Kupiony wczoraj MacBook (ten aluminiowy) w Cortlandzie. No miała być ekstaza, bo przechodzimy z tych gratów pecetów na porządny i przyjazny sprzęt z logiem z jabłkiem.
Wydane pięć tysięcy (pecet z taką samą konfiguracją kosztuje połowę tego), towar z namaszczeniem przyniesiony do domu i.... LIPA! Komputer nie daje się uruchomić bo high-endowy gładzik nie reaguje na "stukanie" = nie można zatwierdzić wybranego pola!
I co? Teraz mam oddać go na gwarancji do naprawy a oni będę rozbebeszać jednodniowy sprzęt i mówić, że nadal mam super-nowy-sprzęt prosto z najlepszej firmy na świecie?




LinkBack URL
About LinkBacks



