Na poczatku zaznacze ze mieszkam w Irlandii, tak ze nie mam pojecia jak bedzie to dzialalo w Polsce...
Pierwsze podejscie - Sobota, godzina 14
Dzwonie do Apple, lacze sie z dzialem odpowiedzialnym za Maci, Pan z supportu nie ma zielonego pojecia o sprawie, ale informuje mnie ze powinienem rozmawiac z dzialem Customer Relationship(dzial obslugi klienta?), ktory dzis nie dziala, czyli dzwonic w poniedzialek...
Podejscie drugie - Poniedzialek, godzina 13:35, dzwonie na lunch breaku w pracy
Lacze sie z dzialem odpowiedzialnym za Maci, Pani nie ma zielonego pojecia o co biega, wziela nazwisko, numer seryjny i prosila zebym poczekal, wisze na telefonie 14 minut, po tym czasie rozlaczam sie, ide cos zjesc bo zaraz skonczy sie przerwa...
Podejscie trzecie - Sroda, godzina 16:30, dzwonie zaraz po powrocie z pracy do domu, jednoczesnie bedac przygotowany na dluzsze wiszenie na telefonie...
Lacze sie z dzialem odpowiedzialnym za Maci, Pani z supportu bierze numer seryjny, nazwisko i laczy mnie dalej, rozmawiam z druga osoba, tym razem jakis engineer, ktory costam slyszal o problemie, ale polaczyl mnie z nastepnym fachowcem, ten znal sprawe, zapytal w jakim sklepie laptop byl naprawiany, czy probowalem przed naprawa resetowac PRAM itp, poprosil o podanie mu kwoty jaka zaplacilem za naprawe i adres sklepu, by potwierdzic ze maja tam personel wyszkolony do napraw...
Zapomnialem nadmienic ze miedzy kazdym przelaczeniem sie miedzy dzialami czeka sie kilka minut
Ok, Pan engineer podziekowal za rozmowe i powiedzial ze laczy mnie z obsluga klienta, a tam juz beda mieli wszystkie dane i dalej dowiem sie co i jak...
Po jakims czasie odezwala sie Pani z customer relationship, poprosila o numer telefonu, adres email, po czym szybko powiedziala dziekuje i rozlaczyla sie...
Wszystko to trwalo 44 minuty, a na koncu babeczka mi dziekuje, a ja zostaje bez infrmacji co dalej...
Podejscie czwarte - Sroda 18:30, nie dawalo mi spokoju ze dalej nic nie wiem...
Lacze sie z dzialem odpowiedzialnym za Maci, wyjasniem sprawe, a tam babeczka mowi mi ze to nie ich sprawa bo to sklep, ktory mi naprawial laptopa ma moje pieniadze i mam gadac z nimi
Zapytalem na wszelki wypadek czy to nie zart, dowiedzialem sie ze nie i tak skonczyla sie rozmowa...
Podejscie piate - Sroda, godzina 19, nie dawalo mi spokoju ze dalej nic nie wiem, a tu jeszcze niby mam sie ze sklepam wyklucac o pieniadze......
Lacze sie z dzialem odpowiedzialnym za Maci, tam zaczalem od wyzalenia sie Panu z supportu ile musze wisiec na telefonie, jak to na razie wyglada i ze jakas babeczka powiedziala mi ze to nie ich sprawa, Pan powiedzial ze moge byc spokojny, ze z nim wszystko zalatwie itd.
Poprosil o nr seryjny, nazwisko, nr telefonu, adres sklepu gdzie naprawiali mi laptopa i poprosil o 2 minuty cierpliwosci...
Po okolo 2 minutach powiedzial zebym sie nie martwil bo nie beda nie juz przelaczac w nieskonczonosc i musze gadac z jeszcze tylko jedna osoba z customer relationship, ktora ma juz wszystkie niezbedne informacje o sprawie i dogadam wszystko do konca.
Polaczyl mnie z Pania, ktora poprosila o potwierdzenie nr telefonu, adresu email i powiedziala ze skontaktuja sie ze mna w ciagu 24 godzin w celu dalszych krokow...
Teraz czekam az ktos zadzwoni/wysle email i zobaczymy co sie bedzie dzialo...
Jak sie okazuje zalatwianie wszystkiego z oficialnym apple w niby bardziej cywilizowanym kraju takze nie jest latwe, mam tylko nadzieje ze odzyskam 900 euro, ktore musialem wydac na nowa plyte glowna...




LinkBack URL
About LinkBacks



