Mam mojego iMaca 20" 2x2GB od wrzesnia 2008. Do tej pory wszystko bylo ok. Jednak chyba ze 2-3 razy w ostatnich 3 tygodniach mialem kernel panic (bez widocznej przyczyny) i wymuszony restart systemu.
Wczoraj po wlaczeniu pracowalem moze 5 min. i system calkowicie padl. Czarny ekran, nawet bez okienka o kernel panic i automatyczny restart. Tym razem system sie juz nie podniosl... Moge odpalic kompa, od czasu do czasu uda sie uslyszec nawte gong startowy. Ale nie zawsze. Czasami bootuje az do szarego ekranu z jabluszkiem, czasami nie. Najczesciej ekran pozostaje czarny. Dysk i jakies wiatraki wydaja sie startowac. Rozruch z CD startowego nie da sie przeprowadzic. Wprawdzie system dochodzi do wyboru dysku starowego HDD badz CD, ale za kazdym razem po wyborze jednej z opcji nastepuje restart. Podobnie ma sie sprawa z Bootable Utilities Image 2.1.0. Jednym slowem przetestowalem juz wciskanie klawiszy C, D i Alt podczas rozruchu.
Zaczalem sie wiec bawic w sprawdzanie sprzetu i RAMu, bo tylko to mozna wpiac i wypiac. Oczywiscie podlaczona mam tylko klawiature i myszke. Apple Hardware Test wywala problem 4MEM/9/40000000: 10029c. Niezaleznie od tego czy mam wlozona jedna czy dwie kosci RAMu. I niezaleznie w ktorym slocie on siedzi. Jednym slowem jestem dosc ostro udupiony. Dobrze, ze mam backup danych Time Machine na dysku zewnetrznym.
Zagladalem tez do \Library\Logs ale tam tez nie ma zadnych informacji na temat tego co bylo przyczyna kernel panics.
Co moge jeszcze sprawdzic? Co radzicie? Aha, jak dostac sie do danych na wbudowanym dysku? Gdzies czytalem, ze jest jakas mozliwosc dostepu z zewnatrz. Nie mam jednak zielonego pojecia jak?
Dzieki z gory z konkretne porady!




LinkBack URL
About LinkBacks


