Witajcie,
Przejde do sedna: moj PowerBook G4 1.25GHz nie uruchamia sie.
Sprawa wygladala tak, ze juz od jakiegos czasu zaczela w nim padac bateria. Trzymala coraz krocej i krocej, ale z racji tego, ze komputer i tak pracowal glownie na zasilaczu, nie stanowilo to wiekszego problemu. Nastepna faza byly sytuacje, w ktorych komputer wylaczal sie po rozladowaniu baterii (to w chwilach, gdy jednak NIE pracowal z zasilaczem) - a w zasadzie usypial sie. Dioda migala i - teoretycznie - po podlaczeniu zasilacza powinien sie uruchomic. Nic z tego, jedyna droga do odpalenia go, bylo wyciagniecie baterii, poczekanie na kompletne wylaczenie i dopiero podpiecie wszystkiego raz jeszcze.
W czym wiec problem? Teraz nie pomaga juz nic. Komputer sie wylaczyl i mimo podpiecia zasilania - niezaleznie od tego, czy bateria jest wpieta czy tez nie - nie ma zadnej reakcji na wciskanie guziczka Power.
Nadszedl czas na pytanie? WTFczyli - co sie kurcze stalo? Doszly mnie sluchy, ze w srodku siedzi bateryjka odpowiedzialna za podtrzymywanie komputera w chwili, gdy bateria glowna nie jest wsadzona, lub jest totalnie rozladowana (umozliwia wymiane baterii przy uspionym komputerze chociaz by). Czy mozliwe jest, ze to ona sie wyladowala, a z racji wyssania ostatnich sokow z baterii glownej nie ma z czego sie juz podladowac?
Z gory dziekuje za sugestie i propozycje.




LinkBack URL
About LinkBacks

