Cześć. Mam problem. Wczoraj sobie oglądałem wieczorkiem film The More (przez program do odtwarzania divx'ow sciagniety z ifile), po czym uspilem komputer. Przed chwila wrocilem, obudzilem go i wyparowala mi muzyka z iTunes, pojawil sie ekran poczatkowy (taki od ustawiania). No dobra, pliki sa w foledrze music/iTunes, wiec jest spoko. przeciagnalem pliki do okna iTunes ale uswiadomilem sobie, ze folder, z ktorego wrzucam pliki jest juz ustawiony w itunes jako domyslny, wiec nacisnalem "iksa", zeby anulowac. Zrestartowalem komputer, bo system zaczal szalec, a pozniej moim oczom ukazal sie czysciutki system (programy sa co prawda, ale ustawienia, pliki z HDD -> music, pictures wyparowaly, "movies" (na ktorym byly filmy, ktore wczoraj ogladalem) ma ikonke zwyklego folderu. Potem odpalilem iPhoto i to samo, co wczesniej z iTunes. Zdjec nie ma. Zwykle mnie nie interesuja, mam je na piecu, ale obrabialem przez dwa dni zdjecia z wakacji i tez polecialy..
No i teraz najciekawsze. W moim pałabook'u siedzi sobie dysk 120gb. Programy zajmują jakieś 40-50 gigabajtow. Poza tym jest czyściutki, a pokazuje mi, że jest wolne 40 gigabajtów, czyli równo tyle, ile bylo z cala moja muzyka, zdjeciami i innymi pierdolami. Co mam zrobic, zeby jakos wywalic te szczatki, albo je jakos naprawic? Pomozcie mi, bo laikiem kompletnym jestem, a maka mam od srody ;D
Swoja droga, off-topujac sobie, nie wiem, co wy mowicie o tej niewieszalnosci i idiotoodpornosci makow. Moze jestem idiota, bo w ciagu tych kilku dni powiesilem Findera ze 20 razy, PS mi raz, dwa wywalil no i to teraz.




LinkBack URL
About LinkBacks





