Witam,
mam potwornie irytujący problem, mianowicie mój macbook pro ni z tego, ni z owego zwolnił. I to na tyle, że praca staje się niemożliwa. Ba, nie mówię tu już o pracy, ale żeby procek 2,4 GHZ, 4gb RAM'u, dobra grafika i dysk 750gb nie wystarczył do przeglądania sieci?!
Jakiś czas temu chodził zauważalnie wolniej, pakiet Adobe się ciął, więc wymieniłem mu dysk na większy - teraz ma toszibe 750gb 5400obr, więc czysto teoretycznie szybkość odczytywania plików powinna być taka sama, tylko miejsca na wszelakie swapy więcej. Zrobiłem z nowym dyskiem kilka większych projektów, po 6-8 godzin intensywnego obciążenia, aż do wczoraj. Wieczorem komp tak zwolnił, że odpalenie safari trwało pół godziny.
Ściągnąłem update do 10.6.7, zainstalowałem wszystkie przydatne rzeczy. Komp uruchamiał się 40 minut (!), po zalogowaniu się, minęło następne 15, zanim zniknęła kulka z mojego awataru, załadowały się ikony na biurku i belka.
Bardzo chwaliłem ten laptop, ale w tym przypadku jest kompletnie bezużyteczny, co powinienem zrobić, żeby chodził jak należy?
Jak będę miał trochę czasu, wrzucę mu dysk 7200obr, 8gb RAM i postawię na nowo system, ale nie wiem czy coś to da, ponieważ przy obecnej konfiguracji i nowym systemie dzieją się takie jaja. A w grata inwestować nie chcę.
Mam nadzieję, że znajdzie się jakaś dobra dusza, która mi powie, co mam z tym fantem zrobić, bo ostatnimi czasy coraz bardziej myślę o przesiadce na (tfu), peceta...




LinkBack URL
About LinkBacks

