Od jakiegoś czasu mam problem ze swoim MacBookiem Pro. Chodzi o to, że pojawiają mi się paski na ekranie, głownie są to paski różowe, czasem migoczą/śnieżą, jak stary telewizor, a czasem są stałe i bardzo widoczne, innym znów razem są prawie nie widoczne... na skrajach cieni albo ich w ogóle nie ma. Niestety nie mam na to wpływu i wydaje się, że nie jest to jakaś mechaniczna usterka, ponieważ przy ruchu ekranem nic się nie zmienia... a, uwierzcie mi! sporo ruszałem matrycą, żeby to sprawdzić... nie wydaje mi się, żeby była to karta graficzna, ponieważ przy podłączeniu zewnętrznego monitora nie ma żadnych problemów. Wszystko wskazywałoby na matrycę, której wymiana w SAD'ie kosztuje 2000, a jeśli sam zamówię i sam wymienię na taką samą coś ponad 1000... są też możliwości trzecie... tak czy siak, to jest zawsze jakaś przyzwoita suma której nie chciałbym wyrzucić w błoto więc proszę WAS o opinie na ten temat, czy mam kupować matryce i ją wymieniać, czy jednak myślicie, że to nie jest matryca tylko coś innego. Z góry piszę, że system przeinstalowałem, już z 2 razy. Ten MacBook Pro to wersja z 2Ghz Core Duo (bez 2) i z kartą ATI x1600 z 256 MB VRAM'u




LinkBack URL
About LinkBacks

