do pozostania przy macu. Tylko po co... Za tę cenę - Mac powinien hulać. A on tylko miele swoim obwarzaneczkiem zamiast strzałki i tyle z niego radości...




LinkBack URL
About LinkBacks


