Krótki wstęp:
Po dostarczeniu 3 lata temu wspomnianego MBP do serwisu na warszawskim żoliborzu (niestety nikt już nie pamięta dokładnie gdzie) celem zamontowania matrycy, MacBook wrócił w dość kiepskim stanie, na dodatek wciąż bez matrycy. Jako, że nie miałem do niego dostępu przez cały ten okres, dopiero pod koniec grudnia odkryłem jak się sprawy mają.

Jakiś średnio rozgarnięty serwisant, nie wiadomo z jakiego powodu rozebrał dolną część MacBooka (przypuszczenie moje jest takie, że podmieniono Left I/O Board), mimo, że nie było to w żaden sposób konieczne by wymienić matrycę. Śrubki powkręcał byle jak i byle gdzie, tak, że żadna nie była na swoim miejscu, a część z nich wypaczyła obudowę. Co gorsza MacBook się nie włącza. Lampka na wtyczce Magsafe świeci bardzo słabym zielonym światłem, MB nie reaguje na przycisk włączenia, bateria się nie ładuje. Zrobiłem reset PRAM, bez efektu.

Zasadnicze pytanie do kogoś kto się zna na sprzęcie od strony serwisu: Czy po podłączeniu samego Left I/O Board do zasilacza lampka na Magsafe powinna świecić? Bo w takiej sytuacji też świeci u mnie słabiutkim zielonym światłem.
Jakie mogą być przyczyny takiego stanu rzeczy? Zasilacz? Left I/O Board? Płyta główna?

Pozdrawiam