Witam,
mam bardzo duzy problem. Od wczoraj nie moge uruchomic MBP (Leo 10.5). Nie wiem co sie stalo, zamknalem komputer pozniej po jakims kwadransie otworzylem go ponownie a tam tylko pokazuje sie jabluszko i wskaznik postepu. Wiec sprobowalem roznych rozwiazan, po kolei:Jezli kto z Was ma jeszcze jakis pomysl co mozna zrobic z tym komputerem poza wyp*** go przez okno to bede bardzo wdzieczny za sugestie. Caly problem polega na tym, ze mam do oddania wazny tekst za niecaly tydzien i cholernie mi sie spieszy. Nie zostaje mi nic innego, niz chyba kupic/pozyczyc jakiegos lapciaka z Winda i szybko skonczyc co mam zrobic. Odnosnie tego nasuwa mi sie drugie pytanie, przydalby mi sie jakis programik pod Winde zeby dostac sie do danych z Time Machine co mam na dysku USB
- Apple Hardware Test - pokazuje, ze wszystko gra.
- Pozyczylem od wspollokatora CD z Leo (swoje mam w innym miejscu). Odpalilem DiskUtil: pokazuje, ze dysk jest OK. Przeskanowalem permissions pokazuje, byly jakies 4 do naprawy naprawilem zrestartowalem i dalej nic.
- Odpalilem komputer w trybie "Verbose" (Fn+contr+v). Laduje sie i w pewnym momencie zwraca komunikat: disk0s2: I/O error, i tyle bedzie ten blad wyrzucal caly czas i koniec
- Probowalem go zrestartowac podczas uruchamiania i nic, wyjac baterie tez dupa.
- Zostawilem na cala noc zeby moze sie uruchomil, rano dalej to samo jabluszko ze wskaznikiem postepu
- Odpalilem gow trybie single user mode, myslalem zeby moze odpalic diskutil jeszcze raz w tym trybie ale nie moglem zastartowac diskarbitreationserviced(deamon) wiec sobie dalem spokoj.
- Oczywiscie rozladowalem baterie do konca i tak dalej i tez nic
- Probowalem przywrocic system z TimeMachine Backup ale sie nie odpala nawet jak jest zabootowany z CD




LinkBack URL
About LinkBacks






