Witam,
Jako ze to moj pierwszy post pare slow o sobie - Grzesiek, lat 33 zamieszkaly na slasku. No, to czesc formalna mamy za soba
W styczniu zakupilem a sklepie Apple w USA Macbooka Pro 13", to moj pierwszy produkt Apple, zakupiony z przeznaczeniem do pracy. Po niecalych dwoch tygodniach i oplaceniu wymaganych podatkow sprzet przeszedl odprawe celna i trafil w moje rece. Pierwsze uruchomienie i . .falstart. Bialy ekran z ikonka folderu ze znakiem zapytania. Wiec nie bylo innego wyjscia jak rozpoczac przygode z Mac'iem i MacOsem od stron supportu.
Dowiedzialem sie ze oznacza to problem ze znalezieniem systemu, wyczytalem jak probowac temu zaradzic, wykonalem restart "pram" czy jakos tak. Po tej operacji system sie uruchomil, ale pracowal bardzo niestabilnie zawieszajac sie regularnie co pare minut. Podlaczylem zasilacz myslac ze moze bateria jest slaba czy jak, zauwazylem ze przy zasilaniu z sieci komputer mocno sie nagrzewa zwlaszcza z lewej strony klawiatury, a jako ze obudowa jest aluminiowa cieplo szybko ogarnia cala gorna czesc obudowy. Nie mierzylem temperatury, na oko bylo to jakies 45 stopni, nie wiem czy to normalne, zwlaszcza ze przy pracy na baterii sprzet jest chlodny.
Magiczne sztuczki kupily jakies 2 godziny czasy wypelnionego zawisami i restartami, az w koncu dysk twardy padl definitywnie. Narzedzie dyskowe uruchomione z systemowej plyty DVD wykazalo ze w kompuetrze nie ma dysku twardego, czyli calkowita smierc HDD.
Zadzwonilem do Ispot'u w Gliwicach, niestety odmowiono mi przyjecia sprzetu do naprawy gwarancyjnej jako ze sprzet nie zakupiony u nich, to samo w Ispocie w Katowicach. Naprawa pogwarancyjna jak najbardziej, serwis gwarancyjny odpada. Naprawe gwarancyjna udalo sie zlecic w Katowickim Cortlandzie.
Wczoraj, po 10 dniach otrzymalem naprawionego MacBooka z adnotacja ze wymieniony zostal dysk twardy, tasma dysku i zainstalowany zostal system operacyjny. I rzeczywiscie sprzet gladko sie uruchomil. Popracowalem wczoraj troche na baterii, sciagajac po drodze okolo 1GB klip z iTunes, dzisiaj tez praca na baterii i sciagniete 1 GB aktualizacji oprogramowania. Przed aktualizacja oprogramowania podlaczylem sprzet do zasilania z sieci jako ze w baterii zostalo jedynie 11% energii, wolalem nie ryzykowac wylaczenia systemu w trakcie aktualizacji. Rozpoczela sie aktualizacja, po chwili uslyszalem zlowieszcze "tykanie"... Tak... wisi, wiec restart.. nie wstaje, znajoma ikonka ze znakiem zapytania a gora komputera znowu bardzo ciepla bo pracuje z sieci. Wiec powtorka z rozrywki, systemowa plyta DVD, niestety system nie moze wystartowac, mam komunikat ze potrzebny kolejny restart a HDD caly czas "cyka". Wiec kolejny restart, to samo, i kolejny. Po dlugim czasie udalo sie uruchomic system z plyty, narzedzie dyskowe i spodziewany wynik - brak HDD...Po odlaczeniu komputera od ladowarki i odczekaniu az ostygnie niestety identyczny efekt.
Przyznaje ze zaczynam zalowac zakupu. To nie jest tani sprzet, minelo juz tyle czasu od zakupu a popracowalem na nowym komputerze moze z 6 godzin, z czego 3 to ciagla walka. A robota lezy i kwiczy. Obecnie nie mam innego wyjscia jak znowu oddac sprzet do serwisu z nadzieja ze "byc moze tym razem sie uda". Dobrze ze nie wywalilem wczoraj pudla (a mialem taki zamiar) bo nie mialbym w co zapakowac..
Moge sam jeszcze cos zrobic, cos sprawdzic ? Czy moje problemy moga byc powiazane z grzaniem sie komputera przy pracy z sieci ? Nie wiem czy to normalne, to moj pierwszy Macbook. Czy Ispot jako oficjalny dystrybutor i "serwisant" mial prawo odmowic mi naprawy gwarancyjnej ? Czy jest jakis inny serwis poza Cortlandem i Ispotem gdzie szansa na udana naprawe tym razem jest conajmniej "duza" ? Czy drugi z rzedu pad dysku w nowym komputerze nie kwalifikuje calej jednostki do wymiany na nowa sprawna sztuke ?
Grzesiek




LinkBack URL
About LinkBacks





