Witam!
Jestem użytkownikiem Maka od października poprzedniego roku. Wszystko było pięknie, aż do dziś.
Podczas normalnego surfowania nagle powiesiła mi się Safari obciążając system na tyle, że nie mogłem nawet uruchomić okienka Force Quit. Postanowiłem więc wyłączyć system "na chama" przyciskiem Power. I to był ostatni raz, kiedy widziałem na oczy swojego Tigera.
Komputer włącza się, wydaje normalny dźwięk, pokazuje szary ekran i tyle. Nie ma jabłka, nie ma nic.
Na moje nieszczęście przez tydzień jestem poza domem, gdzie została płytka z systemem. Próbowałem więc różnych kombinacji przy botowaniu (Single User Mode, Verbose Mode, czyszczenie PRAM) i nic. Resetowałem zarządzanie energią - klapa. Odpalenie Ubuntu Live CD - napęd pracuje, ale szary ekran nie zmienia się.
Ogólnie skończyły mi się pomysły. Na pewno po powrocie spróbuję jeszcze płytę systemową, ale wolałbym znaleźć jakieś szybsze rozwiązanie. Ostatecznie zostaje serwis, ale wolałbym najpierw skopiować swoje dane zanim oddam macbooka w łapy SADu.
Na pokładzie był Tiger oraz Boot Camp + WindowsXP. Wątpię jednak, żeby wystąpił tu głośny konflikt update'a 10.4.11 z BootCampem, bo mam go już zainstalowanego od sporego czasu. I co zastanawiające, to ostatnimi czasy Safari parę wieszała mi już system, tylko w mniej drastyczny sposób.
Z góry dzięki za pomoc




LinkBack URL
About LinkBacks
